poniedziałek, 7 lutego 2022

Dwadzieścia osiem.

Nie wiem, ile czasu minęło odkąd William opuścił moje mieszkanie. Nadal leżałam na podłodze w kuchni z podwiniętymi kolanami. Już nie płakałam, moje oczy w końcu wyschły. Nie miałam siły się podnieść. Bałam się jak nigdy dotąd. Gdybym była sama inaczej by to wyglądało. Ale miałam syna, nie mogłam pozwolić, by choćby jeden włos spadł mu z głowy. Przez kilka lat udało mi się ukrywać syna przed moim ojcem. Chciałam za wszelką cenę trzymać go z dala od tego świata. Ale on w końcu go odnalazł, teraz już nie miałam żadnej drogi ucieczki, żadnego planu. Już nie ukryję mojego syna przed jego przeznaczeniem, jest dziedzicem.
Pewnie leżałabym tak jeszcze długo, dopóki nie pojawiła się Carla. Zamarła na mój widok, gdy weszła do kuchni.
- Alex! - zawołała przerażona - Coś Ci się stało? Chodź, pomogę Ci wstać - powiedziała widząc, że nie odpowiem na jej pytanie.
Próbowała mi pomóc ale nie ułatwiałam jej tego. W tym momencie czułam, jakbym nie była w swoim ciele. Nie mogłam ruszyć choćby palcem.
- Nie dam rady, jeśli mi nie pomożesz.... - próbowała Carla, bez skutku - Zadzwonię do Williama...
- Nie - szepnęłam - Nathan.
- Dobrze, zadzwonię do Nathana - zgodziła się i poszła szukać mojej komórki - Będzie za kilka minut - oznajmiła, gdy wróciła.
W ręku miała koc, którym mnie okryła. Nathan bez pukania wszedł do mieszkania i od razu przyszedł do kuchni. Bez słowa wziął mnie na ręce, a Carla zaprowadziła go do mojego pokoju. Mężczyzna położył mnie na łóżku.
- Nie odchodź - poprosiłam cicho, gdy poczułam, jak ciało Natha odsuwa się od mojego.
- Spokojnie, zaraz wrócę, tylko zamknę drzwi i przyniosę Ci coś do picia.
Poczułam się lepiej, gdy Nathan położył się za moimi plecami. Odwróciłam się do niego twarzą i znowu zaczęłam płakać, a moje ciało drgało. Mężczyzna mocno objął mnie swoimi ramionami.
- Chciałbym zabrać cały Twój ból i chronić Cię przed wszystkimi złymi rzeczami - powiedział cicho - Żebyś już nigdy nie musiała płakać...
- Pocałuj mnie - poprosiłam przez łzy - Całuj mnie, proszę - kontynuowałam widząc wahanie chłopaka - Kochaj się ze mną, spraw, że chociaż na chwilę zapomnę o wszystkim. Chcę się z Tobą zatracić...
Jeszcze przez chwilę się wahał, a potem nakrył moje usta swoimi. Całowaliśmy się jak nigdy dotąd, namiętnie, próbując złapać wspólny rytm, oboje chcieliśmy dominować. 
- Nie walcz ze mną, Alex - powiedział Nath pomiędzy pocałunkami - Pozwól mi Ci pomóc.
Po tych słowach kompletnie się mu poddałam. Całował mnie jednocześnie pozbywając się naszych ubrań, a ja powoli odzyskiwałam kontrolę nad swoim ciałem, zaczynałam z powrotem czuć. Widziałam w oczach tego mężczyzny pożądanie, gdy wbijał się we mnie mocnymi pchnięciami. Właśnie tego potrzebowałam, żadnej delikatności. Pieprzyliśmy się kilka razy, ostro, w różnych pozycjach i miejscach. Nathan nie protestował ani razu dając mi to, czego tak bardzo potrzebowałam. W ten sposób dawał mi swoją siłę.
- Chciałabym się umyć - oznajmiłam leżąc wtulona w jego ramionach.
- Prysznic czy wanna? - zapytał.
- Wanna - odpowiedziałam, po czym Nathan pocałował mnie w czoło i poszedł do łazienki przygotować mi kąpiel. 
Gdy wszystko było już gotowe wrócił po mnie i zaniósł do wanny pełnej piany. 
- Dołącz do mnie - poprosiłam.
Po chwili chłopak siedział na przeciwko mnie. Oplotłam go nogami w pasie, bym mogła mieć go bliżej siebie. Błądziłam dłońmi po jego ciele, gdy on w tym czasie skradał mi delikatne buziaki.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo mi pomogłeś - zaczęłam rozmowę.
- Pamiętaj, jestem i będę przy Tobie już cały czas, wystarczy jedna wiadomość lub telefon. Zrobię dla Ciebie wszystko - powiedział pewnym siebie głosem - Poczekam ile trzeba, aż będziesz gotowa ze mną porozmawiać.
- Mam do Ciebie prośbę. Dla mnie to niezwykle ważne. 
- Oczywiście, słucham.
- Chciałabym, żebyś wiedział, że w ciągu tych pięciu lat wydarzyło się coś, o czym nie ma pojęcia nawet Jessica, Mat czy Christopher. Ta prawda zżera mnie od środka. Jednak w tej chwili nie mogę Wam nic powiedzieć. Ta prawda jest również bardzo niebezpieczna, nie mogę Was w tej chwili tak narażać. Dlatego chciałabym, żebyś mi zaufał. Zaufał każdemu mojemu słowu, nigdy słowom Willa. Żebyś w razie konieczności, robił bezwarunkowo wszystko co Ci powiem. Jesteś w stanie mi to obiecać?
- To co powiedziałaś brzmi cholernie źle, ale tak, obiecuję, że zrobię wszystko, o co poprosisz.
- Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam Nathana - Kocham Cię, zawsze byłeś tylko Ty - oznajmiłam.
Uniosłam się i usiadłam na nim pozwalając mu mnie wypełnić. Tym razem poruszał się delikatniej, jednocześnie całując w szyję lub podgryzając sutki. Doszliśmy razem złączeni pocałunkiem....
Nie chciałam się z nim rozstawać ale musiałam przygotować się na bankiet.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz