Pracowałam całymi dniami, gdy tylko mogłam brałam dodatkowe
dyżury. Do domu wracałam na noce, by się przespać i zregenerować siły na
następny dzień, choć tak naprawdę spałam tylko kilka godzin, resztę spędziłam
na płaczu. Rzuciłam się w wir pracy, by zająć czymś rozbiegane myśli. Chociaż i
tak w każdej wolnej chwili myślałam o Nathanie pragnąc, by wreszcie się obudził
i wrócił do zdrowia.
Po tych kilku dniach byłam całkowicie wykończona, twarz
miałam strasznie bladą, z oczu nie tryskała taka energia jak wcześniej, a pod
nimi gościły sińce. Wszyscy wokół powtarzali mi, żebym wzięła wolne i porządnie
odpoczęła, lecz za każdym razem odmawiałam powtarzając, że wszystko jest
ok. Prawda była taka, że nie chciałam
zostać sama zbyt długo ze swoimi myślami, mogłabym w ten sposób wpaść w poważną
depresję, a nie mogłam sobie na to pozwolić, w tym momencie musiałam być silna.
Silna dla siebie, dla niego…
Dopiero ósmego dnia coś się zmieniło. Tego dnia będąc w
pracy zasnęłam przy biurku. Po tym zdarzeniu zostałam wezwana do komisarza. Mężczyzna
zrobił mi wykład, że tak nie może być, że ostatnio zbyt ciężko pracuję, że się
przemęczam, po czym wysłał mnie na kilkudniowy przymusowy urlop. Nie miałam
innego wyjścia, więc po południu zabrałam kilka rzeczy, pożegnałam się z załogą
i opuściłam posterunek. Wsiadałam właśnie do samochodu, kiedy odezwała się moja
komórka.
- Witaj mamo – przywitałam się.
- Witaj Alex. Mam złe wieści – oznajmiła mama, a w mojej
wyobraźni pojawiły się różne straszne obrazy – Wczoraj próbowaliśmy wybudzić
Nathana ze śpiączki…
- I jak? Udało się? – przerwałam, jej.
- Niestety nie…
- Co?! – zawołałam zrozpaczona myśląc, że chłopak umarł.
- Spokojnie, nie udało się nam go wybudzić ale Nath nadal
żyje, nadal jest w śpiączce – uspokajała mnie mama.
Odetchnęłam z ulgą.
- Ale przeprowadziliśmy badania. Podczas wypadku Nathan
stracił dużo krwi, a jego organizm nie dał rady wytworzyć nowych krwinek w tak
krótkim czasie. Nie możemy dłużej czekać, więc potrzebna jest osoba, która
mogłaby oddać mu trochę swojej krwi. I to jest ta zła wiadomość. Nikt, jego
rodzina, przyjaciele, my z tatą i Chrisem, nawet ludzie z managementu, nie ma
żadnej zgodności.
- A ktoś z zewnątrz, ktoś całkiem obcy? – zapytałam.
- Nie ma takiej potrzeby – powiedziała mama.
- Jak to? – zdziwiłam się.
- Pozwoliłam sobie zbadać twoją krew. Pamiętasz, jak byłaś
na ostatnim badaniu i pobierałam Ci próbkę krwi? Wykorzystałam ją teraz. Według
wyników istnieje pewna zgodność, a twoje przeciwciała nie weszły by w konflikt
z przeciwciałami w krwi Natha.
- Co to oznacza? – zapytałam choć i tak znałam odpowiedź.
- Mogłabyś być potencjalnym dawcą. Ale to twoja decyzja,
zrobisz jak będziesz uważała. Mam dziś nocny dyżur jakbyś mnie szukała –
powiedziała i rozłączyła się.
Zdawałam sobie sprawę z celu, w jakim dzwoniła mama.
Powiedziała mi to wszystko, bo miała nadzieję, że zgodzę się oddać krew dla
Nathana. Ogarnął mnie strach. Jestem z tych, którzy boją się wszelkiego rodzaju
igieł. Możliwe badania staram się omijać szerokim łukiem, lecz niestety nie
zawsze mi to wychodzi. Mama nad wszystkim czuwa.
Miałam teraz ciężki orzech do zgryzienia. Z jednej strony
bardzo chciałam mu pomóc ale z drugiej, bałam się. Znowu czegoś się bałam.
Strach towarzyszył mi na każdym kroku mojego życia…
Odpaliłam silnik i obrałam kierunek szpital. Trudno. Co
będzie to będzie, w najgorszym wypadku stracę przytomność. A Nathan nigdy nie
wypłaci się za to, co dla niego zrobiłam. Zaczęłam zastanawiać się, dlaczego
tak mi zależy skoro on mnie nienawidzi i mi nie ufa. Znałam odpowiedź. Mimo wszystko
go kochałam, bezwarunkowo.
Przemierzałam korytarze szpitala mijając lekarzy w białych
fartuchach oraz chorych. Zmierzałam do pokoju pielęgniarek, gdzie pracowała
moja mama, lecz tam powiedziano mi, że jeszcze nie stawiła się w pracy. No nic,
musiałam poczekać. Zanim zdążyłam się powstrzymać zapytałam innej pielęgniarki,
w jakiej sali leży Nathan.
Salę znalazłam bez problemu, była ona na głównym korytarzu.
Przed drzwiami zatrzymałam się na chwilę. Bałam się wejść do środka ale bardzo
tego chciałam. Wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam klamkę. To co zobaczyłam
przerosło mnie. Jednym słowem obraz nędzy i rozpaczy, byłam w szoku. Powoli podeszłam
do łóżka i przyjrzałam się chłopakowi. Nathan był bardzo blady, prawie tak
biały jak szpitalna pościel. Miał podkrążone oczy, trzy szwy na prawej brwi,
otartą kość policzkową wraz z dużym limem. Również na szyi widniały czerwone rany.
Lewa ręka była w gipsie po sam łokieć, z kolei do drugiej podłączona była kroplówka.
Do klatki piersiowej Natha podłączono aparaturę, która kontrolowała bicie jego
serca. Natomiast w ustach trzymał rurkę, która ułatwiała mu oddychanie. Na ten
widok rozpłakałam się. Cholernie mu współczułam i jednocześnie żałowałam, że
tak potoczyły się sprawy. Nachyliłam się i złożyłam na jego czole pocałunek.
Następnie usiadłam na krześle i splotłam delikatnie jego dłoń ze swoją. Nic nie
mówiłam, po prostu przy nim byłam…
Czas mijał. Dopiero mój stan czuwania przerwała mama, która
zabrała mnie do pokoju zabiegowego. Położyłam się na specjalnym fotelu i
podwinęłam rękaw lewej ręki. Patrzyłam jak mama przygotowuje potrzebne rzeczy.
Gdy zobaczyłam igłę zrobiło mi się słabo, lecz nadal uparcie siedziałam na
fotelu.
- Alex, kochasz go, prawda? – zapytała w którymś momencie
mama.
- Tak – odpowiedziałam pewnym tonem – Dlatego tu jestem.
- Zawsze wiedziałam, że jesteście dla siebie idealni.
- Też tak myślałam…
- Coś się zmieniło?
- Przestał mi ufać, nienawidzi mnie.
- Myślę, że gdy dowie się o wszystkim zmieni swoje
nastawienie – powiedziała mama z słyszalnym optymizmem.
- Oby, mamo. Oby.
Mama przetarła nasączonym wacikiem miejsce, gdzie miała za
chwilę wbić mi igłę. Cicho jęknęłam.
- Spokojnie Alex. Wiem, że się boisz, najgorszy jest tylko moment
wbicia i wyjęcia igły – próbowała mnie pocieszyć.
- I tak wiem, że zemdleję… - oznajmiłam cicho – Mam prośbę.
Mogłabym zostać tutaj do rana aż lepiej się poczuję?
- Oczywiście. Nie wypuściłabym Cię widząc, że coś jest nie
tak. Jak tylko oddasz krew lekarz podłączy ją jako kroplówkę Nathanowi i nad
ranem spróbujemy go ponownie wybudzić…
Reszty słów nie słyszałam. Poczułam tylko ból, jakby
ukąszenie komara. A potem zaczęłam stopniowo, wraz z ubywającą krwią, odpływać.
I tak jak mówiłam wcześniej, zemdlałam.
Rano obudził mnie hałas. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam mamę
krzątającą się po pomieszczeniu i przekładającą różne metalowe rzeczy. Na jej
twarzy widniał uśmiech.
- Dobrze, że już się obudziłaś – powiedziała, gdy
zobaczyła, że nie śpię – Wszystko poszło jak planowaliśmy, Nathan się obudził.
Teraz odpoczywa.
- Mogę do niego iść? – zapytałam szybko wstając z fotela.
Jednak równie szybko usiadłam na nim powrotem, bo zakręciło
mi się w głowie.
- Nie powinnaś teraz robić zbyt gwałtownych ruchów. Twój
organizm musi się z tym oswoić. Będziesz mogła go zobaczyć, poprosił bym Cię
ściągnęła. Ale najpierw coś zjesz i wypijesz ciepłą herbatę – oznajmiła i
podała mi kilka kanapek i kubek z ciepłym napojem.
Szybko je zjadłam, opróżniłam kubek i pognałam do sali chłopaka.
Zapukałam i weszłam, gdy usłyszałam ciche „proszę”, a serce biło jak oszalałe…
Tym razem rozdział pisałam dłużej, bo nie miałam zbyt dużo czasu, a po drugie dopadło mnie przeziębienie...
Pozdrawiam ;*
coś ty kobieto ze mną zrobiła?! łzy mam w oczach, serce mi wali, a ty w takim momencie ucinasz!
OdpowiedzUsuńcudo!
dawaj szybko następnego!
Nazwę ten rozdział wzruszający ze szczęśliwym zakończeniem<3
OdpowiedzUsuńCo za szczęście,że się obudził bo to jak opisałaś go leżącego w śpiączce było straszne!
Jej,mam nadzieję,że teraz jak się obudził to doceni trud Alex bo jak nie to mu coś zrobię,nie wiem jak bo to jest opowiadanie ale zrobię^^
Czekam już niecierpliwie na next'a;)
przepiękny rozdział
OdpowiedzUsuńdobrze , że Nathan obudził się
czekam na następny
piękny rozdział ;*
OdpowiedzUsuńBudyń ♥
Matko, ten koniec ♥
OdpowiedzUsuńJak można ucinać w takim emocjonalnym momencie, ja się pytam?
Cudowny rozdział, czekam z niecierpliwością na kolejny ;*
Genialny ♥ Ale musiałaś urwać w takim momencie?!
OdpowiedzUsuńW takich momentach sie nie urywa -.-
OdpowiedzUsuńAle i tak jesteś genialna ;*
Przepraszam, jeśli nie uda mi sie dać koma pod którymś z rdz, bo mam strasznie dużo roboty, ale zawsze czytam :)
mam nadzieje, że szybko dodasz nexta, weny ;**
Zapraszam do mnie ;) http://thelastoftw.blogspot.com/
Łza zakręciła mi się w oku :)
OdpowiedzUsuńCudownie to opisałaś ;*
Mam nadzieję, że Nathan doceni to co dla niego zrobiła i w końcu jej uwierzy i wszystko się między nimi ułoży ..:D
Czekam na następny ;)
http://friendshiporsomethingmore.blogspot.com/
HINDUS TY DUPO! I TY PRZECIWKO MNIE?! -,- KOLEJNA ROZDZIAŁY DODAJE, JAK JA CHORA!
OdpowiedzUsuńI KOLEJNA W TAKIM MOMENCIE URYWA -,-
dawaj tu nexta!
mam zaszczyt ogłosić, że zostałaś nominowana do Liebster Awards :D
OdpowiedzUsuńzapraszam na viator-nete.blogspot.com po dalsze informacje :D
Peace :*