Niechętnie wygramoliłam się z łóżka widząc późną godzinę na
zegarku, dochodziła 11. Wciągnęłam na siebie luźne dresy i t-shirt, włosy
związałam w niedbały kok nawet się nie czesząc. Posłałam łóżko i w całym
mieszkaniu pootwierałam okna, by wpadło trochę świeżego powietrza. Na śniadanie
zrobiłam sobie tosty i herbatę, a potem połknęłam tabletki. Siedziałam w
salonie i cieszyłam się samotnością i ciszą. Christophera nie było w domu. Nie
wiedziałam, czy dziś pracuje, czy może ma trening. Od jakiegoś czasu mimo, że
mieszkamy razem nie wiem, co dzieje się w jego życiu. Nie rozmawiamy ze sobą. A
jeśli już to nasza rozmowa ograniczała się do krótkich pytań i krótkich
odpowiedzi typu, o której dziś wracasz lub, czy potrzebny Ci samochód. Nasze
relacje uległy gwałtownemu oziębieniu, co było bardzo przykre.
Nadal siedziałam, a raczej leżałam na kanapie bez większego
zainteresowania patrząc w telewizor, gdy usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza
w drzwiach. Po chwili do środka wszedł mój brat.
- Hej – powiedział na przywitanie zdejmując buty i kurtkę –
Myślałem, że jesteś w pracy.
- Powinnam być ale wysłano mnie na przymusowy urlop na
tydzień – oznajmiłam.
- I bardzo dobrze. Dawno powinnaś odpocząć, ostatnio ciągle
pracowałaś – powiedział idąc w moim kierunku – Wyglądasz jak siedem nieszczęść –
dodał siadając obok mnie.
- Szczerze mówiąc nawet nie widziałam się dziś w lustrze,
więc nie wiem czy jest aż tak źle – oznajmiłam uśmiechając się.
Odwzajemnił uśmiech i kontynuował zadawanie pytań.
- Gdzie byłaś przez ostatnie dwie noce?
- Nie dwie, lecz jedną noc – sprostowałam – Dziś spałam tu
ale bardzo późno wczoraj wróciłam. A poprzedniej nocy byłam w szpitalu. Oddawałam
krew dla Nathana i mama mnie przetrzymała, wiesz jak reaguję na igły.
- Ok, rozumiem. Ale obiecaj, że następnym razem zadzwonisz
i mi powiesz, albo chociaż napiszesz jakiegoś smsa – poprosił.
- Obiecuję – powiedziałam – Teraz ty mów, co się ostatnio u
Ciebie działo.
- Zbliżają się zawody,
więc każdy mój dzień ma identyczny schemat: dom – trening – praca. Wczoraj
miałem nocną zmianę, i kiedy wychodziłem do pracy Ciebie jeszcze nie było.
Dlatego myślałem, że znowu gdzieś nocujesz. A po pracy zaraz pojechałem na
trening. Teraz wpadłem na chwilę, żeby się spakować. Dostałem wolne i jadę za
miasto by w ciszy naładować baterie przed zawodami. Chciałbym spędzić z tobą
więcej czasu ale obecnie nie mogę, przepraszam – oznajmił z wyraźnym smutkiem.
- Nic nie szkodzi. Mi też przyda się odpoczynek. Zbyt wiele
ostatnio się wydarzyło. Kiedy indziej nadrobimy stracony czas – powiedziałam i
przytuliłam Chrisa.
Po czym chłopak poszedł do swojego pokoju spakować
potrzebne rzeczy.
- Kluczyki do auta lezą na szafce w holu – oznajmiłam, gdy
wychodził z pokoju.
- A tobie nie będzie potrzebny samochód? – zapytał.
- Nie, spokojnie. Poradzę sobie. Zawsze są autobusy, będę
miała okazję się nimi przejechać – powiedziałam z uśmiechem.
- Dzięki. Wracam za trzy lub cztery dni – poinformował.
- Nie musisz się spieszyć – rzekłam, a Chris podszedł do
mnie mocno przytulił.
- Kocham Cię, Alex – szepnął mi na ucho.
- Ja Ciebie też, bliźniaku.
- Trzymaj się – dodał, a kiedy mnie puścił pocałował w
czoło.
Zabrał z podłogi swoją sportową torbę i wyszedł. Zamknęłam
za nim drzwi i wróciłam na kanapę. Po około godzinie zaczęłam się nudzić, a to
nie był dobry znak. Skakałam po kanałach w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Na
jednym z nich trafiłam na teledysk 1D – Live while we’re young. W oczy rzucił
mi się Niall. Postanowiłam do niego zadzwonić. Miałam nadzieję, ze będzie miał
dla mnie chwilę czasu.
- Cześć Alex! – usłyszałam po drugiej stronie jego
uradowany głos, gdy odebrał – Super, że dzwonisz! Dawno nie rozmawialiśmy.
- Hej - przywitałam się, a na moich ustach pojawił się
uśmiech - Widziałam Cię w telewizji i pomyślałam, czy by nie zadzwonić –
kontynuowałam – Masz może czas dziś wieczorem? – zapytałam.
- Oczywiście, dla Ciebie zawsze – powiedział.
- To wpadnij do mnie. Zrobiłabym kolację i byśmy na
spokojnie pogadali – zaproponowałam.
- Brzmi świetnie. Na pewno będę.
Podałam mu jeszcze adres.
- W takim razie do zobaczenia o 20 – powiedziałam i pożegnaliśmy
się.
Wyłączyłam telewizor i poszłam do kuchni sprawdzić zapasy w
lodówce. Jednak ta świeciła pustkami. Omiotłam wzrokiem kuchnię i salon. Nie
lśniły czystością. Przed przyjściem Nialla musiałam iść do sklepu zrobić zakupy
i sprzątnąć mieszkanie. Miałam mało czasu, więc od razu pognałam do pokoju
przebrać się. Dresy, w których chodziłam po domu zamieniłam na dresy wyjściowe,
na koszulkę założyłam bluzę., uczesałam się. Do kieszeni wrzuciłam pieniądze i
komórkę. Wciągnęłam adidasy ciepłą kurtkę i wyszłam z mieszkania. Do
najbliższego supermarketu miałam spory kawałek do przejścia. Jednak szybko zboczyłam
z kursu. Postanowiłam na chwilę wpaść do szpitala zapytać, czy już była u
Nathana policja. Bez problemu znalazłam pokój, w którym leżał. Miałam właśnie wejść
do środka, gdy przez uchylone drzwi zobaczyłam, że chłopak ma gościa.
Dziewczyna siedziała tyłem do drzwi ale i tak poznałam ją od razu. To była
Lily. Trzymali się za ręce, rozmawiali. Natomiast ja stałam jak kołek nie mogąc
się ruszyć. Nath uwolnił swoją rękę, a po chwili dotykał jej policzka. Uśmiechnął
się do niej pocieszająco, by po chwili złączyć swoje usta w pocałunku. Moje
serce krzyczało z rozpaczy, po policzku spłynęły pierwsze łzy. Teraz się
przytulali. On ją kocha, są razem i to się szybko nie zmieni. A może nawet
wcale? Nie mogłam na to patrzeć. Odwróciłam się na pięcie i wybiegłam z budynku.
Przysiadłam na ławce próbując powstrzymać płacz. Wiedziałam, to był koniec,
definitywny koniec. Straciłam go. Straciłam pozwalając wyjechać z Gloucester,
pozwalając mu wziąć udział w tym cholernym castingu do zespołu! Zachciało mi się
być wyrozumiałą przyjaciółką to teraz mam!
Wściekła sama na siebie wstałam z ławki i pobiegłam w
stronę sklepu. Ludzie patrzyli na mnie dziwnie ale nic mnie to nie obchodziło.
Chciałam tylko jak najszybciej znaleźć się w domu i zająć gotowaniem i
sprzątaniem. Dzięki tym pracom czas szybciej zleci mi do wieczora, kiedy to
usłyszę dzwonek do drzwi i ujrzę w nich Nialla.
Wzięłam koszyk i ruszyłam na poszukiwanie potrzebnych
produktów. Miałam w planach zrobić zapiekankę, więc potrzebowałam makaronu,
sera, kiełbasy i kilku innych dodatków. Wrzuciłam do koszyka też kilka innych
rzeczy, które zapełniłyby lodówkę. W ciągu trochę ponad trzydziestu minut byłam
już w domu. Od razu zabrałam się do pracy uprzednio rozpakowując torby. W ciągu
niecałej godziny potrawa była gotowa, czekała już tylko by wstawić ją do
piekarnika. A to miało nastąpić godzinę przed przyjściem gościa. Miałam jeszcze
trochę czasu, więc zabrałam się za sprzątanie, czyli wytarcie kurzy, odkurzenie
dywanów i umycie podłóg, które w efekcie końcowym lśniły. Wyrobiłam się ze
wszystkim, nawet miałam jeszcze chwilę czasu na prysznic. Wstawiłam naczynie z
zapiekanką do piekarnika, a sama zamknęłam się w łazience, by wziąć prysznic. Gdy
zdjęłam z siebie koszulkę jęknęłam. Moim oczom ukazały się fioletowe siniaki. Miałam
je na ramionach, na szyi, a największy na karku. Gdy go dotknęłam moją twarz
wykrzywił ból. Leki przeciwbólowe przestawały działać. Zdjęłam resztę ubrań i
weszłam do kabiny. Odkręciłam kran, a po moim ciele zaczęła spływać woda.
Namydliłam się porządnie, uważając na obolałe miejsca. Byłam zrelaksowana, bez
problemu wyrzuciłam obraz Nathana i Lily daleko w głąb umysłu.
Owinięta w ręcznik opuściłam zaparowaną łazienkę i poszłam
do pokoju wybrać ubrania. Postawiłam na prostotę i wygodę, czyli jeansy, czarny
top oraz wciąganą szarą bluzę bez kaptura, z rękawami trzy-czwarte opadającą na
jedno lub drugie ramię. Tym razem ubrana wróciłam do łazienki, by wysuszyć
włosy.
Byłam w kuchni i pilnowałam zapiekanki, gdy rozległo się
pukanie. Wiedziałam, kto stał za drzwiami. Z uśmiechem na twarzy otworzyłam
zamki i ujrzałam Nialla, najlepszego przyjaciela. Zaprosiłam go do środka.
Przytulił mnie na przywitanie i pocałował w policzek.
- Miło znów Cię widzieć – oznajmił i podał mi butelkę –
Wino, pomyślałem, że może się przydać – dodał widząc moja pytającą minę.
- Idealnie – powiedziałam, a uśmiech nie opuszczał mojej
twarzy.
Przez chwilę obserwowałam go, gdy zdejmował kurtkę i buty.
Miał na sobie jeansy, biały t-shirt z nadrukiem oraz biało-granatową bejsbolówkę
z kapturem. Jego włosy były jak zwykle starannie ułożone. Przeszliśmy do
salonu.
- Rozgość się – powiedziałam stawiając butelkę na stole.
Ruszyłam do kuchni.
- Cóż to tak pięknie pachnie? – zapytał chłopak zaglądając
mi przez ramię, gdy wyjmowałam naczynie – Ciągle zaskakują mnie twoje
umiejętności kulinarne – powiedział i oboje zaśmialiśmy się.
- Przecież to nic trudnego. Sam mógłbyś to zrobić –
oznajmiłam.
- Może i tak ale nie ufam sobie. Wolę jak Harry gotuje.
Postawiłam półmisek na stole. Przyniosłam jeszcze dwa
kieliszki i zasiedliśmy do kolacji. Gdy ja nakładałam jedzenie na talerze,
blondyn otworzył wino i nalał do kieliszków. Rozmawialiśmy o błahych sprawach,
Niall opowiadał śmieszne rzeczy. Świetnie się bawiliśmy, a czas leciał nieubłaganie
szybko. Zamieniliśmy niewygodne krzesła na kanapę w salonie. W końcu przeszliśmy
do tematów istotnych i przykrych.
- Alex, widzę, że nie wszystko jest w porządku – zaczął chłopak.
- Tak, masz rację – oznajmiłam.
Opowiedziałam mu wszystko, co się wydarzyło od naszego
ostatniego spotkania. Od spotkania Lily w klubie, poprzez porwanie, wypadek
Nathana aż po napad przed szpitalem.
- Teraz już wiem, skąd tyle siniaków – powiedział cicho
Niall i przesunął placem po fioletowych miejscach – Twoje nadgarstki też nie wyglądają
dobrze.
Gdy na nie spojrzałam, oba miały czerwone ślady po linach,
którymi próbowali mnie wczoraj związać.
- To nic wielkiego, zagoi się i nie będzie śladu – rzekłam
i opowiedziałam o tym, co widziałam w szpitalu.
Na wspomnienie tego rozpłakałam się, znowu. Blondyn przysunął
się bliżej i objął mnie ramieniem. On też nic nie mówił, cierpiał tak samo jak
ja.
- Myślę, że za bardzo się poświęcasz – oznajmił w pewnej
chwili – Tyle ryzykujesz, a on tego nie widzi. Wiem, że go kochasz ale powinnaś
dać sobie spokój. Myślisz, że jestem szalony. Nie, po prostu ja też zakochałem
się w nieodpowiedniej dziewczynie. I jakoś sobie radzę, staram się zapomnieć i
nawet dobrze mi idzie…
- Nie, próbujesz się oszukać, wmawiasz sobie, a tak
naprawdę czujesz to samo co ja – przerwałam mu – I możesz łatwo to sprawdzić.
Alkohol trochę szumiał mi w głowie ale to był jedyny sposób,
by Niall przekonał się, że mam rację. Odstawiłam swój kieliszek na ławę.
Przyglądał mi się uważnie, z nutką niepewności i strachu w oczach. Ja już
żałowałam, a jeszcze nic nie zrobiłam. On też będzie żałował, byłam tego pewna.
Przysunęłam się do niego i spojrzałam w jego duże,
niebieskie oczy. A po chwili nasze usta złączyły się w pocałunku. Chciał mnie
odepchnąć ale nie pozwoliłam mu na to. Jedną dłoń położyłam na jego karku, a po
chwili zatopiła się w blond włosach chłopaka. Nasze języki wiły się w tańcu. Jednak
Niall po kilku sekundach odepchnął mnie od siebie. Tym razem mu na to pozwoliłam.
Miał poczucie winy, widziałam to w jego oczach, kiedy na mnie patrzył. Po czym
zerwał się z kanapy, ubrał i wybiegł z mojego mieszkania…
Cztery strony w Wordzie :)
Osobiście podoba mi się ten rozdział ^^
Ja nie mogę, to jest wspaniałe *.*
OdpowiedzUsuńA ten koniec, czytałam go po prostu z zapartym tchem <3
dawaj szybko next ;*
no bo ten rozdział jest świetny
OdpowiedzUsuńjejku jak ty wspaniale piszesz
u mnie świeżutki rozdział http://bsb-tw-fictionstory.blogspot.com/
czekam na następny
świetny <3
OdpowiedzUsuńTylko szkoda mi Alex.. Tyle robi dla Natha, a on tego nie zauważa i migdali się z Lily..
Dawaj szybko next'a !
genialny :D
OdpowiedzUsuńŻal mi Alex, ale mam taką nutkę nadziei, że znajdzie szczęście jak nie u boku Nath'a, to coś połączy ją z Niall'em :D
Pisz szybko ^^
Peace :*
Zgadzam się w 100% z tobą. Mnie również się podoba ten rozdział. Jest niesamowity. Czekam z niecierpliwością na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie. Pojawił się nowy rozdział. http://przygoda-z-thewanted.blogspot.com/
Pozdrawiam ;)
świetny *.*
OdpowiedzUsuńBudyń ♥
mistrzowski popis stylu - genialny rozdział!
OdpowiedzUsuńżyczę dalszej takiej weny!
u mnie nowy: http://story-the-wanted.blogspot.com/
w końcu ci sie coś spodobało! xd
OdpowiedzUsuńtak dalej! :D
znowu tak kończysz, eeh -,-
next! ♥
PS. ja czekam nadal na koma :c
Świetny blog i rozdział :)
OdpowiedzUsuńPierwszy raz czytam opowiadanie gdzie Nathan jest przedstawiony jako bezuczuciowy dupek. I bardzo mi się to podoba :D
Pozdrawiam ;3
PS. pisz szybko nexta ^.^