- Alex! – krzyknął, a chwilę potem drzwi do mojego pokoju otworzyły się z hukiem i zobaczyłam w nich Chrisa – A Ty nie szykujesz się na tą imprezę do Lucy? – zapytał.
- Nie – oznajmiłam – Szczerze nie mam ochoty nigdzie
wychodzić.
- Oj, no weź, powiedziałaś, że pójdziesz.
- Ale zmieniłam zdanie, posiedzę w domu, pooglądam
telewizję.
- Powinnaś wykorzystać okazję, że rodziców nie ma w domu i iść
się świetnie bawić – próbował mnie przekonać.
- Nie namawiaj mnie, to nic nie da. Zostaję w domu, a Ty idź
i baw się dobrze – powiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie – Może następnym
razem.
Chłopak wzruszył tylko ramionami i wyszedł.
Pół godziny później zamknęłam za Chrisem drzwi wejściowe na
klucz i zostałam sama. To było cudowne uczucie. Cisza i spokój, tego
potrzebowałam. Chciałam odpocząć po całym tygodniu, choć na chwilę zapomnieć o
obowiązkach w szkole i ogromnych ilościach prac domowych zadawanych codziennie.
Rozsiadłam się na kanapie w salonie z paczką chipsów.
Włączyłam telewizję i skakałam po kanałach szukając czegoś interesującego. Trafiłam
właśnie na Epokę Lodowcową 4, więc zostawiłam na tym.
Włożyłam do buzi ostatniego chipsa, gdy rozległ się dźwięk przychodzącego
smsa. Sięgnęłam po komórkę leżącą na ławie.
Treść brzmiała: „Za
godzinę tam, gdzie zawsze?”
Krzyknęłam z radości. Czekałam na wiadomość od niego od
dwóch miesięcy. Pospiesznie wystukałam „OK.”
i pognałam na górę się przebrać i spakować do plecaka potrzebne rzeczy,
czyli koc, latarkę, gaz pieprzowy na wszelki wypadek. Z kuchni zabrałam jeszcze
butelkę wody. Wyłączyłam telewizor, wciągnęłam adidasy oraz ciepłą kurtkę, pogasiłam
światła i wyszłam do ogrodu tylnimi drzwiami. Rozejrzałam się. Modliłam się w
duchu, żeby tylko nikt mnie nie zauważył i czym prędzej przeskoczyłam przez
płot. Nie czekając ani chwili dłużej puściłam się biegiem przez łąkę prosto do
lasu. Zatrzymałam się na skraju, by wyjąć z plecaka latarkę. Tą ścieżkę znałam
już na pamięć ale mimo wszystko świeciłam latarką, żeby się nie przewrócić.
Miałam spory kawałek drogi do przebycia, maszerowałam szybko, a moje ciało
krzyczało z tęsknoty na każdym kroku. Chciałam się już z nim zobaczyć,
przytulić, usłyszeć jego głos, poczuć zapach jego perfum…
Przyjaźnimy się od niepamiętnych czasów, każdy mieszkaniec
Gloucester nas zna i wie, że jesteśmy nierozłączni. Świetnie się dogadujemy,
mogłabym zrobić dla niego wszystko bez wahania. Niektórzy mówią, że jesteśmy
parą, a inni, że zachowujemy się jak stare małżeństwo. Tak było do czasu, dopóki
nie wyjechał spełniać swoich marzeń i nie zostawił mnie samej…
Wreszcie moim oczom ukazało się wzgórze z kamienną ścianą.
Położyłam na niej dłoń i szukałam tajnego wejścia. Ostrożnie przecisnęłam się
przez wąską szczelinę, teraz szłam lekko przygarbiona krętym korytarzem.
Minęłam ostatni zakręt i wreszcie go ujrzałam. Siedział przy ognisku i bawił się patykiem.
Gdy stanęłam naprzeciw niego zerwał się na nogi i rzuciliśmy się w swoje
objęcia.
- Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że Cię widzę –
szepnęłam.
- To moja wina, przepraszam. Powinienem był wcześniej
przyjechać – oznajmił.
- Już dobrze, ważne, że jesteś.
Bez porozumiewania się słowami usiedliśmy na kocu ciągle
wtuleni w siebie. Nie rozmawialiśmy, najpierw chcieliśmy się sobą nacieszyć,
bawiliśmy się swoimi dłońmi. Lubiłam jego dotyk, był taki ciepły i delikatny.
On zaczął rozmowę, godziny mijały. Rozmawialiśmy ale nie wchodząc w szczegóły.
- Nie żałujesz, że namówiłaś mnie, bym wziął udział w
castingu do zespołu? – zapytał przerywając ciszę powstałą, kiedy skończyły się
nam tematy.
- Nie – odpowiedziałam po chwili zastanowienia – Spełniasz swoje
marzenia, tego zawsze chciałeś. A ja cieszę się twoim szczęściem i sukcesem.
- Nie jestem w pełni szczęśliwy. Nie ma Cię przy mnie,
brakuje mi naszych spotkań, starych czasów, naszych wygłupów… Nie tęsknisz za dwójką
dzieciaków wiecznie uśmiechniętych, nie dbających o nic?
- To prawda, brakuje mi tego. Cholernie za tym wszystkim
tęsknię… Ale dorastamy, wszystko się zmienia. A to co było pozostało już tylko
w naszych wspomnieniach…
- I w naszych sercach. Jak słusznie zauważyłaś, dorastamy i
wszystko się zmienia, i często nie mamy na to wpływu… - oznajmił, tym samym
dotknął mojego policzka tak, bym na niego spojrzała - Od naszego ostatniego
spotkania też coś się zmieniło. Dopiero to do mnie dotarło. Moje uczucia
przybrały inną formę, potrzebuję nowych przeżyć, doznań…
Słuchałam go uważnie ciągle patrząc w jego
zielono-niebieskie tęczówki. W jego słowach było coś… Coś, czego nie potrafiłam
nazwać, coś, co bardzo mnie do niego przyciągało.
Nie wiem kiedy ale nasze usta złączyły się w pocałunku. Całował
mnie ostrożnie, delikatnie. A gdy nie protestowałam przyciągnął mnie bliżej
siebie i mocniej wpił w moje usta. Od tej chwili żadne z nas nie panowało nad
emocjami. Dłonie błądziły po naszych ciałach na przemian pozbywając się ubrań.
Wreszcie byliśmy całkiem nadzy. O dziwo, nie przeszkadzało mi to, nie czułam
żadnego skrępowania ani nie bałam się tego co miało nastąpić mimo iż miał to
być mój pierwszy raz…
Obudziłam się. Byłam sama, znów mnie zostawił, musiał…
Witam ;) Mam nadzieję, że nowe opowiadanie komuś sie spodoba ;D
Wreszcie się doczekałam!:0
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny<3
Czekam na rozwiniecie akcji !:)
Weny:*
no w końcu! świetny ♥ pomińmy to, że jestem na maxa wkurzona, bo limit na TT mam a akcja i transmisja mi się zwaliła -,-
OdpowiedzUsuńnext ♥
świetny!!! <3
OdpowiedzUsuńboski ten rozdział, już nie mogę się doczekać next'a!!! :D
pisz szybko ^^
http://viator-nete.blogspot.com
Peace :*