To było cudowne uczucie móc popływać w orzeźwiającej wodzie oceanu i zapomnieć o wszystkim co się działo wokół. Te chwile pozwoliły mi odprężyć moje ciało i umysł przed spotkaniem z Nathanem. Już się tak nie denerwowałam ale nadal nie miałam pojęcia o czym on chce ze mną porozmawiać. Myślałam, że nasze sprawy są już dawno zakończone i puszczone w niepamięć.
Wyszłam z wody i położyłam się na ręczniku, żeby słońce osuszyło moją skórę. Nie miałam przy sobie zegarka, więc nie wiedziałam ile czasu spędziłam na plaży. Poleżałam jeszcze chwilę i postanowiłam wrócić do mieszkania.
Była w nim Carla, która przyszła posprzątać. Przywitałam się z nią serdecznie.
- Alex, masz gości, czekają w salonie - powiedziała.
Byłam zaskoczona. Miałam spotkać się z Nathanem, nie miałam pojęcia kim jest druga osoba.
- William, co Ty tu robisz? Cześć - zapytałam wchodząc do salonu i jednocześnie witając się z Nath'em.
- Przyszedłem sprawdzić, czy wszystko w porządku - powiedział i wstał z kanapy. Podszedł do mnie i pocałował w policzek. Byłam pewna, że zrobił to specjalnie.
- Tak - odpowiedziałam - Mówiłam, że czuję się znacznie lepiej.
- Dobrze ale musiałem się upewnić, Kotku - oznajmił akcentując ostatnie słowo i uśmiechając się - W takim razie nie będę Wam już przeszkadzał. Miło było poznać - zwrócił się do Nathana i uścisnęli swoje dłonie.
- Odprowadzę Cię - powiedziałam do Willa i wyszliśmy z salonu.
- To Twój znajomy? - zapytał William, gdy już byliśmy sami.
- Tak - odpowiedziałam - Przepraszam, że Cię okłamałam ale to znajomy z dawnych lat. Nie spodziewałam się, że go spotkam - tłumaczyłam.
- Spokojnie - powiedział i objął mnie - Ale mam nadzieję, że niedługo mi wszystko opowiesz. Ale ten Twój kolega jest mało rozmowny - ciągnął - Nie chciał mi powiedzieć skąd się znacie, więc ja mu opowiedziałem trochę o nas...
- William! - zawołałam próbując się wyrwać z jego objęć - Co mu powiedziałeś? Jeśli powiedziałeś prawdę to już więcej się do Ciebie nie odezwę!... - zaczęłam ale mi przerwał.
- Ej, Kochanie, żartowałem! - zaśmiał się - Ale to musiał być dla Ciebie ktoś ważny. Żebyś widziała jego minę, jak Cię pocałowałem..
- Will, proszę Cię - upomniałam go - Przyjdzie czas to Ci powiem.
- Dobrze, już się nie denerwuj - powiedział przyciągając mnie do siebie aż nasze usta się złączyły.
- Zadzwonię do Ciebie później - powiedziałam po chwili łapiąc oddech.
- Będę czekał - oznajmił i wyszedł z uśmiechem na ustach.
Przejrzałam się w lustrze nieświadomie chcąc zatrzeć jakiekolwiek ślady po pocałunku. Dopiero po chwili dotarło do mnie co zrobiłam. Pokręciłam głową na swoje zachowanie, bo nie miało ono żadnego znaczenia. Nie kochałam już Nathana. Wróciłam więc do salonu z nadzieją, że dziś wyjaśnimy sobie wszystko do końca i, że nie będziemy więcej do tego tematu wracać.
- Napijesz się? - zapytałam Nathana podchodząc do barku.
- Tak, poproszę - usłyszałam w odpowiedzi.
Przygotowałam nam drinki i jeden podałam chłopakowi.
- Chodź, usiądziemy sobie na balkonie - zaproponowałam.
Chłopak wyszedł za mną i usiedliśmy wygodnie na fotelach unikając swojego wzroku. Zapanowała między nami grobowa cisza, czego najbardziej się bałam.
- Posłuchaj - zaczęłam i spojrzałam na niego, czekając aż on również spojrzy na mnie - Myślałam, że wszystko stało się jasne po Twoim wyjeździe. Wszystko zrozumiałam i nie mam do Ciebie żalu. Każdy z nas ma teraz inne życie. To co było między nami to przeszłość i nie ma po co do tego wracać, nic dobrego z tego nie wyniknie - kontynuowałam po wypiciu połowy drinka - Dlatego byłam zaskoczona Twoją prośbą o rozmowę.
- Wiesz, chyba chciałem sprawdzić, czy nadal jesteś na mnie zła i czy będziemy mogli współpracować ze sobą - powiedział całkowicie szczerze.
Uśmiechnęłam się do niego.
- Bez obaw - oznajmiłam - To było kilka lat temu. Jesteśmy dorośli i myślę, że nie mamy powodu, żeby ze sobą nie rozmawiać. Poza tym ma nas łączyć praca, chociaż w dalszym ciągu nie wiem, jak to miałoby wyglądać i czego oczekujecie.
- Miło mi to słyszeć - powiedział i również się uśmiechnął - Nie będę Ci sam zdradzał naszych planów, bo to plany całego zespołu.
- Rozumiem - powiedziałam i dopiłam drinka - Jeszcze jednego? - zapytałam Nathana widząc, że on również ma pustą szklankę. Pokiwał głową na znak zgody.
- Szczerze mówiąc - zaczął, gdy podawałam mu drinka - Bałem się tej rozmowy, nie wiedziałem, co myślisz.
- Ja też się bałam - odpowiedziałam szczerze - Bałam się od momentu, gdy wpadliśmy na siebie w restauracji. Ale cieszę się, że oczyściliśmy atmosferę.
- To co, toast za starą nową znajomość? - zapytał Nathan i podniósł swoją szklankę.
- Tak, toast - powiedziałam. Szklanki stuknęły i wypiliśmy drinki.
- Spotkałem się z Jessicą - powiedział chłopak po chwili ciszy.
- I jak?
- Pogadaliśmy szczerze i wyjaśniliśmy sobie wszystko. Jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Dziękuję, że zmusiłaś ją, żeby przyjechała - powiedział.
- Mam nadzieję, że niedługo Jess, Christopher i Matt wrócą już na stałe do Londynu. Mówiłam, żeby nie jechali wtedy ze mną.
- Myślę, że wszyscy tego potrzebowaliście - przerwał mi Nathan próbując ich usprawiedliwić - Żeby dowiedzieć się, czego chcecie od życia i zacząć od nowa.
- W sumie, chyba masz rację, to było jak terapia, chociaż ja jeszcze przez jakiś czas się wahałam. Dopiero, gdy przyjechałam do Miami zrozumiałam, że to dobra droga - mówiłam.
Czułam, że coraz bardziej się przed nim otwierałam. Ale było to nowe i dosyć miłe uczucie. Nigdy wcześniej podczas naszej znajomości nie rozmawialiśmy w ten sposób, tak po prostu, jak przyjaciele.
- Chcesz tu zostać, tak na stałe? - zapytał Nathan.
- Nie wiem - odpowiedziałam wstając z fotela i podchodząc do barierki - Nie wiem, co będzie za jakiś czas ale to jest mój raj - powiedziałam wskazując ręką na ocean - Nie wiem, gdzie będę mieszkać ale na pewno będzie tam pięknie.
- To jest Twoje marzenie? - usłyszałam kolejne pytanie z ust chłopaka.
- Nie, moje marzenie dopiero za kilka tygodni będzie dla mnie osiągalne - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, już nie mogłam się doczekać aż to nastąpi. Dlatego pracowałam ciężko by jak najszybciej to osiągnąć.
- O czym marzysz? - dopytywał.
Zawahałam się przez chwilę. Spojrzałam na mężczyznę, który stał obok mnie i przyglądał mi się uważnie.
- Nie będziesz się śmiał? - zapytałam niepewnie.
- Obiecuję - odpowiedział cicho i położył swoją dłoń na mojej dodając mi pewności. Uśmiechnęłam się delikatnie na ten gest. Ten dotyk lekko mnie peszył. Ale to było miłe uczucie, poczuć jego ciepłą skórę na swojej. Przed oczami pojawiły mi się obrazy, kiedy mnie dotykał i całował. Jednak szybko je odgoniłam w obawie, że mogłabym zapragnąć zrobić coś, czego bym żałowała. Zanim zdążyłam zareagować Nathan pierwszy zabrał swoją rękę.
- Przepraszam - usłyszałam, gdy odwracał wzrok.
Byłam wdzięczna, że to on pierwszy zareagował.
- Kupuję małą wysepkę na Malediwach - powiedziałam szczerze po chwili.
Nie wiem czemu ale chciałam, by był ze mnie dumny tak, jak ja byłam dumna z jego osiągnięć. Na jego twarzy ujrzałam jednocześnie uznanie i zaskoczenie.
- Wokół będzie piękna, błękitna woda, w której będą pływać kolorowe ryby - kontynuowałam - Na środku wyspy będzie duży dom, a kilka mniejszych domków dla gości będzie stało na palach w wodzie. To będzie moje, wyjątkowe miejsce.
Nathan przyglądał mi się przez chwilę, gdy ja na samą myśl o wyspie uśmiechałam się do siebie.
- Gratuluję, Alex. Jesteś kobietą sukcesu - powiedział - Naprawdę cieszę się, że tak Ci się wszystko układa.
- Nie wszystko - powiedziałam zanim się powstrzymałam.
Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Usiądźmy - zaproponowałam - Jestem szczęśliwa ale czasami brakuje mi kogoś, z kim mogłabym pogadać tak po prostu albo wsiąść w samolot i lecieć gdzieś daleko. Brakuje mi tego, ostatnie lata cały czas tylko pracuję, mam wszystko. Ale coś za coś...
- A William? - zapytał niepewnie, westchnęłam.
- Will to dobry kolega z pracy - zaczęłam - Pomógł mi na początku mojej kariery w korporacji.
- Coś jest między Wami, to widać...
- Między nami jest tylko czysty pociąg fizyczny - przerwałam mu - Nie wiem, co on Ci naopowiadał zanim wróciłam do mieszkania. Jesteśmy tylko ludźmi, seks jest czasami potrzebny ale go nie kocham. Poza tym, on by nie zrozumiał mojego marzenia o Malediwach - oznajmiłam - Widocznie muszę jeszcze poczekać na swojego księcia z bajki - zażartowałam i uśmiechnęłam się do Nathana.
Tak dobrze nam się rozmawiało, że nawet się nie obejrzeliśmy kiedy zrobiło się ciemno, a na niebie widać było gwiazdy. Siedzieliśmy jeszcze przez chwilę w ciszy, którą przerwał Nath.
- Jest już późno - zaczął - Będę się zbierać, chłopaki nie wiedzą, gdzie jestem, pewnie się trochę martwią.
- Dobrze. A o naszym spotkaniu nic im nie powiem, to będzie nasza tajemnica - odpowiedziałam, na co chłopak się uśmiechnął.
- Cieszę się, że się spotkaliśmy, Alex - powiedział, gdy stanęliśmy przy drzwiach wejściowych i zawahał się - Jestem z Ciebie dumny - usłyszałam po chwili.
- Dziękuję - odpowiedziałam cicho.
Zaskoczył mnie tym wyznaniem, dlatego nie wiedziałam, co mogłabym więcej powiedzieć. Nie wiedziałam też dlaczego ale po prostu do niego podeszłam i go przytuliłam. Nie spodziewał się tego, bo czułam, jaki był spięty i dopiero po chwili, gdy mnie objął trochę się rozluźnił. Pachniał niesamowicie. Czułam, że w tym mężczyźnie coś się zmieniło. Nie był już tym chłopcem, którego znałam. Nie potrafiłam tego nazwać. Ale było już zbyt późno, żeby myśleć o tym w tej chwili.
- Daj znać jak wrócisz do chłopaków - poprosiłam - Nie chciałabym, żebyś miał jakieś kłopoty, nie wiadomo, jak bardzo jesteście znani w Stanach.
- Dobrze, napiszę Ci. Do zobaczenia - usłyszałam.
Spojrzeliśmy na siebie jeszcze raz i Nathan wyszedł z mojego mieszkania. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu skierowałam się w stronę łazienki, by wziąć prysznic i położyć się do łóżka. Pół godziny później dostałam wiadomość na służbową komórkę.
"Dotarłem bezpiecznie. Dziękuję Ci za dziś. Śpij dobrze. N."
Uśmiechnęłam się do siebie. To był długi ale bardzo miły dzień. Nie spodziewałam się, że po tym wszystkim będziemy mogli z Nathanem normalnie usiąść i pogadać. Odłożyłam telefon na szafkę i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz