- Gdzie masz klucz? – zapytał oschle.
- Nie mam go, a nawet jeśli bym miała to i tak byś go nie
dostał – odpowiedziałam.
- Radzę Ci współpracować, jeśli nie chcesz, by stała Ci się
krzywda – kontynuował jednocześnie dotykając mojego nagiego ramienia.
- Zabieraj tą łapę! – krzyknęłam i na ile mogłam odsunęłam
ramię.
- Czyli nie chcesz współpracować? – dopytywał, coraz
bardziej zdenerwowany.
- Nie! Bo nikt nie będzie mi mówił co mam robić! A tym
bardziej wykorzystywał moich wspomnień, by zniszczyć komuś życie, bo tak mu się
podoba! – krzyczałam, a Mat pokazywał mi na migi, żebym się uspokoiła.
Nie mogłam, to przez nagły przypływ adrenaliny w mojej
krwi. Nie mogłam dać sobą pomiatać, nie kolejny raz…
Moje myśli zostały przerwane, gdy poczułam silny ból w
twarzy. W oczach pojawiły się mroczki. Uderzył mnie, byłam tego pewna.
- Więc, jak będzie? – zapytał po raz któryś.
- Nic z tego – oznajmiłam starając się, by nie wydobyć przy
tym żadnego jęku.
Sytuacja się powtórzyła, uderzył mnie znowu w te same
miejsce. Tym razem, oprócz bólu i mroczków w oczach poczułam, jak z mojej wargi
powoli sączy się krew. Oblizałam się, by czerwony płyn nie dotarł do szyi. Lecz
po chwili mężczyzna wymierzył mi trzeci cios. Tym razem ból był nie do
zniesienia i odpłynęłam…
Powoli wracałam do rzeczywistości. Głowa pulsowała mi od
bólu spowodowanego trzema uderzeniami w twarz. Delikatnie przejechałam językiem
po napuchniętej wardze. Czułam metaliczny smak krwi w buzi. Cicho jęknęłam.
- Alex… - usłyszałam głos, głos Mata.
- Pić – poprosiłam.
- Już – powiedział i przystawił mi butelkę z wodą do ust.
Cudownie było poczuć smak wody, która zmyła krew z mojego
języka. Widziałam ból w jego oczach, gdy na mnie patrzył.
- Aż tak źle wyglądam? – wyszeptałam próbując się
uśmiechnąć.
- Prosiłem, żebyś uważała na słowa – odparł z wyrzutem.
Namoczył jakiś wacik i ostrożnie obmył moją twarz chłodną
wodą. Panowała między nami cisza, którą jednak przerwał on.
- Pomogę Ci, więc słuchaj uważnie tego, co teraz Ci powiem.
I niech to zostanie naszą tajemnicą, bo nie wybaczę sobie, jeśli coś Ci się
stanie – powiedział bardzo poważnie.
Przytaknęłam.
- Zadzwoniłem do Nathana. Oczywiście nie wie, że to ja.
Wie, że tu jesteś i z jakiego powodu, po części Jess też wtrąciła swoje trzy
grosze. Powiedziała mu, że to Ty chcesz go zniszczyć, a on może temu zapobiec
zabierając Ci klucz. Niedługo tu będzie i zabierze Cię stąd narażając się przy
tym jeszcze bardziej Paulowi. Może zastosować się do wszystkiego, żeby was
zniszczyć. Twoje zadanie jest takie. Od teraz musisz bardziej troszczyć się o
życie swoje i Nathana, co może być trudne, zważając na to, że jest na Ciebie
cholernie wściekły. I nie ufaj nikomu, tylko sobie i swojej intuicji. Obiecasz
mi to?
- Ale Mat, ja nic nie rozumiem. Co tu się dzieje do
cholery? – zapytałam przerażona.
- To wszystko wina Jessici. Może kiedyś sama Ci wszystko
powie, może zmądrzeje po wydarzeniach, jakie mogą nastąpić – odpowiedział – A
ja zostałem w to wplątany przez własna głupotę.
- Mat, jakie wydarzenia?! – krzyknęłam, a z moich oczu
popłynęły łzy.
Zaczęłam lekko dygotać, teraz naprawdę się bałam. Nic nie
rozumiałam, to wszystko toczyło się zbyt szybko…
- Kocham Cię i było mi ciężko zadzwonić do Natha ale tylko
on może Ci pomóc. Jeśli razem uda wam się przez to przejść, wtedy i ja zostanę
uwolniony z całej tej intrygi – powiedział.
Patrzyliśmy sobie w oczy, gdy nagle chłopak pocałował mnie.
- Obiecuję, że zrobię co w mojej mocy, by wszystko wróciło
do normalności, i cała ta chora sytuacja dobiegła końca – odparłam.
Chciałam coś jeszcze powiedzieć ale oboje usłyszeliśmy
hałasy i spojrzeliśmy w stronę drzwi.
- Już tu jest. Muszę iść. Będziemy w kontakcie – oznajmił
szybko, po czym podniósł się z podłogi i wybiegł drzwiami po drugiej stronie
pomieszczenia.
Spuściłam głowę w dół jednocześnie próbując powstrzymać łzy
płynące z moich oczu i czekając na rozwój sytuacji.
Kilka minut po wyjściu Mata drzwi otworzyły się z hukiem, a
w progu pojawił się Nathan. W jego oczach i na twarzy widziałam niepohamowaną
złość, wręcz wściekłość. W pierwszej chwili przestraszyłam się go. Stał w
drzwiach i patrzył w moją stronę. Powoli jego wyraz twarzy łagodniał. Pod jego
lewym okiem widniał czerwony ślad po uderzeniu. Również na kostkach widoczne
były ślady po bójce. Wolnym krokiem ruszył w moją stronę, ani na chwilę nie
spuszczając ze mnie wzroku. Ostrożnie padł na kolana obok mnie. Spojrzał mi
głęboko w oczy i po prostu pocałował. Całował mnie namiętnie, łapczywie ale
jakże ostrożnie. Jedną dłonią dotykał policzka. Pragnęłam, by ten pocałunek
nigdy się nie kończył. Więc kiedy Nath odsunął swoją twarz od mojej byłam
strasznie zawiedziona. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Spojrzał na
moją szyję, gdzie miałam kluczyk i jednym ruchem zerwał go. Schował go do
kieszeni jeansów, wstał i ruszył w stronę wyjścia. Byłam pewna, że mnie tu
zostawi. Jednak w połowie drogi przystanął.
- Nie wiem czemu ale mam Cię stąd zabrać – oznajmił oschle,
uprzednio odwracając się do mnie przodem.
Ponownie znalazł się obok mnie i uwolnił moje kostki i
nadgarstki od grubego sznura. Roztarłam obolałe i zdrętwiałe miejsca. Chłopak
wyciągnął do mnie dłoń, by pomóc mi wstać. Skorzystałam z pomocy.
- Wynośmy się stąd – oznajmił.
Rozejrzałam się po pokoju w poszukiwaniu płaszcza, butów i
torebki. Leżały w kącie na starej, rozpadającej się kanapie. Szybko zgarnęłam
swoje rzeczy. Potem Nath zamknął mój nadgarstek w swoim żelaznym uścisku i
pociągnął w stronę wyjścia. Szedł szybko, więc nie było mowy o zakładaniu
szpilek. Wolałam biec za nim na boso. Na korytarzu stali jego przyjaciele z
zespołu, którzy ruszyli za nami. Gdy wyszliśmy na zewnątrz przystałam na
chwilę, żeby odetchnąć świeżym powietrzem, lecz Nathan pociągnął mnie dalej.
Zatrzymaliśmy się dopiero przy dwóch samochodach.
- Wsiadaj – rozkazał Nath otwierając mi drzwi po stronie
pasażera jednego z aut.
Zrobiłam jak kazał. Nie chciałam bardziej wchodzić mu za
skórę. I tak wszystko już się skomplikowało…
- Dzięki chłopaki. Rozliczymy się wieczorem – oznajmił
Nathan i pożegnał się z kumplami.
Wsiadł do samochodu i ruszył.
- Odwiozę Cię do domu – powiedział, jego zły humor wrócił.
- Nie mieszkam z rodzicami – oznajmiłam cicho i podałam mu
nowy adres.
Byliśmy gdzieś poza miastem, nie wiedziałam gdzie. A nie
chciałam pytać chłopaka.
- Aż tak mnie nienawidzisz, że chciałaś się odegrać? –
zapytał.
- To twoja siostra nienawidzi mnie, i dobrze o tym wiesz –
odparłam lekko wkurzona – To ona wpieprza się w moje życie przy okazji je rujnując.
Manipuluje tobą, a ty jej we wszystko wierzysz! Nie było Cię w Gloucester, więc
nie wiesz co się działo, co robiła Jessica! Okłamuje Cię na każdym kroku,
jesteś kretynem, że jej wierzysz! – krzyczałam – Nie wiem, czym jej zawiniłam…
- dodałam juz spokojniej.
Po około pół godzinie zajechaliśmy pod mój blok. Przez ten
czas ani razu się nie odezwał.
- Oddasz mi klucz? – zapytałam z nadzieją.
- Nie, nie ufam Ci – odparł, jego słowa mnie zabolały – Oczerniasz
moją siostrę, a może to ty jesteś wszystkiemu winna?
- Nie wierzę, że tak kompletnie Ci odbiło! Przez sławę
stałeś się egoistycznym dupkiem! Nie obchodzi Cię nic oprócz siebie samego! –
krzyczałam, tym razem poprzez łzy – Nie wiem, co w tobie widziałam. Widocznie
byłam ślepa… Żałuję wszystkiego, co było. Straciłam tylko czas… - zakończyłam i
wysiadłam z auta.
Nie obejrzałam się ani razu, tylko pobiegłam do mieszkania.
Nie miałam kluczy ale w duchu modliłam się, by Chris był w domu. Zapukałam. Po
chwili drzwi, ku mojej uciesze, się otworzyły i zobaczyłam w nich brata. Szybko
weszłam do środka.
- Alex! Co się stało? – zapytał zdziwiony.
- Nic – oznajmiłam i zamknęłam się w swoim pokoju.
Ufff...
Rozdział jest :) Dłuższy niż zwykle ;p
Może trochę zagmatwane to wszystko ale powoli będzie sie wyjaśniać <333
I Anonimek i Hela mieli rację, początek podobny jest do sceny z IFY :)
Mam pytanie:mogę już pozbierać z podłogi pozostałości z mojego zgryzu?:D
OdpowiedzUsuńBoże ten rozdział jest genialny!<3333
Taki nieprzewidywalny,zaskakujący,normalnie WOOOW;O
Nadal nie mogę zamknąć mojej jadaczki^^
Dostałam chyba ślinotoku a to wszystko dzięki Tobie;D
Już nie mogę się doczekać następnego!;3
Jaram się,jaram się trutututu:D
To chyba tyle,czekam na upragniony następny;p
Aaaaaaaa next,next,next;D
Dobra już się uspokajam,wdech i wydech^^
I jeszcze miałam w czymś rację,nie no nie wierzę:D
UsuńNo także wiesz sorki za to coś u góry potocznie nazwane komentarzem i ten spam^^
Poniosło mnie:D
Ale nadal nie wierzę,miałam w czymś rację ho ho dzięki;)
Czekam już tym razem spokojniej na następny;)
Jezuuu! Ale ja tępa, ze wcześniej nie skojarzyłam, że to jest tak jak w IFY! ;p
OdpowiedzUsuńNie grzeszę inteligencją...
Rozdział jest naprawdę do zrozumienia! xx
Wszystko jest super!
Chciałabym żeby była z Nath'em ale z niego taki dupek, ze nawet jej nie ufa!
Jak mógł!!
Zaraz całą złość na niego przeleję tutaj ;p
nie bój się! Nawet jeśli wyjdzie kryminał to będzie genialny!
Tak więc pamiętaj! nigdy wiecej tak długich przerw!
I dawaj jak najszybciej upragnionego przeze mnie nextaaaa!! xx
no faktycznie, że podobne, szczególnie moment gdy on ja odnajduje i ten pocałunek
OdpowiedzUsuńzagmatwane ale ciekawe
czekam na next'a !
weny
Genialne <3 Przy końcówce się popłakałam.. Nie wiem czemu, może wczułam się w rolę Alex? xd Bo oni się przyjaźnili, a Jessica im teraz wszystko zepsuła ;( .. Czekam na następny!
OdpowiedzUsuńWspaniałe! ;D
OdpowiedzUsuńJakbym oglądała teledysk do IFY *.*
Ale tym razem Nathan nie zostawił jej, nie zostawił Alex ;)
Ale nie zmądrzał i jest ślepy..
Czekam na dalszy ciąg ;);*
http://friendshiporsomethingmore.blogspot.com/
ja skojarzyłam, że coś do IFY podobne... xd
OdpowiedzUsuńświetny ♥ Nathan jaki dupek -,-
next Hindus ♥
Łał! To jest naprawdę świetne! Zakochałam się od pierwszego rozdziału w Twoim opowiadaniu.
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest zdecydowanie moim ulubionym. Nie wiem czemu, po prostu jest. I ten moment, jak z IFY.. I zły Nathan.. < 3
Czekam na dalej!
http://odszukac-siebie.blogspot.com
super rozdział
OdpowiedzUsuńa już myślałam , że Nathan ją zostawi , tak w teledysku I found you , ale jednak ją uwolnił
wpadnij do mnie http://bsb-tw-fictionstory.blogspot.com/ nie skomentowałaś ostatniego rozdziału , a w czwartek będzie nowy .
Niesamowite! Po prostu fenomen! xd
OdpowiedzUsuńNie mogłam oderwać sie od czytanie tego rdz ;d
Za dobrze piszesz ;d Też chciałabym tak umieć....
Niestety nigdy nie będę tak genialna jak ty :)
Ale proszę Cię, obiecaj mi, że szybko dodasz rdz ^^
To jest zbyt ciekawe i wciągające, bym mogła długo bez tego wytrzymać xd
A wiec do roboty! Pisaj szybko kolejny bajeczny rdz :D
Weny ;*****
Szczęka mi opadła do kolan, no niesamowite! Trololo, bo brak mi słów :D
OdpowiedzUsuńA z Natha to taki dupek, że aż mi się w głowie nie mieści -.-
Dawaj szybko kolejny <3