- Alex – zaczął, a mnie przeszły dreszcze – Co się dzieje?
– zapytał nadzwyczaj spokojnie.
- Miałeś poważny wypadek – oznajmiłam cicho.
- Tak, pamiętam – westchnął i odwrócił wzrok – Wiem, że
byłaś tam. Próbowałaś odwrócić ich uwagę ode mnie dużo ryzykując. Sama wpadłaś
w poślizg… Widziałem wszystko w lusterkach. Potem poczułem uderzenie i samochód
zaczął koziołkować. Wyciągnęłaś mnie z niego, ratowałaś, a potem urwał mi się
film…
Na jego twarzy nadal nie widziałam żadnych uczuć, z kolei
mi chciało się płakać. Szybko zamrugałam oczami by powstrzymać łzy.
- Kim oni byli, Alex? – zapytał.
Ponownie, gdy wypowiedział moje imię przez moje ciało
przeszły ciarki. Uwielbiałam, kiedy to robił, kiedy wypowiadał moje imię z taką
czułością i troską…
- Czym im zawiniłem? – kontynuował – I co ty tam robiłaś?
Skąd wiedziałaś? Ja nic nie rozumiem! – ostatnie zdanie wykrzyczał.
Prześwietlał mnie wzrokiem oczekując odpowiedzi. Nie mogłam
powiedzieć mu prawdy, to mogłoby mieć fatalne skutki.
- Jest coś w czym ty i ja tkwimy po uszy, a pojęcie tego
wszystkiego nie jest łatwe. Nawet nie zamierzam Ci tłumaczyć, tym bardziej, że
to nie ja namieszałam. Chciałabym Ci powiedzieć prawdę ale nie mogę, za duże
ryzyko. Musimy to przeczekać.
- Przeczekać?! – krzyknął – Ktoś chciał mnie wykończyć, a
ty mówisz, żeby przeczekać? Niepoważna jesteś!
- Ciszej! – warknęłam – Nikt nie może się dowiedzieć.
- Że co proszę?
- To co słyszysz. Wpadłeś w poślizg i straciłeś panowanie
nad kierownicą – powiedziałam.
Nathan spojrzał na mnie gniewnie.
- Kompletnie Ci odbiło – stwierdził szybciej oddychając.
- Nie, ratuję Ci tyłek. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z
powagi sytuacji.
- To mnie oświeć! – krzyknął ponownie.
- Nie będę Ci nic tłumaczyć! Musisz mi zaufać – oznajmiłam.
Dopiero po ostatnim wypowiedzianym słowie dotarło do mnie,
że Nathan jakiś czas temu wyraźnie zasygnalizował, że mi nie ufa.
- Nie ufam Ci, nie pamiętasz? – raczył przypomnieć.
Widziałam, że jest zły, a raczej wściekły. Oddychał
szybciej, a ręce mu drżały.
Nie ufał mi, więc musiałam inaczej go przekonać.
- Powiem to inaczej. Jesteś tutaj, żyjesz, bo Cię
wyciągnęłam z tego samochodu. Byłeś w śpiączce, a ja oddałam dla Ciebie krew.
Policji złożyłam fałszywe zeznania, żebyś w przyszłości nie stracił życia albo
siostry. A jeśli prawda wyjdzie na jaw stracę nie tylko pracę, lecz mogę
również wylądować za kratkami. Ryzykuję więcej niż ty, więc do czegoś to
zobowiązuje! – miał zszokowaną minę – Nie miałbyś teraz zmartwień, gdybyś nie
zabierał mi tego cholernego kluczyka! To chore, że dzięki tej małej rzeczy na
jaw znowu wychodzą brudy z przeszłości! – krzyczałam nie mogąc się opanować.
- Jakie brudy? – zapytał ostrożnie Nath widząc moje
zdenerwowane.
- Nie ważne, kiedyś się dowiesz. Mogę Ci obiecać, że jeśli
zrobisz to, o co Cię proszę odkręcę wszystko i będzie jak dawniej. Ale teraz
musisz grać – powiedziałam – Więc jak będzie? – dodałam już nieco spokojniej.
Przez chwilę patrzył na mnie z szokiem w oczach.
- Jestem idiotą, że daję się w to wciągnąć – zaczął i
westchnął – Ok, niech Ci będzie. Zaufam Ci po raz ostatni – dodał.
- Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia – oznajmiłam.
- Porozumienia? Narzuciłaś mi wszystko – zakpił cicho, lecz
i tak to usłyszałam.
Usiadłam na jedynym wolnym krześle i zaczęłam opowiadać mu,
jak ma odpowiadać na pytania policji, jeśli takowa się zjawi.
- Nathan! – krzyknęłam w którymś momencie – Jeśli zadasz to
samo pytanie po raz czwarty uderzę Cię. I to nie są żarty – ostrzegłam go.
- Przecież muszę wiedzieć. Chyba nie chcesz, abym popełnił
błąd? – zapytał.
Tak, szantażował mnie. Doskonale zdawałam sobie z tego
sprawę.
- Na mnie już czas – oznajmiłam spoglądając na zegarek i widząc,
że już późno.
Wstałam z krzesła i zarzuciłam na siebie kurtkę.
- Alex – zatrzymał mnie głos Nathana.
Spojrzałam na niego.
- Ja… byłem w Gloucester ale pojechałem do rodziny. Niczego
nie szukałem, niczego nie czytałem, a klucza się pozbyłem – oznajmił – Nie
musisz o nic się martwić.
Zrobiło mi się przyjemnie ciepło na ciele za sprawą jego
słów.
- Dziękuję – powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
Odwzajemnił uśmiech, po czym skinęłam głową na pożegnanie i
wyszłam. Przemierzałam korytarze, by już po chwili znaleźć się przed budynkiem
szpitala. Na zewnątrz było już ciemno, ulice oświetlały lampy. Wzięłam głęboki
oddech i ruszyłam na parking, gdzie stał mój samochód. Lawirowałam miedzy
innymi pojazdami, gdy przeczucie kazało mi się zatrzymać. Czułam, że coś jest
nie tak. Z przyśpieszonym biciem serca rozejrzałam się wokół. Nic nie
zobaczyłam. Zrobiłam kilka kroków i ponownie się zatrzymałam słysząc jakiś
hałas. Intuicja kazała mi biec, więc tak zrobiłam. Nie zdążyłam dopiec do auta,
gdy ktoś mocno uderzył mnie czymś twardym w kark. Ogłuszyło mnie to, a przed
oczami pojawiły się mroczki. Czyjeś dłonie zaciągnęły mnie bliżej mojego
samochodu.
- Długo kazałaś na siebie czekać – usłyszałam szept przy
uchu, kiedy mężczyzna wyginał mi ręce do tyłu.
Bez problemu domyśliłam się, kim byli dwaj mężczyźni. Ci
sami, którzy spowodowali wypadek Nathana.
- Zwiąż ją – dodał drugi.
- Szybko mnie znaleźliście – zaczęłam mówić jednocześnie
szamocząc się, by się uwolnić.
- To nie było trudne. Mamy dobrych informatorów –
powiedział pierwszy z dumą.
Jessica. W duchu obiecywałam sobie, że powyrywam jej
wszystkie kudły jak tylko ją spotkam. Na początek.
- Nic wam nie zrobiłam! – krzyknęłam w końcu – Dajcie mi
spokój do cholery!
Jeden z nich zatkał mi usta dłonią ale ugryzłam go, więc
szybko ją cofnął. Zyskałam chwilę. Podniosłam się do pozycji stojącej i
kopnęłam jednego w czułe miejsce. Zawył i padł na kolana. Jednak drugi jednym
szybkim ruchem z powrotem obalił mnie na twardy asfalt. Aż zaparło mi dech w
piersi, kiedy przygniótł mnie własnym ciałem. Widziałam, że zamachnął się by
mnie uderzyć ale przeszkodził mu towarzysz.
- Paul! Gliny! – krzyknął.
- Masz szczęście – warknął do mnie Paul i obaj uciekli.
Srebrny samochód zatrzymał się tuż obok mnie. To była straż
miejska. Kierowca wysiadł z niego.
- Co się stało? – zapytał i podał mi rękę pomagając się
podnieść.
- Nic, po prostu upuściłam kluczyki i ich szukałam –
skłamałam pokazując „zgubę”.
- Dobrze – połknął kłamstwo – Proszę na siebie uważać –
powiedział, wsiadł do samochodu i odjechał.
Otrzepałam ubrania i również wsiadłam do auta. Głowa
pulsowała mi od bólu spowodowanego uderzeniem. Nie powinnam prowadzić ale
musiałam dostać się do domu…
Ooooo Mój. Boże.
Co za badziew ......
Przepraszam, że tak długo czekałyście :( Ale brak chęci, totalny leń mnie dopadł. W dodatku Święta, trzeba było odwiedzić rodzinę...
Next już w 2013 roku, jakoś 2/3 stycznia, mam nadzieję :)
ALE CI DUPĘ SKOPIĘ.
OdpowiedzUsuńBADZIEW. BADZIEW. SAMA JESTEŚ KUŹWA BADZIEW.
ty sexoholiku :3 :D
jest zajebisty, nie próbuj zaprzeczyć ♥
dawaj next, kocham takie dreszczyki emocji ♥
Badziew? To jest świetne, po prostu czytałam z zapartym tchem każde słowo! ;*
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie dramatyczne sceny, szczególnie Twoje <3
Dawaj szybko kolejny xx
Te wyżej dobrze mówią, polać im!
OdpowiedzUsuńJak to jest badziew, to ja będę żoną Nathan'a!
Uwielbiam sposób w jaki piszesz opowiadania!
Te emocje, dramaty, kryminał, niby coś mają ku sobie,
ale co ja pierdolę..
po prostu ZAJEBISTE!
I zawsze będzie ! uświadom to sb, bo masz naprawdę talent pisarski!
Ahh! Twoja wierna fanka już nie może sie doczekać nexta,
więc dawaj go szybciutkoo!! xx
Yhm badziew... myślisz, ze ktoś nabierze się na te kłamstwa? :P
OdpowiedzUsuńPrzecież to jest świetne!
Jak ja bym chciała umieć tak pisać... ^^
Z niecierpliwością czekam na kolejny rdz :)
weny ;*
Badziew? Aha, jasne. Świetny jest! Weź dawaj nexta, a nie głupoty pieprzysz !
OdpowiedzUsuńo matko!
OdpowiedzUsuńserce to myślałam, ze mi wypadnie na podłogę!
ależ ty umiesz wywołać emocje u czytelnika... matko...
idę sb zaparzyć meliskę na uspokojenie...
jaki badziew ? a chcesz kopa ?
OdpowiedzUsuńbadziewie to są u mnie
a to jest świetne
nie opowiadaj głupot tylko pisz szybko następny
Spodziewałam się czegoś innego, ale zaskoczyłaś mnie.
OdpowiedzUsuńMyślałam, że sobie wszystko wyjaśnią i w ogóle.
A tu nic i Alex dalej kłamie.
Ale jest świetny i czekam na następny ;)
Fajny!!!
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba!
Badziew?! Jak masz takie głupoty gadać to lepiej bierz się za następny rozdział! ;)
Weny!
[http://storywith--thewanted.blogspot.com/]
[http://story-with-the-wanted.blogspot.com/]
Bardzo podoba mi się rozdział ;) Fajnie piszesz. Jeszcze takiego opowiadania nie czytałam.
OdpowiedzUsuńZapraszam na moje opowiadanie, dopiero zaczęłam pisać : http://przygoda-z-thewanted.blogspot.com/