czwartek, 22 października 2020

Dwadzieścia trzy.

             Na lunch wybraliśmy się z Williamem do naszej ulubionej knajpki niedaleko firmy. 

- Nie dotarły do Ciebie jakieś plotki, z kim mam spotkanie? - zapytałam mężczyznę jak już usiedliśmy i zamówiliśmy jedzenie.

- Nie mam zielonego pojęcia - odpowiedział - Szef był bardzo tajemniczy. Wygląda na to, że to ktoś znany i chce zachować anonimowość, jakkolwiek to rozumieć - dokończył.

        Dalej rozmawialiśmy już tylko o bieżących zleceniach i sprawach firmy, dlatego ta godzina bardzo szybko minęła. Zanim się obejrzeliśmy musieliśmy wracać do pracy. Moje myśli ponownie powróciły do tematu spotkania i tajemniczego klienta. William poszedł jeszcze do toalety, a ja postanowiłam poczekać na niego przed wejściem. Wstałam ze swojego krzesła i, gdy miałam już skierować się ku drzwiom poczułam, że na kogoś wpadłam. I to dosyć mocno, bo gdyby ten chłopak nie przytrzymał mnie za ramiona pewnie bym się przewróciła.

- Bardzo przepraszam - zaczęłam mówić jednocześnie patrząc pod nogi, by utrzymać równowagę.

- Nic się nie stało - usłyszałam - Nic się Pani nie stało?

        Podniosłam głowę, by spojrzeć na mężczyznę. W życiu nie spodziewałabym się tego, że akurat dziś i akurat w tym miejscu spotkam Nathana. Zaniemówiłam, on też. Widziałam jego zaskoczone oczy wpatrujące się w moje, kiedy nadal mnie przytrzymywał.

- Nathan.... - wyszeptałam.

        Więcej nie pamiętam, zapomniałam jak się oddycha. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i zemdlałam.

 - Alex... Alex, obudź się - usłyszałam głos Williama.

        Powoli otworzyłam oczy. Leżałam na kanapie w swoim biurze. Gdy przypomniałam sobie, kogo przed chwilą spotkałam chciałam wstać. Lecz to był zły pomysł, bo ujrzałam przed oczami mroczki i z powrotem znalazłam się na kanapie.

- Siadaj - nakazał mi Will - Oddychaj i napij się zimnej wody - powiedział i podał mi szklankę. 

        Jednym duszkiem wypiłam wodę i oddałam mu szklankę.

- Co się stało? - zapytał William.

- Nie wiem - skłamałam - Jak się tutaj znalazłam?

- Gdy wróciłem z toalety ujrzałem tylko jak się osuwasz na ziemię ale jakiś facet Cię podtrzymał. Od razu wziąłem Cię na ręce, zaniosłem do samochodu, a potem do biura - powiedział i usiadł obok mnie - Lepiej już się czujesz? - zapytał z troską w głosie i objął mnie.

        Nie zdawałam nawet sobie sprawy, że dygotałam.  

- Tak, dziękuję - odpowiedziałam - Gdzie ten chłopak? - zapytałam zanim pomyślałam.

- Nie wiem. Zabrałem Cię od razu do firmy. Upierał się, żebym Cię zostawił aż lepiej się poczujesz - usłyszałam - Znasz go?

- Nie, po prostu na niego wpadłam i zemdlałam - skłamałam po raz drugi, źle się z tym czułam, że okłamałam Willa. Ale nie chciałam mu na razie nic mówić. Chciałam wierzyć, że to mi się tylko przyśniło.

- Może przełożyć Twoje spotkanie? - zapytał.

- Nie, już mi znacznie lepiej, dam sobie radę - odpowiedziałam.

        To nie była prawda. W środku byłam jak galareta, a przed oczami miałam cały czas twarz Nathana. To co było kiedyś między nami to przeszłość ale spotkanie go tutaj, po takim czasie nadal było szokiem. Dlatego postanowiłam iść na spotkanie, może ono pozwoliło by mi na chwilę zapomnieć o tym co się przed chwilą wydarzyło.

        William wyszedł po moich zapewnieniach, że mi przeszło. Do spotkania miałam jeszcze chwilę czasu. Założyłam szpilki na stopy i podniosłam się ostrożnie z kanapy. Podeszłam do lustra, poprawiłam kieckę, włosy i przyjrzałam się makijażowi, czy się przypadkiem nie rozmazał. Ogólnie mój wygląd nie ucierpiał, chociaż moja skóra była dosyć blada. Nalałam sobie jeszcze jedną szklankę zimnej wody i usiadłam za biurkiem, by uspokoić swoje myśli i czekając na spotkanie.

        Kilka minut później rozległ się dźwięk telefonu.

- Pani Dyrektor, ma Pani gości - usłyszałam w słuchawce.

- Dobrze, poproś ich - odpowiedziałam i odłożyłam słuchawkę.

        Podniosłam się z fotela i podeszłam do okna z widokiem na miasto. Gdy usłyszałam otwierane drzwi wzięłam jeden głęboki oddech i odwróciłam się do przybyłych gości. Zamurowało mnie. Przede mną stało pięciu mężczyzn, a wśród nich Nathan. Tak, to na 100% był on wraz ze swoim zespołem. W samą porę złapałam się oparcia fotela. 

- Alex, wszystko w porządku? - zapytała mnie sekretarka podchodząc bliżej.

- Tak - powiedziałam starając się opanować drżenie swojego głosu.

- Alex? - usłyszałam zdziwione pytanie jednego z przyjaciół Nathana. Byłam zaskoczona, że mnie pamiętają, przecież widzieli mnie może raz w życiu i to wtedy, gdy koledzy Matta mnie porwali. Nathan przyszedł wtedy z nimi mnie uratować.

        Ja ich znałam, byli najlepszymi przyjaciółmi mojego Natha. Skarciłam się w myślach za to określenie. Nathan nigdy nie był mój, nigdy nawet nie byliśmy oficjalnie parą. Z perspektywy czasu wiem, że byliśmy tylko znajomymi, którzy spotykali się od czasu do czasu na seks. 

        Postanowiłam wziąć się w garść i zachować profesjonalnie. Wzięłam kilka oddechów i wolnym krokiem podeszłam do gości.

- Proszę, rozgośćcie się - powiedziałam wskazując na kanapę - Przynieś nam proszę coś mocniejszego - zwróciłam się do sekretarki, musiałam się napić. Sama zajęłam fotel, który stał obok kanapy, poczekałam aż moja współpracownica wyjdzie i zaczęłam rozmowę unikając częstego patrzenia w stronę Nathana - Więc co Was tu sprowadza? W czym mogę Wam pomóc? - zapytałam od razu kierując rozmowę na służbowe tory.

- Powoli - zaczął Tom - Takie spotkanie, co Ty tutaj robisz? - zapytał.

- To nie jest dobry moment na takie rozmowy. W pracy nie rozmawiam o sprawach osobistych - zaczęłam ale nie pozwolił mi dokończyć.

- Daj spokój - usłyszałam - Opowiadaj, co Ty tutaj robisz, jesteśmy ciekawi.

- Jak widać pracuję i mieszkam w Miami, od jakiegoś czasu żyję tu - odpowiedziałam po chwili zastanowienia. Nie chciałam z nimi teraz o tym rozmawiać i nie w tym miejscu ale wiedziałam, że nie odpuszczą tak szybko. Jedynie Nathan nie odezwał się do tej pory ani jednym słowem.

        Drzwi do gabinetu otworzyły się i weszła moja sekretarka niosąc nam drinki. Postawiła szklanki przed każdym z nas i wyszła. Od razu podniosłam swoją i upiłam zimnego drinka.

- Nath nie chciał nam nic powiedzieć... - usłyszałam Maxa.

- Co takiego? - przerwałam mu gniewnie i spojrzałam na Nathana.

- Mówiłem Wam, że to nie Wasza sprawa i prosiłem, żebyście nie wracali do tematu - odparł spokojnie utrzymując ze mną kontakt wzrokowy.

-  Posłuchajcie - zaczęłam - Nie wiem, co wiecie ale ja i Nathan to przeszłość. A moja przeszłość była dosyć burzliwa, więc zamknęłam ten rozdział i już do tego nie wracam. Żyję tu, mam tu pracę, teraz to się liczy - kontynuowałam - Jestem zaskoczona, że spotkaliśmy się w takim miejscu ale dobrze Was widzieć - powiedziałam szczerze lekko się uśmiechając.

        Czułam na sobie wzrok Nathana ale nie zwracałam na to uwagi.

- Przyszliście do mojej firmy w jakimś celu - mówiłam dalej nie pozwalając żadnemu z chłopaków mi przerwać - Dlatego proszę, żebyście mi powiedzieli co Was tu sprowadza. Jeśli nie przełóżmy nasze spotkanie na inny dzień.

- Chcemy porozmawiać - odpowiedział Max - Ale na naszym gruncie, na luzie, nie lubimy tak służbowo rozmawiać - zakończył.

- Dobrze, więc dam Wam kontakt do siebie. Jak będziecie mieli czas dajcie mi znać i się spotkamy tam, gdzie Wam będzie pasowało - odparłam i dopiłam drinka.

- Świetnie - ucieszyli się - W takim razie do zobaczenia.

        Wszyscy podnieśli się z kanapy. Pożegnaliśmy się uściśnięciem dłoni, oprócz Nathana, on stał z boku i tylko kiwnął mi lekko głową. Podałam im swoją wizytówkę i mężczyźni opuścili mój gabinet.

        Odetchnęłam z ulgą, gdy wyszli. Czułam, że moje ciało było bardzo spięte, nawet drink mi nie pomógł. Usiadłam przy biurku ale nie mogłam skupić swoich myśli. Niespodziewane spotkanie Nathana zburzyło mój poukładany świat. Dlatego postanowiłam, że wyjdę z pracy wcześniej, byłam zmęczona. Zamówiłam taksówkę i dałam znać sekretarce i Williamowi, że wychodzę. 

        Do domu weszłam tylko na chwilę, by zmyć makijaż i się przebrać. Założyłam bikini i lekką sukienkę, sandałki, związałam włosy w kucyk, a do torby spakowałam ręcznik. Chciałam iść na plażę, poopalać się i kąpać w oceanie, tego w tej chwili było mi najbardziej trzeba. Postanowiłam zostawić komórki, prywatną i służbową, w domu. Gdy je odłożyłam i miałam wychodzić rozległ się dźwięk przychodzącej wiadomości. Dostałam smsa na służbowy telefon od nieznanego nadawcy.  Otworzyłam ją niczego nieświadoma.

"Porozmawiamy? N.

        Wiadomość była od Nathana. Wiedziałam, że prędzej czy później nas to czeka. Dlatego postanowiłam mu odpowiedzieć, chciałam mieć już to za sobą. Podałam mu godzinę i adres swojego mieszkania. Nie chciałam spotykać się z nim w publicznym miejscu. Ktoś mógłby go rozpoznać i zaraz zaczęła by się lawina plotek. A ja nie potrzebowałam skandalu. Odłożyłam telefon i wyszłam z mieszkania.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz