środa, 14 października 2020

Dwadzieścia jeden.

        Zatrzymałam się przed drzwiami gabinetu. Pan Prezes zauważył moje wahanie.

 - Śmiało - zachęcił mnie i otworzył przede mną drzwi.

        Wzięłam ostatni głęboki oddech i przekroczyłam próg gabinetu stając przed zebranymi pracownikami. W tłumie dostrzegłam Williama. Puścił mi oczko i uśmiechnął się do mnie promiennie.

- Witam wszystkich - zaczął Prezes - Zebraliśmy się tutaj, bo chciałbym coś ogłosić. Otóż, Alex - wskazał na mnie kulturalnie dłonią - Została awansowana na stanowisko Dyrektora do spraw marketingu i reklamy. Od dzisiaj Alex będzie miała wpływ na wszystko co dzieje się w firmie, wszystkie informacje, że tak powiem, będą przepływać przez nią. Będzie decydować, co dla nas dobre, oczywiście chodzi mi o pomysły i współpracę z kontrahentami. Mam do niej pełne zaufanie, co udowodniła przez te trzy lata pracy. Także, witam i gratuluję - zakończył swoje przemówienie i uścisnął moją dłoń. 

        Rozległy się brawa. Współpracownicy zaczęli do mnie podchodzić z gratulacjami, a ja dopiero w tym momencie poczułam jak stres, który towarzyszył mi od rana znika jak bańka mydlana. O tym marzyłam, od dziś byłam Panią Dyrektor.

        Gdy uścisnęłam wszystkie dłonie Prezes zaprowadził mnie do mojego gabinetu. 

- Rozgość się - uśmiechnął się - Dziś nie musisz się zajmować żadnymi ważnymi sprawami, naciesz się i skorzystaj z tego dnia wolnego, bo od poniedziałku zacznie się ciężka praca - żartował.

- Dziękuję Panu, to naprawdę dużo dla mnie znaczy - tylko tyle zdołałam z siebie w tym momencie wydusić.

        Gdy Prezes wyszedł z mojego gabinetu zrobiłam sobie kawę i usiadłam w fotelu, by chwilę ochłonąć. Nie lubiłam nic nie robić, więc mimo prośby szefa poprosiłam sekretarkę aby przyniosła mi dokumenty i rzuciłam się w wir pracy. Dzięki temu czas szybko upływał. Dopiero w porze lunchu usłyszałam pukanie do drzwi.

- Proszę - powiedziałam, w drzwiach ujrzałam Williama.

- Witam Panią Dyrektor - przywitał się i lekko ukłonił, na co ja zaśmiałam się i wstałam z fotela - Mogę Ci w końcu pogratulować na osobności, Kochanie - podszedł do mnie, przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Był przy tym tak ujmujący i pewny siebie, że nawet nie protestowałam.

- Czekałam na jakąś wiadomość od Ciebie - powiedziałam, gdy odsunęliśmy się od siebie.

        Williama poznałam w pracy. Gdy zaczynałam staż był moim kierownikiem. Na początku bardzo mnie onieśmielał, peszyłam się każdą rozmową z nim i starałam się go unikać jak tylko mogłam. Był przystojnym mężczyzną, wysportowanym i zadbanym. Był wolny, więc prawie każda kobieta w firmie wodziła za nim wzrokiem, gdy pojawiał się na horyzoncie. Był świadomy tego, że podoba się kobietom, lubił flirtować. Nie zwracałam na niego uwagi, dla mnie najważniejsza była praca, nie żadne romanse, tym bardziej w biurze. Z czasem zaczął coraz częściej wymyślać dla mnie jakieś najmniejsze prace, wzywać do gabinetu pod byle pretekstem. Złościłam się, że odrywa mnie od pracy w chwili, kiedy chciałam się pokazać z jak najlepszej strony. Przez pierwszy rok pracy przyzwyczaiłam się do niego, do tego, że zawsze gdzieś się przy mnie kręci. Z drugiej strony byłam mu za to bardzo wdzięczna. Gdyby nie jego pomoc nie dostałabym tej pracy. Jego rady i wskazówki okazały się nieocenioną skarbnicą wiedzy.

        Z upływem czasu zmieniłam o nim zdanie. Lubiłam go, coraz częściej zwracałam uwagę na to jak wygląda i chciałam spędzać z nim coraz więcej czasu. Podobał mi się, ale ja bałam się. Nadal brakowało mi pewności siebie. W dodatku wokół było tyle piękniejszych kobiet, mógł sobie wybrać każdą. 

        Firma zdobywała coraz więcej nowych klientów, coraz większe kontrakty. Nieraz pracowaliśmy razem do późna, a czasami nawet w nocy. Wszystko zmieniło się, gdy pewnego razu byliśmy zmuszeni pracować całą niedzielę nad ważnym projektem. Zaprosił mnie wtedy do swojego mieszkania. Nie wiem co mnie podkusiło ale postanowiłam ubrać się inaczej niż do pracy, bardziej swobodnie. W pracy obowiązywał strój oficjalny, rzadko zakładałam sukienki, zawsze starałam się nie pokazywać za bardzo swojego ciała. Jednak w tamtą niedzielę ubrałam krótkie jeansowe spodenki i zwykły biały top. Gdy otworzył mi drzwi mnie zamurowało. Był w garniturze, z idealnie zawiązanym krawatem.

- Wow, nie spodziewałam się, że będziesz wyglądać tak... - zaczął zamiast powitania i taksował mnie wzrokiem od stóp do głowy.

        Speszyłam się i byłam gotowa wrócić do domu i się przebrać. 

- No coś Ty, wchodź - zatrzymał mnie - Po prostu miło zobaczyć Cię w czymś innym, tak na luzie. Wyglądasz świetnie - złapał mnie za rękę i wprowadził do swojego mieszkania. 

- Wiesz... - zaczęłam - Czułabym się mniej skrępowana gdybyś mógł zdjąć ten cały oficjalny garnitur...

- Jasne, zaraz się przebiorę - oświadczył z uśmiechem - Ale najpierw, czego się napijesz? - zapytał jednocześnie zdejmując marynarkę, odwiązując krawat i rozpinając kilka guzików koszuli.

        Gdy tak mu się przyglądałam, całkiem przypadkiem, oblała mnie fala gorąca, czułam jak moje policzki płonęły. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Był bardzo przystojny ale nigdy nie patrzyłam na niego w taki sposób. Zauważył moją reakcję i uśmiechnął się jeszcze szerzej.

- Wystarczy woda - odpowiedziałam cicho - Z lodem - prawie szeptałam.

        W tamtej chwili chciałam zapaść się pod ziemię. William podał mi szklankę z wodą i lodem i poszedł się przebrać. Ja w tym czasie wyszłam na balkon. Z jego mieszkania rozpościerał się zachwycający widok na ocean. Był tak piękny, że wtedy zamarzyłam, żeby z mojego mieszkania też były takie widoki...

- Robi wrażenie - usłyszałam za sobą głos Williama i się przestraszyłam, nie wiedziałam, że wróci tak szybko.

        Gdy się do niego odwróciłam o mały włos, a upuściłabym szklankę. Miał na sobie tylko białe spodenki, a czerwoną koszulkę polo trzymał w dłoni. Nie wiedziałam co powiedzieć i mimo skrępowania zawiesiłam na nim swój wzrok. Był umięśniony, a na prawym biodrze dostrzegłam tatuaż. Puścił mi oczko i założył koszulkę.

- Zapraszam Piękna, musimy wziąć się do pracy - powiedział i zaprosił mnie do środka. Gdy przechodziłam przez drzwi położył mi rękę na plecach i poprowadził do miejsca pracy.

        Byłam w totalnym szoku, nie mogłam wtedy wydusić z siebie żadnego słowa. Przez resztę dnia starałam się te wszystkie nieznane mi emocje zepchnąć na drugi plan i skupić się na pracy, gonił nas termin. Jednak William skutecznie mnie rozpraszał. Przy każdej możliwej okazji, gdy był blisko mnie, kładł mi rękę na plecach, muskał delikatnie moją rękę niby przez przypadek, gdy chciał coś sięgnąć. Modliłam się w duchu abyśmy jak najszybciej skończyli ten projekt i, żebym mogła wrócić do domu. Uparł się, żebym po ciężkiej pracy zjadła z nim kolację, podczas której starałam się nie odzywać, gdyż było mi strasznie głupio. 

- Alex - zatrzymał mnie w momencie, gdy już dotykałam klamki, żeby wyjść z jego mieszkania. Zawahałam się i odwróciłam w jego stronę.

        Podszedł do mnie zbyt blisko, cała zesztywniałam. Nim zdążyłam zareagować złożył pocałunek na moim policzku, a chwilę później już całował moje usta. Gdy chciałam coś powiedzieć wsunął swój język i zaczął tańczyć z moim. Dopiero po kilku chwilach odsunął się ode mnie.

- Nie... - wychrypiałam w szoku - Nie rób tego więcej, nie chcę - powiedziałam i zaczęłam się cofać.

- Alex, kręcisz mnie, nie mogę przestać o Tobie myśleć - zaczął - Już dawno chciałem to zrobić. Marzę o tym, żeby oprzeć Cię o swoje biurko i całować....

        Nogi się pode mną ugięły. Musiałam wyjść z tego mieszkania czym prędzej, bo nie byłam pewna reakcji swojego ciała na jego słowa. Odwróciłam się szybko i otworzyłam drzwi.

- Prędzej czy później to się stanie, Kotku - usłyszałam jeszcze, gdy przechodziłam przez próg.

        Przez nadmiar emocji nie pamiętałam jak wróciłam do siebie. W nocy nie mogłam spać, bo ciągle zastanawiałam się, co będzie nazajutrz w pracy. A przede wszystkim bałam się, że William może spełnić swoje marzenie....

        Od rana, gdy tylko weszłam do firmy rozglądałam się za Williamem, żeby móc w porę uniknąć spotkania. Nawet gdy przyszedł się przywitać z pracownikami zanim zniknął za drzwiami swojego gabinetu, ja skuliłam się za ekranem swojego komputera tak by mnie nie zauważył. Może w tamtej chwili było to dziecinne, ale ja naprawdę nie chciałam z nim rozmawiać, zresztą nawet nie wiedziałabym co powiedzieć. Ale było to nieuniknione, byłam przekonana, że prędzej, czy później wezwie mnie do siebie. 

        Po lunchu, gdy byłam zajęta pracą, a moje myśli przez chwilę nie kręciły się wokół wydarzeń z dnia poprzedniego dostałam wiadomość na czacie. Gdy zobaczyłam od kogo, myślałam, że moje serce zaraz wyskoczy mi z klatki piersiowej. Kliknęłam na dymek i mnie zamurowało.

"Alex... Nie mogę przestać myśleć o naszym pocałunku, o Twoich delikatnych wargach... O tym jak się peszysz, gdy jestem blisko albo Cię dotykam... Niesamowicie mnie kręcisz. Mówiłem już o tym, że chciałbym Cię zobaczyć na swoim biurku?"

        Był tak bezpośredni, że zapomniałam jak się oddycha. Postanowiłam nie odpisywać na tą wiadomość. Jednak William był dosyć niecierpliwy. Nie minęło może 15 minut, a drzwi jego gabinetu otworzyły się.

- Alex - usłyszałam - Zapraszam do mnie.

        Nawet nie mogłam złapać oddechu, bo stał w drzwiach i czekał na mnie. Chcąc nie chcąc wstałam i ruszyłam wolnym krokiem w stronę gabinetu. Gdy przechodziłam obok niego do moich nozdrzy wdarł się niesamowity zapach perfum. Szybko zamknął drzwi, prawie trzaskając. 

- Dlaczego mi nie odpisałaś? - usłyszałam jego głos przy swoim uchu. Nie odpowiedziałam.

        Jednym ruchem odwrócił mnie do siebie i delikatnie popchnął w stronę biurka tak, bym mogła się o nie oprzeć.

- Nie chcę, żebyś mnie całował, nie chcę żadnego romansu ani żadnego związku. Interesuje mnie tylko praca - wydusiłam w końcu z siebie.

        William przysunął się do mnie jeszcze bliżej. 

- Myślę w ten sam sposób - usłyszałam. Nie wierzyłam w to co słyszę - Nie, to źle zabrzmiało - dodał widząc mój przerażony wzrok - Posłuchaj, naprawdę niesamowicie mnie kręcisz i gdybym chciał to wziąłbym Cię w tym momencie na tym biurku...

        Poczułam jak moje policzki zaczynają płonąć. W życiu bym nie pomyślała, że jakiś mężczyzna będzie mnie tak onieśmielał. A jeszcze dwa lata temu pewnie odwzajemniłabym bez wahania takie zaloty.

- Lubię Cię, lubię z Tobą pracować, nic na to nie wpłynie. Ale widzę, że Cię onieśmielam, brak Ci pewności siebie. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ilu mężczyzn z firmy wodzi za Tobą wzrokiem - kontynuował - Pozwól mi, a sprawię, że Twoja pewność siebie wróci, że odnajdziesz swoją seksualność i staniesz się kobietą z wianuszkiem adoratorów. Pracujmy dalej i rozmawiajmy tak samo ale nie broń się przede mną...

        Nie wiem, co się ze mną stało, czy to dzięki słowom Williama ale przyciągnęłam go do siebie za krawat i pocałowałam. Nasze języki szybko znalazły wspólny rytm.

- Woow, Alex - usłyszałam zdyszany głos Willa - To było... Masz w sobie to coś, ja to odkryję.

        Uśmiechnęłam się do niego i ruszyłam w kierunku drzwi. Jednak złapał mnie za rękę i zatrzymał. Wpił się w moje usta zachłannie.

- Wystarczy - powiedziałam po chwili odpychając go od siebie na bezpieczną odległość i wyszłam z jego gabinetu.

        To był początek naszej intymnej relacji. Nie spodziewałam się, że ten facet sprawi mi tyle radości, a zarazem będzie tak bardzo mnie wkurzał. Że będzie na mnie działał w taki sposób, a jego wiadomości w najmniej spodziewanym momencie przyprawiały o dreszcze i szybsze bicie serca. Ale nie żałuję, że weszłam w taki układ, dotarło do mnie, że potrzebowałam silnego mężczyzny. Jestem mu bardzo wdzięczna, bo dzięki niemu zaczęłam się inaczej ubierać, stałam się pewną siebie kobietą, świadomą swojego ciała....

- To za karę - oznajmił lekko obrażony - Nawet słówkiem nie wspomniałaś o awansie. Ale... - zawahał się - Mogę Ci to wybaczyć, po starej znajomości, za drobną zapłatą - kontynuował, gdy nie odpowiedziałam - Wyglądasz seksownie w tym kostiumie - mruczał mi do ucha - Ale chciałbym zobaczyć Cię bez niego, najlepiej w moim biurze, w samym body - marzył - W ostateczności wystarczy mi, gdy staniesz tak ubrana przede mną w moim mieszkaniu...

        Uprawialiśmy seks ale mimo naszej "relacji" w dalszym ciągu nie pozwoliłam mu się mieć w biurze. To było coś takiego, czego akurat w tej chwili nie chciałam przeżyć z nim. 

- Bije od Ciebie taka władza, Pani Dyrektor, że zrobiłbym dla Pani dosłownie wszystko...

- William - zaczęłam - Jesteś czarujący i chętnie skorzystałabym z Twojej oferty, ale to musi poczekać - uśmiechnęłam się widząc jego rozczarowanie - Przyjechali do mnie przyjaciele, chcę ten dzień należycie uczcić - pocałowałam go - A teraz, do pracy - dodałam stanowczo, na co Will uśmiechnął się szeroko.

        Gdy wyszedł kontynuowałam swoją pracę, jednocześnie nie mogąc się doczekać dzisiejszej kolacji.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz