sobota, 13 października 2012

Jedynka.

- Wreszcie – szepnęłam sama do siebie opuszczając uprzednio samolot.
Odetchnęłam z ulgą. Cholernie boję się latać samolotami, nie wiem czemu, po prostu taki odruch. A jeśli podczas lotu będą turbulencje to zgon na miejscu. Nie ma nic gorszego, wtedy całe życie przelatuje Ci przed oczami, jakby za chwile wszystko miało się skończyć. Coś okropnego….
Przeszłam przez odprawę, zabrałam swoje walizki z taśmy i zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu w tłumie Christophera.
- Alex! – usłyszałam i nad głowami innych ujrzałam machająca do mnie rękę chłopaka.
Zaczęłam przepychać się w tamtą stronę. Po chwili moim oczom ukazał się Chris. Ucieszyłam się na jego widok, w końcu nie widziałam go przez ponad miesiąc.
- Miło Cię wreszcie zobaczyć – powiedział na przywitanie i objął mocno swoimi ramionami.
- Tęskniłam – oznajmiłam i pocałowałam brata w policzek.
- Serio? – zapytał z niedowierzaniem – Oj, coś zmyślasz – zaśmiał się – Gdybyś tęskniła wróciła byś po dwóch tygodniach, jak najpierw mówiłaś. Ciekaw jestem, co, a raczej kto Cię tak długo zatrzymał w tej Irlandii – dopytywał.
- Ha, chciałbyś zaraz wiedzieć – droczyłam się z nim – Lepiej zabierz mnie do domu. Chcę się zobaczyć już z rodzicami.
- Ale opowiesz mi wszystko samochodzie, coś za coś – uśmiechnął się.
- No dobra, już dobra – przystałam na jego propozycję.
Chris wziął jedną z moich walizek, ja drugą i skierowaliśmy się ku wyjściu. Obie zapakował do bagażnika w samochodzie, zajęliśmy miejsca i ruszyliśmy w drogę do domu.
- Więc, opowiadaj jak było w Mulingar. Co robiłaś, kogo poznałaś? – zaczął Chris przerywając ciszę panującą w aucie.
- Pojechałam tam na szkolenie, które ma mi pomóc dostać się do policji – odpowiedziałam.
- To już wiem. Proszę o więcej szczegółów.
- Oh, no dobra – uśmiechnęłam się i lekko szturchnęłam go w ramię – Szkolenie trwało dwa tygodnie. W tym czasie poznałam kogoś…
- Yhym, mów dalej.
- To mi nie przerywaj – upomniałam go – Poznałam pewnego chłopaka, ma na imię Niall i jest właśnie z Irlandii ale obecnie mieszka i pracuje w Londynie. Świetnie się rozumiemy i dogadujemy. Prawie każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem, wieczorami chodziliśmy do klubów. I kiedy dostałam propozycję przedłużenia szkolenia o kolejne dwa tygodnie zgodziłam się bez wahania. Szkoda było mi się z nim żegnać, ten czas tak szybko zleciał. Miał nawet wracać ze mną, lecz musiał stawić się w Londynie trzy dni wcześniej, a dziś miał być na lotnisku ale widocznie nie mógł. No cóż, w takim razie czekam na szybki rewanż od niego – zakończyłam z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Chłopak czy tylko znajomy? – zapytał Chris.
- Przyjaciel jeśli chcesz już wiedzieć – odpowiedziałam.
- Na pewno? Ja tu wyczuwam znacznie coś więcej.
- Dobry żart, Niall to tylko przyjaciel, najlepszy kumpel do rozmowy, to wszystko.
- No tak, sorry, nadal kochasz Nathana.
- Że co proszę? – zapytałam i wybuchłam śmiechem – Oj, Chris, Chris, potrafisz mnie rozbawić. Dla twojej wiadomości, to było szczenięce zauroczenie, które w teraźniejszym świecie nie ma żadnego znaczenia – oznajmiłam, gdy już się uspokoiłam.
- I kogo Ty próbujesz oszukać? Mnie na pewno nie, wiem swoje. Siebie? Coś kiepsko Ci idzie, nie jesteś zbyt przekonywująca.
- Tak, gadaj sobie gadaj – zakończyłam ten głupi temat, bo właśnie wjeżdżaliśmy na podjazd naszego domu – A co to za samochód? – zapytałam wskazując na czarne terenowe BMW zaparkowane obok.
- Rodzice zaprosili swoich znajomych z Gloucester na kolację – odpowiedział Christopher.
- Czyli? – ciągnęłam wywiad wysiadając z samochodu.
- Państwo Sykes z dziećmi, czyli jak doskonale wiesz z Nathanem i Jessicą.
Na jego słowa potknęłam się o własne nogi ale na szczęście w ostatniej chwili odzyskałam równowagę.
- Co ta kretynka i Nathan robią w naszym domu? – zapytałam ze złością w głosie.
Akurat ich mi do szczęścia nie brakuje.
- Chodź i nie marudź, bo mama będzie zła. Wiem, ze za nimi już nie przepadasz ale rób chociaż dobrą minę do złej gry – poprosił i pociągnął mnie za rękę w stronę domu.
Super, zapowiada się bardzo ciekawy wieczór…



Rozdziały będe dodawać tylko w weekendy, w tygodniu nie dam rady, bo szkoła :(
W poście "Bohaterowie" pojawił się nowy bohater ;D


sobota, 6 października 2012

Prolog.

Siedziałam właśnie na łóżku z laptopem na kolanach, gdy usłyszałam krzyk swojego brata bliźniaka.
- Alex! – krzyknął, a chwilę potem drzwi do mojego pokoju otworzyły się z hukiem i zobaczyłam w nich Chrisa – A Ty nie szykujesz się na tą imprezę do Lucy? – zapytał.
- Nie – oznajmiłam – Szczerze nie mam ochoty nigdzie wychodzić.
- Oj, no weź, powiedziałaś, że pójdziesz.
- Ale zmieniłam zdanie, posiedzę w domu, pooglądam telewizję.
- Powinnaś wykorzystać okazję, że rodziców nie ma w domu i iść się świetnie bawić – próbował mnie przekonać.
- Nie namawiaj mnie, to nic nie da. Zostaję w domu, a Ty idź i baw się dobrze – powiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie – Może następnym razem.
Chłopak wzruszył tylko ramionami i wyszedł.
Pół godziny później zamknęłam za Chrisem drzwi wejściowe na klucz i zostałam sama. To było cudowne uczucie. Cisza i spokój, tego potrzebowałam. Chciałam odpocząć po całym tygodniu, choć na chwilę zapomnieć o obowiązkach w szkole i ogromnych ilościach prac domowych zadawanych codziennie.
Rozsiadłam się na kanapie w salonie z paczką chipsów. Włączyłam telewizję i skakałam po kanałach szukając czegoś interesującego. Trafiłam właśnie na Epokę Lodowcową 4, więc zostawiłam na tym.
Włożyłam do buzi ostatniego chipsa, gdy rozległ się dźwięk przychodzącego smsa. Sięgnęłam po komórkę leżącą na ławie.
Treść brzmiała: „Za godzinę tam, gdzie zawsze?”
Krzyknęłam z radości. Czekałam na wiadomość od niego od dwóch miesięcy. Pospiesznie wystukałam „OK.” i pognałam na górę się przebrać i spakować do plecaka potrzebne rzeczy, czyli koc, latarkę, gaz pieprzowy na wszelki wypadek. Z kuchni zabrałam jeszcze butelkę wody. Wyłączyłam telewizor, wciągnęłam adidasy oraz ciepłą kurtkę, pogasiłam światła i wyszłam do ogrodu tylnimi drzwiami. Rozejrzałam się. Modliłam się w duchu, żeby tylko nikt mnie nie zauważył i czym prędzej przeskoczyłam przez płot. Nie czekając ani chwili dłużej puściłam się biegiem przez łąkę prosto do lasu. Zatrzymałam się na skraju, by wyjąć z plecaka latarkę. Tą ścieżkę znałam już na pamięć ale mimo wszystko świeciłam latarką, żeby się nie przewrócić. Miałam spory kawałek drogi do przebycia, maszerowałam szybko, a moje ciało krzyczało z tęsknoty na każdym kroku. Chciałam się już z nim zobaczyć, przytulić, usłyszeć jego głos, poczuć zapach jego perfum…
Przyjaźnimy się od niepamiętnych czasów, każdy mieszkaniec Gloucester nas zna i wie, że jesteśmy nierozłączni. Świetnie się dogadujemy, mogłabym zrobić dla niego wszystko bez wahania. Niektórzy mówią, że jesteśmy parą, a inni, że zachowujemy się jak stare małżeństwo. Tak było do czasu, dopóki nie wyjechał spełniać swoich marzeń i nie zostawił mnie samej…
Wreszcie moim oczom ukazało się wzgórze z kamienną ścianą. Położyłam na niej dłoń i szukałam tajnego wejścia. Ostrożnie przecisnęłam się przez wąską szczelinę, teraz szłam lekko przygarbiona krętym korytarzem. Minęłam ostatni zakręt i wreszcie go ujrzałam.  Siedział przy ognisku i bawił się patykiem. Gdy stanęłam naprzeciw niego zerwał się na nogi i rzuciliśmy się w swoje objęcia.
- Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że Cię widzę – szepnęłam.
- To moja wina, przepraszam. Powinienem był wcześniej przyjechać – oznajmił.
- Już dobrze, ważne, że jesteś.
Bez porozumiewania się słowami usiedliśmy na kocu ciągle wtuleni w siebie. Nie rozmawialiśmy, najpierw chcieliśmy się sobą nacieszyć, bawiliśmy się swoimi dłońmi. Lubiłam jego dotyk, był taki ciepły i delikatny. On zaczął rozmowę, godziny mijały. Rozmawialiśmy ale nie wchodząc w szczegóły.
- Nie żałujesz, że namówiłaś mnie, bym wziął udział w castingu do zespołu? – zapytał przerywając ciszę powstałą, kiedy skończyły się nam tematy.
- Nie – odpowiedziałam po chwili zastanowienia – Spełniasz swoje marzenia, tego zawsze chciałeś. A ja cieszę się twoim szczęściem i sukcesem.
- Nie jestem w pełni szczęśliwy. Nie ma Cię przy mnie, brakuje mi naszych spotkań, starych czasów, naszych wygłupów… Nie tęsknisz za dwójką dzieciaków wiecznie uśmiechniętych, nie dbających o nic?
- To prawda, brakuje mi tego. Cholernie za tym wszystkim tęsknię… Ale dorastamy, wszystko się zmienia. A to co było pozostało już tylko w naszych wspomnieniach…
- I w naszych sercach. Jak słusznie zauważyłaś, dorastamy i wszystko się zmienia, i często nie mamy na to wpływu… - oznajmił, tym samym dotknął mojego policzka tak, bym na niego spojrzała - Od naszego ostatniego spotkania też coś się zmieniło. Dopiero to do mnie dotarło. Moje uczucia przybrały inną formę, potrzebuję nowych przeżyć, doznań…
Słuchałam go uważnie ciągle patrząc w jego zielono-niebieskie tęczówki. W jego słowach było coś… Coś, czego nie potrafiłam nazwać, coś, co bardzo mnie do niego przyciągało.
Nie wiem kiedy ale nasze usta złączyły się w pocałunku. Całował mnie ostrożnie, delikatnie. A gdy nie protestowałam przyciągnął mnie bliżej siebie i mocniej wpił w moje usta. Od tej chwili żadne z nas nie panowało nad emocjami. Dłonie błądziły po naszych ciałach na przemian pozbywając się ubrań. Wreszcie byliśmy całkiem nadzy. O dziwo, nie przeszkadzało mi to, nie czułam żadnego skrępowania ani nie bałam się tego co miało nastąpić mimo iż miał to być mój pierwszy raz…
Obudziłam się. Byłam sama, znów mnie zostawił, musiał… 




Witam ;) Mam nadzieję, że nowe opowiadanie komuś sie spodoba ;D


piątek, 31 sierpnia 2012

Bohaterowie.

Nathan Sykes, Nath, lat 19
Pochodzi z Gloucester. Członek sławnego zespołu The Wanted. Bardzo przystojny, ma wielkie grono fanek. Przyjazny, bezproblemowy.



Alex White, lat 19
Pochodzi z Gloucester. Marzy jej się kariera w policji lub w ochronie, ewentualnie może być fotografia. Miła, wrażliwa, lecz potrafi pokazać swoje "złe" oblicze. Niczego się nie boi.



Jessica Sykes, Jess, lat 16
Pochodzi z Gloucester. Młodsza siostra Nathana. Lubi mieć we wszystkim rację. Uparta, z wyglądu może wydawać się miła i przyjacielska, jednak to tylko pozory.



Christopher White, Chris, lat 19
Pochodzi z Gloucester. Brat bliźniak Alex. Kocha sport, w szczególności piłkę nożną i jazdę na desce. Dobry kumpel, z każdym potrafi się dogadać.



Niall Horan, lat 19
Pochodzi z Mulingar, Irlandia. Należy do boybandu One Direction. Miły, zabawny. Zaprzyjaźnia się z Alex.



The Wanted
Od lewej: Siva, Tom, Max - wszyscy lat 24; Jay lat 22; Nathan
Najlepsi przyjaciele na świecie, chociaż czasami lubią sobie podokuczać.





Witam po raz ostatni na moim blogu z opowiadaniem o The Wanted. Tym razem będzie to historia... No i właśnie nie wiem jaka historia ;p Ale nie martwcie się, zanim zacznę pisać na pewno się zdecyduję ;D
Niektórzy mogą pomyśleć, że kompletnie oszalałam ale cóż, zdarza się ;p Obiecuję, to jest moje ostatnie opowiadanie ;D

Zacznę pisać dopiero w październiku, więc poczekajcie cierpliwie ;D

(Nie wiem czemu ale nie moge się napatrzeć na wygląd bloga ;p Jest prosty, a taki ładny ^^)