Odetchnęłam z ulgą. Cholernie boję się latać samolotami, nie
wiem czemu, po prostu taki odruch. A jeśli podczas lotu będą turbulencje to
zgon na miejscu. Nie ma nic gorszego, wtedy całe życie przelatuje Ci przed
oczami, jakby za chwile wszystko miało się skończyć. Coś okropnego….
Przeszłam przez odprawę, zabrałam swoje walizki z taśmy i
zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu w tłumie Christophera.
- Alex! – usłyszałam i nad głowami innych ujrzałam
machająca do mnie rękę chłopaka.
Zaczęłam przepychać się w tamtą stronę. Po chwili moim oczom
ukazał się Chris. Ucieszyłam się na jego widok, w końcu nie widziałam go przez
ponad miesiąc.
- Miło Cię wreszcie zobaczyć – powiedział na przywitanie i
objął mocno swoimi ramionami.
- Tęskniłam – oznajmiłam i pocałowałam brata w policzek.
- Serio? – zapytał z niedowierzaniem – Oj, coś zmyślasz –
zaśmiał się – Gdybyś tęskniła wróciła byś po dwóch tygodniach, jak najpierw
mówiłaś. Ciekaw jestem, co, a raczej kto Cię tak długo zatrzymał w tej Irlandii
– dopytywał.
- Ha, chciałbyś zaraz wiedzieć – droczyłam się z nim –
Lepiej zabierz mnie do domu. Chcę się zobaczyć już z rodzicami.
- Ale opowiesz mi wszystko samochodzie, coś za coś – uśmiechnął
się.
- No dobra, już dobra – przystałam na jego propozycję.
Chris wziął jedną z moich walizek, ja drugą i skierowaliśmy
się ku wyjściu. Obie zapakował do bagażnika w samochodzie, zajęliśmy miejsca i ruszyliśmy
w drogę do domu.
- Więc, opowiadaj jak było w Mulingar. Co robiłaś, kogo
poznałaś? – zaczął Chris przerywając ciszę panującą w aucie.
- Pojechałam tam na szkolenie, które ma mi pomóc dostać się
do policji – odpowiedziałam.
- To już wiem. Proszę o więcej szczegółów.
- Oh, no dobra – uśmiechnęłam się i lekko szturchnęłam go w
ramię – Szkolenie trwało dwa tygodnie. W tym czasie poznałam kogoś…
- Yhym, mów dalej.
- To mi nie przerywaj – upomniałam go – Poznałam pewnego
chłopaka, ma na imię Niall i jest właśnie z Irlandii ale obecnie mieszka i
pracuje w Londynie. Świetnie się rozumiemy i dogadujemy. Prawie każdą wolną
chwilę spędzaliśmy razem, wieczorami chodziliśmy do klubów. I kiedy dostałam propozycję
przedłużenia szkolenia o kolejne dwa tygodnie zgodziłam się bez wahania. Szkoda
było mi się z nim żegnać, ten czas tak szybko zleciał. Miał nawet wracać ze mną,
lecz musiał stawić się w Londynie trzy dni wcześniej, a dziś miał być na
lotnisku ale widocznie nie mógł. No cóż, w takim razie czekam na szybki rewanż
od niego – zakończyłam z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Chłopak czy tylko znajomy? – zapytał Chris.
- Przyjaciel jeśli chcesz już wiedzieć – odpowiedziałam.
- Na pewno? Ja tu wyczuwam znacznie coś więcej.
- Dobry żart, Niall to tylko przyjaciel, najlepszy kumpel
do rozmowy, to wszystko.
- No tak, sorry, nadal kochasz Nathana.
- Że co proszę? – zapytałam i wybuchłam śmiechem – Oj, Chris,
Chris, potrafisz mnie rozbawić. Dla twojej wiadomości, to było szczenięce
zauroczenie, które w teraźniejszym świecie nie ma żadnego znaczenia –
oznajmiłam, gdy już się uspokoiłam.
- I kogo Ty próbujesz oszukać? Mnie na pewno nie, wiem
swoje. Siebie? Coś kiepsko Ci idzie, nie jesteś zbyt przekonywująca.
- Tak, gadaj sobie gadaj – zakończyłam ten głupi temat, bo
właśnie wjeżdżaliśmy na podjazd naszego domu – A co to za samochód? – zapytałam
wskazując na czarne terenowe BMW zaparkowane obok.
- Rodzice zaprosili swoich znajomych z Gloucester na
kolację – odpowiedział Christopher.
- Czyli? – ciągnęłam wywiad wysiadając z samochodu.
- Państwo Sykes z dziećmi, czyli jak doskonale wiesz z Nathanem
i Jessicą.
Na jego słowa potknęłam się o własne nogi ale na szczęście
w ostatniej chwili odzyskałam równowagę.
- Co ta kretynka i Nathan robią w naszym domu? – zapytałam ze
złością w głosie.
Akurat ich mi do szczęścia nie brakuje.
- Chodź i nie marudź, bo mama będzie zła. Wiem, ze za nimi
już nie przepadasz ale rób chociaż dobrą minę do złej gry – poprosił i
pociągnął mnie za rękę w stronę domu.
Super, zapowiada się bardzo ciekawy wieczór…
Rozdziały będe dodawać tylko w weekendy, w tygodniu nie dam rady, bo szkoła :(
W poście "Bohaterowie" pojawił się nowy bohater ;D





