Drzwi otworzyły się przeraźliwie skrzypiąc, a w nich
pojawił się nieznajomy, z którym tańczyłam poprzedniego wieczoru w klubie. Moje
oczy były wielkości pięciozłotówek. Poczułam się wykorzystana.
- Witaj piękna – oznajmił nieznajomy jednocześnie na stole
stawiając butelkę wody – Jak się spało? – zapytał.
Nawet gdyby odwiązał mi usta nie odezwałabym się do tego
zdrajcy ani słowem. Chociaż nie powiem, cholernie interesowało mnie, czego może
ode mnie chcieć. Gdyby chodziło o seks miał okazję, by to wykorzystać.
- Przepraszam – ponownie się odezwał tym razem podchodząc
do mnie i zabierając knebel z ust – Nie dziwne, że mi nie odpowiedziałaś – po
czym uśmiechnął się i mnie pocałował.
Nie broniłam się, nie wiedziałam czemu. To było silniejsze
ode mnie. Podczas tej czynności mój strach odszedł w niepamięć. Było to
nadzwyczaj dziwne.
- Nie rozumiem, co taka dziewczyna jak ty, piękna i
inteligentna widzi w Sykesie – zaczął, gdy oderwał się od moich warg.
- Co mam przez to rozumieć? – wypaliłam.
- Otóż, pewne źródła donoszą, że szalejesz za „panem
doskonałym”, lecz on Cię nie dostrzega i w najlepsze zabawia się z inną –
odpowiedział.
Tym pewnym źródłem był nie kto inny tylko Jessica, byłam
tego pewna. Arogantka, dbająca tylko o własne interesy…
- Zresztą, sam doszedłem do takiego wniosku jeszcze za
czasów szkolnych…
Spojrzałam mu w oczy i wtedy mnie olśniło. Zobaczyłam w nim
dawnego kolegę z klasy.
- Mat… - szepnęłam zaskoczona.
- Cieszę się, że jednak mnie poznałaś – odparł z uśmiechem
na twarzy.
- Co się z Tobą stało? Dlaczego dołączyłeś do Jessici i jej
paczki? – zadawałam pytania – Nigdy bym się po tobie tego nie spodziewała –
powiedziałam z wyraźnym wyrzutem.
Zawahał się, a moje myśli wróciły do wspomnień z
przeszłości.
Mat chodził ze mną i z Nathanem do jednej klasy. Lubiłam
go, zawsze potrafił mnie rozśmieszyć, był mistrzem dowcipu. Nigdy jakoś
szczególnie nie przepadał za Nathem, nie znałam powodu takiego zachowania.
Chciałam, by nie tylko Nathan był moim przyjacielem ale także i Mat. Przy nich
największy problem stawał się dziecinnie prosty i śmieszny. Niestety nie mogłam
spędzać z nimi czasu jednocześnie. Sykes nie miał nic przeciwko ale ten drugi
odmawiał…
Z czasem Nath wyjechał robić karierę. Zostawił mnie samą.
Miałam wielka nadzieję, że Mat będzie dla mnie wsparciem. Na początku tak było,
lecz wszystko się zepsuło. Pewnego dnia powiedział mi, że nie ma mi nic więcej
do powiedzenia oraz, że nie chce utrzymywać ze mną kontaktu. Ponownie nie
poznałam powodu, który nim kierował…
Uczucie, kiedy bliska mi osoba, jaką był właśnie Mat patrzy
na mnie na przerwach z pogardą, było nie do zniesienia. Byłam załamana, w
jednym czasie straciłam dwóch przyjaciół. Wszystko pogarszała dodatkowo Jessica
i jej pseudo-przyjaciele. Te ich ciągłe, nasilające się zaczepki, wyzwiska,
głupie żarty były nie do zniesienia. Mogło to się wydawać dziecinne, że ja, dwa
lata starsza od Jess nie mogłam sobie z nią poradzić… Ale ona zawsze miała
kogoś, kto jej bronił na każdym kroku. Miałam jeszcze Chrisa ale on miał swoje
problemy, więc nie chciałam zrzucać mu na barki dodatkowych zmartwień. Było mi
bardzo ciężko, nieraz zdarzyło się, że zamiast iść do szkoły wmawiałam
rodzicom, że źle się czuję. Miałam wtedy jeden dzień odpoczynku.
Moim ratunkiem okazał się Nathan. Obiecał mi, że w wolnych
chwilach będzie specjalnie dla mnie przyjeżdżał do Gloucester, byśmy mogli się
spotkać, oczywiście w tajemnych miejscach. Tak też było. Przyjeżdżał i wtedy
spędzaliśmy ze sobą całe dwanaście godzin. Wróciła wiara, że jednak jeden
przyjaciel jest nadal blisko mnie.
Co prawda, Nathan potem też zawiódł ale już nie był przyjacielem.
Tym razem go kochałam…
Po twarzy Mata widziałam, że również wspomina stare dzieje.
- Powiedz mi, dlaczego wtedy nie chciałeś mnie już więcej
znać? Dlaczego nie chciałeś się z nami zadawać? Mogliśmy razem tworzyć zgraną
paczkę… – zapytałam widząc iż chłopak siada obok mnie.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? Mimo, że nie ma to teraz
żadnego znaczenia? – dopytywał.
Przytaknęłam.
- Chodziło o Nathana w każdym przypadku. Nie chciałem się z
nim przyjaźnić, nie zasługiwał na to. A przede wszystkim zazdrościłem mu tego,
że tak świetnie się dogadujecie, byliście dla siebie idealni. Nie chciałem być
piątym kołem u wozu. Za bardzo Cię kochałem, by na to patrzeć i wolałem trzymać
się na boku.
Ostatnie zdanie wprawiło mnie w lekkie osłupienie.
- A druga sprawa – kontynuował – Jednego dnia zauważyłem,
jak wychodziłaś wieczorem z domu i postanowiłem Cię śledzić. Widziałem jak
spotykasz się z Sykesem, a następnego dnia od Jessici usłyszałem, że
spędziliście razem noc. To był dla mnie duży cios. Zawiodłem się na tobie i pod
wpływem impulsu powiedziałem to co powiedziałem…
Zamilkł, zapanowała cisza. Nie wiedziałam, jak mam się w
tej chwili zachować, co powiedzieć…
- Dlatego tu jesteś. Od Jessici wiem, że od dawna
zapisujesz wszystko w pamiętnikach, które ukryłaś gdzieś pod kluczem. Chciałbym
zatruć mu życie, i nie tylko ja, więc chciałbym ten klucz mieć w swoim
posiadaniu. Nathan nie zasługuje na takie traktowanie z twojej strony, na twoim
miejscu dawno bym mu wygarnął, że Cię wykorzystał i zostawił dla innej –
zakończył zdenerwowany.
- Lubię Cię nadal ale to, co robisz jest złe. I nie
dostaniesz klucza, to moje prywatne wpisy i nikt nie ma prawa do nich zaglądać –
powiedziałam – Sprawa między mną i Nathanem to mój własny rozrachunek i nie
wtrącaj się…
- Mat, miałeś zdobyć klucz, a nie przeprowadzać miłe
pogawędki – usłyszałam, a w drzwiach pojawił się starszy chłopak, na około 22-25
lat – Teraz ja zajmę się panią…
Gdy to powiedział mój strach wrócił, zaczęłam lekko dygotać…
Rozdział dodałam znowu z opóźnieniem :(
Nie wypowiem się na ten temat. Winę za wady zwalam na szkołę...
Szkoła mnie wykańcza, siada psychika, brakuje mi czasu, ciągle kartkówki i sprawdziany...
Czuję się jakbym w tym roku zdawała maturę, a czeka mnie to dopiero za rok :(
Trzymam kciuki za to, bym wreszcie mogła odsapnąć i zająć się innymi ważnymi sprawami.
P.S. Nie zwracajcie uwagi na mój beznadziejny monolog, czasami potrzebuję porozmawiać sama ze sobą.
Kocham <3