poniedziałek, 10 grudnia 2012

Dziewiątka.

Karetka wraz z policją zjawiły się jakieś piętnaście minut później i czym prędzej zabrała Nathana do szpitala. Ja musiałam zostać, policja chciała wiedzieć co się wydarzyło. Szybko przeanalizowałam całą sprawę. Jeśli powiem prawdę pogorszę już i tak złą sytuację, pogrążę siebie i Mata. A jeśli skłamię, a prawda wyjdzie na jaw, stracę pracę i odznakę za składanie fałszywych zeznań…
Trudno. Wybrałam drugą opcję z nadzieją, że jednak zdążę wszystko naprawić i zostanie to w wielkiej tajemnicy.
Podczas, gdy pakowali auto Natha na lawetę ja rozmawiałam z policjantem.
- Więc, twierdzi pani, że pan Sykes jadąc w kierunku Londynu stracił panowanie na kierownicą i wpadł w poślizg? – dopytywał po raz kolejny mężczyzna w mundurze.
- Tak – powiedziałam bez zająknięcia, kłamstwo miałam opanowane do perfekcji, no może z wyjątkiem mówienia o uczuciach, łzy nadal spływały po moich policzkach – Mogę panu pokazać nawet, gdzie ja również wpadłam w poślizg. Zdaje sobie pan sprawę, że mamy luty, więc warunki do jazdy samochodem dają dużo do życzenia i równie dobrze ja mogłabym być na jego miejscu…
- A co pani robiła w tych okolicach o tak wczesnej porze? – kontynuował.
- Wracałam z wycieczki, jakiś problem? – zapytałam lekko poirytowana.
- Nie. To już wszystko, dziękuję – oznajmił i odszedł.
Podeszłam do swojego auta.
- Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji, jeśli dowiedzą się prawdy? – zapytał szeptem jeden ze znajomych policjantów.
- Tak. Ale to wyższa konieczność, gdybyś był na moim miejscu też byś tak dużo ryzykował – powiedziałam przez łzy – Mam prośbę. Chciałabym sama zająć się tą sprawą.
- A dowody? Jest ich kilka…
- Bez obaw. Wrócę do domu, załatwię sobie alibi i stawię się w pracy. Zatuszuję to co niepotrzebne i czym prędzej zamkniemy sprawę – powiedziałam.
- A sam poszkodowany? Może Cię wsypać.
- Tym też się zajmę. Będzie musiał zrobić co mu powiem, w końcu to jego tyłek ratuję…
Pożegnałam się z kolegą i wsiadłam do samochodu. Próbowałam uspokoić nerwy, lecz ciągle przed moimi oczami pojawiał się obraz nieprzytomnego i zakrwawionego Nathana, a do oczu powracały łzy…
Odpaliłam silnik i ruszyłam do mieszkania. Zastałam w nim Christophera. Gdy mnie zobaczył zaczął zadawać mnóstwo pytań ale zbyłam go krótkim „Nie ważne”. Pognałam do łazienki, gdzie zrzuciłam ubrania, na których widniały plamy z krwią Natha i od razu wrzuciłam je do pralki. Sama weszłam do kabiny prysznicowej i po chwili poczułam jak strumień ciepłej wody oblewa moje ciało.
Po pół godzinie byłam gotowa do wyjścia, lecz najpierw musiałam porozmawiać z bratem. Znalazłam go w kuchni.
- Chris, mam małą prośbę – zaczęłam – Gdyby ktoś pytał, co robiłam dziś w nocy to za każdym razem mów, ze wczoraj wieczorem wyszłam z mieszkania i pojechałam na wycieczkę, a wróciłam dopiero teraz, ok?
- Alex, nie podoba mi się to – oznajmił – Dlaczego nagle potrzebujesz alibi? Zrobiłaś coś, czego nie powinnaś? Co się dzieje?
- Nie, nic nie zrobiłam, wszystko jest ok. Po prostu, mógłbyś to dla mnie zrobić, czy nie?
- Wszystko owiane jest tajemnicą, nic mi ostatnio nie mówisz. To zaczyna być coraz bardziej podejrzane.
- Chciałabym CI powiedzieć ale teraz nie mogę i po drugie nie mam czasu. To nie jest łatwe. Muszę sama sobie poradzić. Więc jak będzie?
- Ok. Ale obiecaj mi, że nie zrobisz nic głupiego – poprosił.
- Obiecuję – oznajmiłam i opuściłam mieszkanie.
Po około dwudziestu minutach zaparkowałam przed posterunkiem policji. Najpierw udałam się do bufetu po mocną kawę, która miała postawić mnie na nogi jako, że tej nocy nie spałam wystarczająco długo. W biurze był już Jack, ten sam, z którym rozmawiałam rano. Gdy tylko usiadłam rzucił na moje biurko całą dokumentację.
- Auto jest na warsztacie. Idź tam, dopóki będziesz sama – poinformował i wyszedł.
Dopiłam kawę, zabrałam papiery i zeszłam na dół. Jak Jack mówił, warsztat o tej porze był pusty, więc czym prędzej wzięłam się za usuwanie jakichkolwiek dowodów, które mogłyby wskazywać obecność osób trzecich w wypadku. Nie zrobiłam ani jednej przerwy, myśli całkowicie zajęłam wykonywaną pracą, by się nie rozpraszać. I dopiero około południa, gdy wypełniłam ostatnie dokumenty postanowiłam zadzwonić do mamy.
- Hej mamo – przywitałam się – Masz chwile, by porozmawiać?
- Witaj Alex. Tak. Domyślam się, ze dzwonisz w sprawie Nathana.
- Owszem, nie mylisz się. Już coś wiadomo? – zapytałam.
- Tak. Obecnie Nath jest w śpiączce. Stracił bardzo dużo krwi i tylko w taki sposób możemy utrzymać go przy życiu. Ma też złamaną rękę i kilka żeber – oznajmiła mama z słyszalnym smutkiem w głosie.
- Poinformowałaś jego rodziców?
- Tak, rodzice, Jess i przyjaciele o wszystkim wiedzą. Jessica i chłopcy są w szpitalu i czuwają.
- Ohhh… - cicho jęknęłam z niezadowolenia, bo sama chciałabym tam być, być przy nim ale już miał pełną obstawę, więc sobie darowałam – Mamo, czy mogłabyś mnie informować o wszystkim na bieżąco? – poprosiłam.
- Oczywiście. Będę dzwonić, jak tylko pojawi się coś nowego – powiedziała.
- Dziękuję mamo. A teraz nie będę Ci przeszkadzać w pracy. Do usłyszenia – pożegnałam się i rozłączyłam.
Zastanawiałam się, dlaczego to ja zawsze mam pod górkę, a moje życie, z pozoru spokojne i kolorowe, tak naprawdę to wielkie pasmo nieszczęść i przeciwności, jakby wszystko zmówiło się przeciwko mnie…
Wierzchem dłoni otarłam samotną łzę, zabrałam teczkę z wypełnionymi dokumentami i poszłam złożyć ją na biurku komisarza.



Rozdział pojawił się dużo szybciej, gdyż teraz może pojawić sie tygodniowa przerwa z :( Nauczyciele zmówili się ze sprawdzianami...
Jest też spokojniejszy, co za tym idzie, nudniejszy i krótszy niż poprzedni :)
Miłego czytania <3

9 komentarzy:

  1. Rozdział super, nie mogę się doczekać, co będzie dalej <3
    Ech, nie tylko Ty masz masę sprawdzianów :<
    Ale już niedługo święta, więc będzie duuużo czasu na pisanie! :D
    Mam nadzieję, że nexta dodasz równie szybko, jak dodałaś ten rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Weny, Weny ,Weny i jeszcze raz weny
    Pisz , ja tez mam cały zawalony termin przed świętami . Co dzień spr lub co dwa dni .Istny koszmar ;/

    http://xxxlive-the-momentxxx.blogspot.com/
    http://xxximaginy-o-the-wantedxxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny!
    nie jest nudny !
    weny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mów co chcesz ale ja i tak czytałam ten rozdział z wytrzeszczem oczu;D
    Mam nadzieję,że Nathan obudzi się ze śpiączki i że wkóńcu przejrzy na oczy no i zobaczy ile Alex dla niego robi;3
    Czekam na następny i życzę Ci żebyś się uwolniła z tych sprawdzianowych szponów;D

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział świetny
    ale Nathan przeżyje ?
    czekam na następny

    i wpadnij do mnie http://bsb-tw-fictionstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. NUDNIEJSZY. AHAAHAHHAHA! JAKAŚ TY ZABAWNA!
    CHYBA CIĘ COŚ BOLI.
    jest świetny ♥
    dawaj next ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Serio ja tak zawile piszę? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział! I wcale nie najnudniejszy!
    Czekam na next'a!! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny! ;D
    I nie gadaj głupot, że zawaliłaś.. :P
    Mam nadzieję, że nikt się nie dowie, że kłamie.
    Też mam mało czasu na cokolwiek..
    Taki nasz los xp
    Nexta ;);*

    OdpowiedzUsuń