sobota, 5 stycznia 2013

Dwunastka.

Tego ranka znowu obudziłam się z okropnym bólem głowy. Ostatnim czasem jest to na porządku dziennym, że zamiast śniadania faszeruję się lekami przeciwbólowymi.
Niechętnie wygramoliłam się z łóżka widząc późną godzinę na zegarku, dochodziła 11. Wciągnęłam na siebie luźne dresy i t-shirt, włosy związałam w niedbały kok nawet się nie czesząc. Posłałam łóżko i w całym mieszkaniu pootwierałam okna, by wpadło trochę świeżego powietrza. Na śniadanie zrobiłam sobie tosty i herbatę, a potem połknęłam tabletki. Siedziałam w salonie i cieszyłam się samotnością i ciszą. Christophera nie było w domu. Nie wiedziałam, czy dziś pracuje, czy może ma trening. Od jakiegoś czasu mimo, że mieszkamy razem nie wiem, co dzieje się w jego życiu. Nie rozmawiamy ze sobą. A jeśli już to nasza rozmowa ograniczała się do krótkich pytań i krótkich odpowiedzi typu, o której dziś wracasz lub, czy potrzebny Ci samochód. Nasze relacje uległy gwałtownemu oziębieniu, co było bardzo przykre.
Nadal siedziałam, a raczej leżałam na kanapie bez większego zainteresowania patrząc w telewizor, gdy usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Po chwili do środka wszedł mój brat.
- Hej – powiedział na przywitanie zdejmując buty i kurtkę – Myślałem, że jesteś w pracy.
- Powinnam być ale wysłano mnie na przymusowy urlop na tydzień – oznajmiłam.
- I bardzo dobrze. Dawno powinnaś odpocząć, ostatnio ciągle pracowałaś – powiedział idąc w moim kierunku – Wyglądasz jak siedem nieszczęść – dodał siadając obok mnie.
- Szczerze mówiąc nawet nie widziałam się dziś w lustrze, więc nie wiem czy jest aż tak źle – oznajmiłam uśmiechając się.
Odwzajemnił uśmiech i kontynuował zadawanie pytań.
- Gdzie byłaś przez ostatnie dwie noce?
- Nie dwie, lecz jedną noc – sprostowałam – Dziś spałam tu ale bardzo późno wczoraj wróciłam. A poprzedniej nocy byłam w szpitalu. Oddawałam krew dla Nathana i mama mnie przetrzymała, wiesz jak reaguję na igły.
- Ok, rozumiem. Ale obiecaj, że następnym razem zadzwonisz i mi powiesz, albo chociaż napiszesz jakiegoś smsa – poprosił.
- Obiecuję – powiedziałam – Teraz ty mów, co się ostatnio u Ciebie działo.
-  Zbliżają się zawody, więc każdy mój dzień ma identyczny schemat: dom – trening – praca. Wczoraj miałem nocną zmianę, i kiedy wychodziłem do pracy Ciebie jeszcze nie było. Dlatego myślałem, że znowu gdzieś nocujesz. A po pracy zaraz pojechałem na trening. Teraz wpadłem na chwilę, żeby się spakować. Dostałem wolne i jadę za miasto by w ciszy naładować baterie przed zawodami. Chciałbym spędzić z tobą więcej czasu ale obecnie nie mogę, przepraszam – oznajmił z wyraźnym smutkiem.
- Nic nie szkodzi. Mi też przyda się odpoczynek. Zbyt wiele ostatnio się wydarzyło. Kiedy indziej nadrobimy stracony czas – powiedziałam i przytuliłam Chrisa.
Po czym chłopak poszedł do swojego pokoju spakować potrzebne rzeczy.
- Kluczyki do auta lezą na szafce w holu – oznajmiłam, gdy wychodził z pokoju.
- A tobie nie będzie potrzebny samochód? – zapytał.
- Nie, spokojnie. Poradzę sobie. Zawsze są autobusy, będę miała okazję się nimi przejechać – powiedziałam z uśmiechem.
- Dzięki. Wracam za trzy lub cztery dni – poinformował.
- Nie musisz się spieszyć – rzekłam, a Chris podszedł do mnie mocno przytulił.
- Kocham Cię, Alex – szepnął mi na ucho.
- Ja Ciebie też, bliźniaku.
- Trzymaj się – dodał, a kiedy mnie puścił pocałował w czoło.
Zabrał z podłogi swoją sportową torbę i wyszedł. Zamknęłam za nim drzwi i wróciłam na kanapę. Po około godzinie zaczęłam się nudzić, a to nie był dobry znak. Skakałam po kanałach w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Na jednym z nich trafiłam na teledysk 1D – Live while we’re young. W oczy rzucił mi się Niall. Postanowiłam do niego zadzwonić. Miałam nadzieję, ze będzie miał dla mnie chwilę czasu.
- Cześć Alex! – usłyszałam po drugiej stronie jego uradowany głos, gdy odebrał – Super, że dzwonisz! Dawno nie rozmawialiśmy.
- Hej - przywitałam się, a na moich ustach pojawił się uśmiech - Widziałam Cię w telewizji i pomyślałam, czy by nie zadzwonić – kontynuowałam – Masz może czas dziś wieczorem? – zapytałam.
- Oczywiście, dla Ciebie zawsze – powiedział.
- To wpadnij do mnie. Zrobiłabym kolację i byśmy na spokojnie pogadali – zaproponowałam.
- Brzmi świetnie. Na pewno będę.
Podałam mu jeszcze adres.
- W takim razie do zobaczenia o 20 – powiedziałam i pożegnaliśmy się.
Wyłączyłam telewizor i poszłam do kuchni sprawdzić zapasy w lodówce. Jednak ta świeciła pustkami. Omiotłam wzrokiem kuchnię i salon. Nie lśniły czystością. Przed przyjściem Nialla musiałam iść do sklepu zrobić zakupy i sprzątnąć mieszkanie. Miałam mało czasu, więc od razu pognałam do pokoju przebrać się. Dresy, w których chodziłam po domu zamieniłam na dresy wyjściowe, na koszulkę założyłam bluzę., uczesałam się. Do kieszeni wrzuciłam pieniądze i komórkę. Wciągnęłam adidasy ciepłą kurtkę i wyszłam z mieszkania. Do najbliższego supermarketu miałam spory kawałek do przejścia. Jednak szybko zboczyłam z kursu. Postanowiłam na chwilę wpaść do szpitala zapytać, czy już była u Nathana policja. Bez problemu znalazłam pokój, w którym leżał. Miałam właśnie wejść do środka, gdy przez uchylone drzwi zobaczyłam, że chłopak ma gościa. Dziewczyna siedziała tyłem do drzwi ale i tak poznałam ją od razu. To była Lily. Trzymali się za ręce, rozmawiali. Natomiast ja stałam jak kołek nie mogąc się ruszyć. Nath uwolnił swoją rękę, a po chwili dotykał jej policzka. Uśmiechnął się do niej pocieszająco, by po chwili złączyć swoje usta w pocałunku. Moje serce krzyczało z rozpaczy, po policzku spłynęły pierwsze łzy. Teraz się przytulali. On ją kocha, są razem i to się szybko nie zmieni. A może nawet wcale? Nie mogłam na to patrzeć. Odwróciłam się na pięcie i wybiegłam z budynku. Przysiadłam na ławce próbując powstrzymać płacz. Wiedziałam, to był koniec, definitywny koniec. Straciłam go. Straciłam pozwalając wyjechać z Gloucester, pozwalając mu wziąć udział w tym cholernym castingu do zespołu! Zachciało mi się być wyrozumiałą przyjaciółką to teraz mam!
Wściekła sama na siebie wstałam z ławki i pobiegłam w stronę sklepu. Ludzie patrzyli na mnie dziwnie ale nic mnie to nie obchodziło. Chciałam tylko jak najszybciej znaleźć się w domu i zająć gotowaniem i sprzątaniem. Dzięki tym pracom czas szybciej zleci mi do wieczora, kiedy to usłyszę dzwonek do drzwi i ujrzę w nich Nialla.
Wzięłam koszyk i ruszyłam na poszukiwanie potrzebnych produktów. Miałam w planach zrobić zapiekankę, więc potrzebowałam makaronu, sera, kiełbasy i kilku innych dodatków. Wrzuciłam do koszyka też kilka innych rzeczy, które zapełniłyby lodówkę. W ciągu trochę ponad trzydziestu minut byłam już w domu. Od razu zabrałam się do pracy uprzednio rozpakowując torby. W ciągu niecałej godziny potrawa była gotowa, czekała już tylko by wstawić ją do piekarnika. A to miało nastąpić godzinę przed przyjściem gościa. Miałam jeszcze trochę czasu, więc zabrałam się za sprzątanie, czyli wytarcie kurzy, odkurzenie dywanów i umycie podłóg, które w efekcie końcowym lśniły. Wyrobiłam się ze wszystkim, nawet miałam jeszcze chwilę czasu na prysznic. Wstawiłam naczynie z zapiekanką do piekarnika, a sama zamknęłam się w łazience, by wziąć prysznic. Gdy zdjęłam z siebie koszulkę jęknęłam. Moim oczom ukazały się fioletowe siniaki. Miałam je na ramionach, na szyi, a największy na karku. Gdy go dotknęłam moją twarz wykrzywił ból. Leki przeciwbólowe przestawały działać. Zdjęłam resztę ubrań i weszłam do kabiny. Odkręciłam kran, a po moim ciele zaczęła spływać woda. Namydliłam się porządnie, uważając na obolałe miejsca. Byłam zrelaksowana, bez problemu wyrzuciłam obraz Nathana i Lily daleko w głąb umysłu.
Owinięta w ręcznik opuściłam zaparowaną łazienkę i poszłam do pokoju wybrać ubrania. Postawiłam na prostotę i wygodę, czyli jeansy, czarny top oraz wciąganą szarą bluzę bez kaptura, z rękawami trzy-czwarte opadającą na jedno lub drugie ramię. Tym razem ubrana wróciłam do łazienki, by wysuszyć włosy.
Byłam w kuchni i pilnowałam zapiekanki, gdy rozległo się pukanie. Wiedziałam, kto stał za drzwiami. Z uśmiechem na twarzy otworzyłam zamki i ujrzałam Nialla, najlepszego przyjaciela. Zaprosiłam go do środka. Przytulił mnie na przywitanie i pocałował w policzek.
- Miło znów Cię widzieć – oznajmił i podał mi butelkę – Wino, pomyślałem, że może się przydać – dodał widząc moja pytającą minę.
- Idealnie – powiedziałam, a uśmiech nie opuszczał mojej twarzy.
Przez chwilę obserwowałam go, gdy zdejmował kurtkę i buty. Miał na sobie jeansy, biały t-shirt z nadrukiem oraz biało-granatową bejsbolówkę z kapturem. Jego włosy były jak zwykle starannie ułożone. Przeszliśmy do salonu.
- Rozgość się – powiedziałam stawiając butelkę na stole.
Ruszyłam do kuchni.
- Cóż to tak pięknie pachnie? – zapytał chłopak zaglądając mi przez ramię, gdy wyjmowałam naczynie – Ciągle zaskakują mnie twoje umiejętności kulinarne – powiedział i oboje zaśmialiśmy się.
- Przecież to nic trudnego. Sam mógłbyś to zrobić – oznajmiłam.
- Może i tak ale nie ufam sobie. Wolę jak Harry gotuje.
Postawiłam półmisek na stole. Przyniosłam jeszcze dwa kieliszki i zasiedliśmy do kolacji. Gdy ja nakładałam jedzenie na talerze, blondyn otworzył wino i nalał do kieliszków. Rozmawialiśmy o błahych sprawach, Niall opowiadał śmieszne rzeczy. Świetnie się bawiliśmy, a czas leciał nieubłaganie szybko. Zamieniliśmy niewygodne krzesła na kanapę w salonie. W końcu przeszliśmy do tematów istotnych i przykrych.
- Alex, widzę, że nie wszystko jest w porządku – zaczął chłopak.
- Tak, masz rację – oznajmiłam.
Opowiedziałam mu wszystko, co się wydarzyło od naszego ostatniego spotkania. Od spotkania Lily w klubie, poprzez porwanie, wypadek Nathana aż po napad przed szpitalem.
- Teraz już wiem, skąd tyle siniaków – powiedział cicho Niall i przesunął placem po fioletowych miejscach – Twoje nadgarstki też nie wyglądają dobrze.
Gdy na nie spojrzałam, oba miały czerwone ślady po linach, którymi próbowali mnie wczoraj związać.
- To nic wielkiego, zagoi się i nie będzie śladu – rzekłam i opowiedziałam o tym, co widziałam w szpitalu.
Na wspomnienie tego rozpłakałam się, znowu. Blondyn przysunął się bliżej i objął mnie ramieniem. On też nic nie mówił, cierpiał tak samo jak ja.
- Myślę, że za bardzo się poświęcasz – oznajmił w pewnej chwili – Tyle ryzykujesz, a on tego nie widzi. Wiem, że go kochasz ale powinnaś dać sobie spokój. Myślisz, że jestem szalony. Nie, po prostu ja też zakochałem się w nieodpowiedniej dziewczynie. I jakoś sobie radzę, staram się zapomnieć i nawet dobrze mi idzie…
- Nie, próbujesz się oszukać, wmawiasz sobie, a tak naprawdę czujesz to samo co ja – przerwałam mu – I możesz łatwo to sprawdzić.
Alkohol trochę szumiał mi w głowie ale to był jedyny sposób, by Niall przekonał się, że mam rację. Odstawiłam swój kieliszek na ławę. Przyglądał mi się uważnie, z nutką niepewności i strachu w oczach. Ja już żałowałam, a jeszcze nic nie zrobiłam. On też będzie żałował, byłam tego pewna.
Przysunęłam się do niego i spojrzałam w jego duże, niebieskie oczy. A po chwili nasze usta złączyły się w pocałunku. Chciał mnie odepchnąć ale nie pozwoliłam mu na to. Jedną dłoń położyłam na jego karku, a po chwili zatopiła się w blond włosach chłopaka. Nasze języki wiły się w tańcu. Jednak Niall po kilku sekundach odepchnął mnie od siebie. Tym razem mu na to pozwoliłam. Miał poczucie winy, widziałam to w jego oczach, kiedy na mnie patrzył. Po czym zerwał się z kanapy, ubrał i wybiegł z mojego mieszkania…




Cztery strony w Wordzie :)
Osobiście podoba  mi się ten rozdział ^^

9 komentarzy:

  1. Ja nie mogę, to jest wspaniałe *.*
    A ten koniec, czytałam go po prostu z zapartym tchem <3
    dawaj szybko next ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. no bo ten rozdział jest świetny
    jejku jak ty wspaniale piszesz
    u mnie świeżutki rozdział http://bsb-tw-fictionstory.blogspot.com/
    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny <3
    Tylko szkoda mi Alex.. Tyle robi dla Natha, a on tego nie zauważa i migdali się z Lily..
    Dawaj szybko next'a !

    OdpowiedzUsuń
  4. genialny :D
    Żal mi Alex, ale mam taką nutkę nadziei, że znajdzie szczęście jak nie u boku Nath'a, to coś połączy ją z Niall'em :D
    Pisz szybko ^^
    Peace :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się w 100% z tobą. Mnie również się podoba ten rozdział. Jest niesamowity. Czekam z niecierpliwością na kolejny ;)
    Zapraszam do mnie. Pojawił się nowy rozdział. http://przygoda-z-thewanted.blogspot.com/
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. mistrzowski popis stylu - genialny rozdział!
    życzę dalszej takiej weny!
    u mnie nowy: http://story-the-wanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. w końcu ci sie coś spodobało! xd
    tak dalej! :D
    znowu tak kończysz, eeh -,-
    next! ♥
    PS. ja czekam nadal na koma :c

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny blog i rozdział :)
    Pierwszy raz czytam opowiadanie gdzie Nathan jest przedstawiony jako bezuczuciowy dupek. I bardzo mi się to podoba :D
    Pozdrawiam ;3

    PS. pisz szybko nexta ^.^

    OdpowiedzUsuń