piątek, 28 grudnia 2012

Jedenastka.

Chłopak patrzył w sufit nie zwracając szczególnej uwagi na moją obecność. Nadal wyglądał tak samo jak poprzedniego dnia z tym tylko wyjątkiem, że był przytomny. Podeszłam bliżej, a dłonie oparłam o barierkę jego szpitalnego łóżka. Dopiero wtedy spojrzał na mnie. Jego zielono-niebieskie oczy były puste, nie wyrażały żadnych emocji czy uczuć, a ja nie wiedziałam jaki ma humor i o czym myśli. Postanowiłam nie odzywać się pierwsza, więc czekałam na ruch Nathana.
- Alex – zaczął, a mnie przeszły dreszcze – Co się dzieje? – zapytał nadzwyczaj spokojnie.
- Miałeś poważny wypadek – oznajmiłam cicho.
- Tak, pamiętam – westchnął i odwrócił wzrok – Wiem, że byłaś tam. Próbowałaś odwrócić ich uwagę ode mnie dużo ryzykując. Sama wpadłaś w poślizg… Widziałem wszystko w lusterkach. Potem poczułem uderzenie i samochód zaczął koziołkować. Wyciągnęłaś mnie z niego, ratowałaś, a potem urwał mi się film…
Na jego twarzy nadal nie widziałam żadnych uczuć, z kolei mi chciało się płakać. Szybko zamrugałam oczami by powstrzymać łzy.
- Kim oni byli, Alex? – zapytał.
Ponownie, gdy wypowiedział moje imię przez moje ciało przeszły ciarki. Uwielbiałam, kiedy to robił, kiedy wypowiadał moje imię z taką czułością i troską…
- Czym im zawiniłem? – kontynuował – I co ty tam robiłaś? Skąd wiedziałaś? Ja nic nie rozumiem! – ostatnie zdanie wykrzyczał.
Prześwietlał mnie wzrokiem oczekując odpowiedzi. Nie mogłam powiedzieć mu prawdy, to mogłoby mieć fatalne skutki.
- Jest coś w czym ty i ja tkwimy po uszy, a pojęcie tego wszystkiego nie jest łatwe. Nawet nie zamierzam Ci tłumaczyć, tym bardziej, że to nie ja namieszałam. Chciałabym Ci powiedzieć prawdę ale nie mogę, za duże ryzyko. Musimy to przeczekać.
- Przeczekać?! – krzyknął – Ktoś chciał mnie wykończyć, a ty mówisz, żeby przeczekać? Niepoważna jesteś!
- Ciszej! – warknęłam – Nikt nie może się dowiedzieć.
- Że co proszę?
- To co słyszysz. Wpadłeś w poślizg i straciłeś panowanie nad kierownicą – powiedziałam.
Nathan spojrzał na mnie gniewnie.
- Kompletnie Ci odbiło – stwierdził szybciej oddychając.
- Nie, ratuję Ci tyłek. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji.
- To mnie oświeć! – krzyknął ponownie.
- Nie będę Ci nic tłumaczyć! Musisz mi zaufać – oznajmiłam.
Dopiero po ostatnim wypowiedzianym słowie dotarło do mnie, że Nathan jakiś czas temu wyraźnie zasygnalizował, że mi nie ufa.
- Nie ufam Ci, nie pamiętasz? – raczył przypomnieć.
Widziałam, że jest zły, a raczej wściekły. Oddychał szybciej, a ręce mu drżały.
Nie ufał mi, więc musiałam inaczej go przekonać.
- Powiem to inaczej. Jesteś tutaj, żyjesz, bo Cię wyciągnęłam z tego samochodu. Byłeś w śpiączce, a ja oddałam dla Ciebie krew. Policji złożyłam fałszywe zeznania, żebyś w przyszłości nie stracił życia albo siostry. A jeśli prawda wyjdzie na jaw stracę nie tylko pracę, lecz mogę również wylądować za kratkami. Ryzykuję więcej niż ty, więc do czegoś to zobowiązuje! – miał zszokowaną minę – Nie miałbyś teraz zmartwień, gdybyś nie zabierał mi tego cholernego kluczyka! To chore, że dzięki tej małej rzeczy na jaw znowu wychodzą brudy z przeszłości! – krzyczałam nie mogąc się opanować.
- Jakie brudy? – zapytał ostrożnie Nath widząc moje zdenerwowane.
- Nie ważne, kiedyś się dowiesz. Mogę Ci obiecać, że jeśli zrobisz to, o co Cię proszę odkręcę wszystko i będzie jak dawniej. Ale teraz musisz grać – powiedziałam – Więc jak będzie? – dodałam już nieco spokojniej.
Przez chwilę patrzył na mnie z szokiem w oczach.
- Jestem idiotą, że daję się w to wciągnąć – zaczął i westchnął – Ok, niech Ci będzie. Zaufam Ci po raz ostatni – dodał.
- Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia – oznajmiłam.
- Porozumienia? Narzuciłaś mi wszystko – zakpił cicho, lecz i tak to usłyszałam.
Usiadłam na jedynym wolnym krześle i zaczęłam opowiadać mu, jak ma odpowiadać na pytania policji, jeśli takowa się zjawi.
- Nathan! – krzyknęłam w którymś momencie – Jeśli zadasz to samo pytanie po raz czwarty uderzę Cię. I to nie są żarty – ostrzegłam go.
- Przecież muszę wiedzieć. Chyba nie chcesz, abym popełnił błąd? – zapytał.
Tak, szantażował mnie. Doskonale zdawałam sobie z tego sprawę.
- Na mnie już czas – oznajmiłam spoglądając na zegarek i widząc, że już późno.
Wstałam z krzesła i zarzuciłam na siebie kurtkę.
- Alex – zatrzymał mnie głos Nathana.
Spojrzałam na niego.
- Ja… byłem w Gloucester ale pojechałem do rodziny. Niczego nie szukałem, niczego nie czytałem, a klucza się pozbyłem – oznajmił – Nie musisz o nic się martwić.
Zrobiło mi się przyjemnie ciepło na ciele za sprawą jego słów.
- Dziękuję – powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
Odwzajemnił uśmiech, po czym skinęłam głową na pożegnanie i wyszłam. Przemierzałam korytarze, by już po chwili znaleźć się przed budynkiem szpitala. Na zewnątrz było już ciemno, ulice oświetlały lampy. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam na parking, gdzie stał mój samochód. Lawirowałam miedzy innymi pojazdami, gdy przeczucie kazało mi się zatrzymać. Czułam, że coś jest nie tak. Z przyśpieszonym biciem serca rozejrzałam się wokół. Nic nie zobaczyłam. Zrobiłam kilka kroków i ponownie się zatrzymałam słysząc jakiś hałas. Intuicja kazała mi biec, więc tak zrobiłam. Nie zdążyłam dopiec do auta, gdy ktoś mocno uderzył mnie czymś twardym w kark. Ogłuszyło mnie to, a przed oczami pojawiły się mroczki. Czyjeś dłonie zaciągnęły mnie bliżej mojego samochodu.
- Długo kazałaś na siebie czekać – usłyszałam szept przy uchu, kiedy mężczyzna wyginał mi ręce do tyłu.
Bez problemu domyśliłam się, kim byli dwaj mężczyźni. Ci sami, którzy spowodowali wypadek Nathana.
- Zwiąż ją – dodał drugi.
- Szybko mnie znaleźliście – zaczęłam mówić jednocześnie szamocząc się, by się uwolnić.
- To nie było trudne. Mamy dobrych informatorów – powiedział pierwszy z dumą.
Jessica. W duchu obiecywałam sobie, że powyrywam jej wszystkie kudły jak tylko ją spotkam. Na początek.
- Nic wam nie zrobiłam! – krzyknęłam w końcu – Dajcie mi spokój do cholery!
Jeden z nich zatkał mi usta dłonią ale ugryzłam go, więc szybko ją cofnął. Zyskałam chwilę. Podniosłam się do pozycji stojącej i kopnęłam jednego w czułe miejsce. Zawył i padł na kolana. Jednak drugi jednym szybkim ruchem z powrotem obalił mnie na twardy asfalt. Aż zaparło mi dech w piersi, kiedy przygniótł mnie własnym ciałem. Widziałam, że zamachnął się by mnie uderzyć ale przeszkodził mu towarzysz.
- Paul! Gliny! – krzyknął.
- Masz szczęście – warknął do mnie Paul i obaj uciekli.
Srebrny samochód zatrzymał się tuż obok mnie. To była straż miejska. Kierowca wysiadł z niego.
- Co się stało? – zapytał i podał mi rękę pomagając się podnieść.
- Nic, po prostu upuściłam kluczyki i ich szukałam – skłamałam pokazując „zgubę”.
- Dobrze – połknął kłamstwo – Proszę na siebie uważać – powiedział, wsiadł do samochodu i odjechał.
Otrzepałam ubrania i również wsiadłam do auta. Głowa pulsowała mi od bólu spowodowanego uderzeniem. Nie powinnam prowadzić ale musiałam dostać się do domu…




Ooooo Mój. Boże.
Co za badziew ......
Przepraszam, że tak długo czekałyście :( Ale brak chęci, totalny leń mnie dopadł. W dodatku Święta, trzeba było odwiedzić rodzinę...
Next już w 2013 roku, jakoś 2/3 stycznia, mam nadzieję :)


10 komentarzy:

  1. ALE CI DUPĘ SKOPIĘ.
    BADZIEW. BADZIEW. SAMA JESTEŚ KUŹWA BADZIEW.
    ty sexoholiku :3 :D
    jest zajebisty, nie próbuj zaprzeczyć ♥
    dawaj next, kocham takie dreszczyki emocji ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Badziew? To jest świetne, po prostu czytałam z zapartym tchem każde słowo! ;*
    Uwielbiam takie dramatyczne sceny, szczególnie Twoje <3
    Dawaj szybko kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Te wyżej dobrze mówią, polać im!
    Jak to jest badziew, to ja będę żoną Nathan'a!
    Uwielbiam sposób w jaki piszesz opowiadania!
    Te emocje, dramaty, kryminał, niby coś mają ku sobie,
    ale co ja pierdolę..
    po prostu ZAJEBISTE!
    I zawsze będzie ! uświadom to sb, bo masz naprawdę talent pisarski!
    Ahh! Twoja wierna fanka już nie może sie doczekać nexta,
    więc dawaj go szybciutkoo!! xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Yhm badziew... myślisz, ze ktoś nabierze się na te kłamstwa? :P
    Przecież to jest świetne!
    Jak ja bym chciała umieć tak pisać... ^^
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rdz :)
    weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Badziew? Aha, jasne. Świetny jest! Weź dawaj nexta, a nie głupoty pieprzysz !

    OdpowiedzUsuń
  6. o matko!
    serce to myślałam, ze mi wypadnie na podłogę!
    ależ ty umiesz wywołać emocje u czytelnika... matko...
    idę sb zaparzyć meliskę na uspokojenie...

    OdpowiedzUsuń
  7. jaki badziew ? a chcesz kopa ?
    badziewie to są u mnie
    a to jest świetne
    nie opowiadaj głupot tylko pisz szybko następny

    OdpowiedzUsuń
  8. Spodziewałam się czegoś innego, ale zaskoczyłaś mnie.
    Myślałam, że sobie wszystko wyjaśnią i w ogóle.
    A tu nic i Alex dalej kłamie.
    Ale jest świetny i czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny!!!
    Bardzo mi się podoba!
    Badziew?! Jak masz takie głupoty gadać to lepiej bierz się za następny rozdział! ;)
    Weny!

    [http://storywith--thewanted.blogspot.com/]
    [http://story-with-the-wanted.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podoba mi się rozdział ;) Fajnie piszesz. Jeszcze takiego opowiadania nie czytałam.
    Zapraszam na moje opowiadanie, dopiero zaczęłam pisać : http://przygoda-z-thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń