niedziela, 13 stycznia 2013

Trzynastka.

Minął tydzień, siedem nudnych dni. Mało czasu spędziłam w mieszkaniu. Przez większość czasu spacerowałam po Londynie, bo mimo iż urodziłam się w Anglii nigdy nie zwiedziłam tego miasta. Byłam na London Eye i w muzeum figur woskowych, na moście Tower Bridge, pod Big Benem, na Picadilly Circus, pod Pałacem Buckingham oraz na stadionie Wembley, chociaż nie jestem jakąś wielką fanką piłki nożnej. Zdarzyło się również, że poszłam na jakieś zakupy i wzbogaciłam swoją garderobę o kilka nowych ciuszków. Nie obyło się również bez fryzjera. Postanowiłam trochę zmienić swój wizerunek. Chciałam spoważnieć, a nie wyglądać na małolatę.
Niall nie odezwał się do mnie ani razu od ostatniego spotkania. Nie zadzwonił i nie odbierał moich telefonów. Obraził się, a jego zachowanie było dziecinne.
Z kolei ja nie odbierałam telefonów od Nathana, który ostatnim czasem dzwonił regularnie co godzinę, a między czasie wysyłał ogromną ilość smsów . Zastanawiało mnie jedynie to, skąd miał mój numer. Lecz potem przypomniałam sobie, że mama pracuje w szpitalu, więc miał dobrego informatora. Tak więc moja komórka nie przestawała dzwonić ani przez moment. Miałam tego serdecznie dość. Nie chciałam z nim rozmawiać. Tak trudno było to zrozumieć? Ale on zawsze był uparty i konsekwentny…
Ostatniego dnia urlopu siedziałam w mieszkaniu i robiłam porządki. Chrisa nie było, więc nikt nie marudził i nie przeszkadzał. Zdążyłam usiąść na kanapie by trochę odsapnąć, gdy znowu rozdzwoniła się moja komórka. Tym razem jednak wyświetlił się numer mamy.
- Hej mamo – przywitałam się.
- Witaj Alex. Dzwonię tylko na chwilę – zaczęła mama – Czy ty możesz wreszcie odebrać choćby jedno połączenie od Nathana?! – słyszałam irytację i złość w jej głosie.
- Nie, nie mogę.
- Zachowujesz się jak dziecko…
- Mamo, a ty mogłabyś się nie wtrącać w nasze sprawy – przerwałam jej – Jeśli chce zapłacić większy rachunek to już jego problem.
- Oh, przestań być taka uparta i schowaj dumę do kieszeni.
- Nie, nie zasłużył na jakiekolwiek zainteresowanie z mojej strony…
- Podobno to ważne. Powiedział, że powinnaś wiedzieć w jakiej sprawie dzwoni – tym razem to mi mama przerwała – Odbierz, żyłka Ci nie pęknie.
- Nie… - zaczęłam – Zobaczę, jaki będę miała humor – powiedziałam.
- Poza tym, jutro prawdopodobnie wychodzi ze szpitala.
- I po co mi to mówisz? – zapytałam.
- Nie udawaj, że nie chcesz wiedzieć…
- Koniec tematu! – zawołałam – Nie chcę o tym rozmawiać. Zresztą, jestem zajęta.
Pożegnałam się i rozłączyłam. Odłożyłam urządzenie na ławę, gdy znowu rozległ się głos przychodzącego połączenia. Dzwonił Nathan, wiedziałam, że minęła już godzina od ostatniej próby połączenia.
Westchnęłam i przyjęłam połączenie.
- Możesz wreszcie przestać do mnie wydzwaniać? – warknęłam do słuchawki.
- Cóż za miłe powitanie, doprawdy – zakpił - Teraz przestanę.
- Więc czego chcesz?
- Dlaczego nie pojawiłaś się ani razu od ostatniej wizyty? – zapytał.
Zastanowiłam się przez chwilę. Rozważałam, czy powiedzieć prawdę, czy kłamać.
- Byłam raz…
- Kiedy? – przerwał mi.
- A czy to ważne? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie – Byłeś zbyt zajęty Lily, żeby zauważyć – oznajmiłam tonem pełnym jadu, a w duchu modliłam się, żeby czasami nie pomyślał, że byłam zazdrosna.
- Ohhh… – usłyszałam ciche jęknięcie.
- Mniejsza o to. Chciałeś mi coś przekazać, więc mów – pospieszyłam go.
- Powiedziałem policji tak jak mi mówiłaś. Sprawa została zamknięta – oznajmił takim tonem, że cała złość na niego ze mnie uleciała.
Zmiękłam pod wpływem jego głosu.
- Dobrze. Dzięki, że mnie nie wkopałeś – powiedziałam już znacznie spokojniej.
Miałam wyrzuty sumienia, że tak na niego naskoczyłam. Chwila. Przecież w pełni sobie na to zasłużył!
- Słyszałam, że jutro wychodzisz ze szpitala – dodałam.
- To prawda. Wreszcie, już się nie mogę doczekać, kiedy wrócę do chłopaków i na scenę – kontynuował temat.
- Twoje fanki na pewno się ucieszą…
Nie odezwał się. Milczał, coś go trapiło.
- Muszę kończyć, mam dużo pracy – powiedziałam i chciałam się rozłączyć.
- Zaczekaj! – krzyknął – Ja… Chciałbym z Tobą pogadać jak już stąd wyjdę.
- A mamy o czym?
- Mamy – powiedział stanowczo.
- Ok, niech Ci będzie. Podaj czas i miejsce – przystałam na jego propozycję.
- Pojutrze o 19 w kawiarni nad Tamizą?
- Ok, może być – zgodziłam się.
- Więc do zobaczenia.
Rozłączyłam się i komórkę rzuciłam na kanapę obok. Ciekawiło mnie, dlaczego Nathan chciał się ze mną spotkać. Nie spodziewałabym się tego, przynajmniej nie teraz, kiedy atmosfera między nami nie jest zbyt dobra. Mogłabym się tak zastanawiać godzinami, lecz szybko uspokoiłam myśli i emocje i wróciłam do sprzątania.
Dochodziła już 23, gdy kładłam się spać. Christophera nadal nie było, pracował. Nie chciałam na niego czekać i, gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki, zasnęłam.
Po tygodniowym urlopie cieszyłam się, że znowu mogę zawitać do pracy i założyć mundur. Od razu zostałam zasypana papierkową robotą ale nie miałam nic przeciwko, tęskniłam za tym…
Dziś miałam się spotkać z Nathanem. Gdzieś w głębi duszy pragnęłam, aby ten dzień jak najszybciej minął, żeby wreszcie wybiła godzina naszego spotkania. W pracy nie mogłam się skupić, moje myśli podróżowały w zawrotnym tempie od jednego tematu do drugiego. Więc kiedy opuszczałam posterunek byłam tak rozkojarzona, że na kogoś wpadłam.
- Alex! Dobrze, że Cię złapałam! – usłyszałam nerwowy krzyk.
Spojrzałam na dziewczynę. Była to Jessica. Oddychała szybko, czyli przybiegła tutaj, żeby ze mną pogadać.
- Co jest? – zapytałam widząc jej przerażone oczy.
- To nie jest rozmowa na ulicy.
- Chodźmy do samochodu – powiedziałam i ruszyłyśmy na parking.
Zegar pokazywał pół godziny do spotkania, zdążę.
- Nathan ma problem – wypaliła Jess, gdy tylko zamknęła za sobą drzwi – Paul chce go porwać.
Byłam w szoku.
- A dziś gdzieś idzie. Prosiłam go, żeby nie wychodził ale mnie nie słucha. Przekonaj go – poprosiła blondynka.
- Mam go znowu ratować? Przecież to wszystko twoja wina – oznajmiłam – Gdybyś w college miała więcej rozumu i zrozumienia nic by dziś się nie działo. A teraz oczekujesz ode mnie cudu?
- Sprzeciwiłam się Paulowi, teraz się na mnie mści – powiedziała – Chciał, żebym coś Ci zrobiła.
- Więc czemu tego nie zrobisz?
- Ze względu na Natha. Wiem, jak Cię kocha.
- To dlaczego wcześniej tego nie mogłaś zrozumieć? – dopytywałam.
- Powiem Ci wszystko, całą prawdę ale błagam, najpierw zadzwoń i go przekonaj.
Przyjrzałam jej się przez moment. Mówiła szczerze. Wyjęłam komórkę z kieszeni i wybrałam numer chłopaka.
- Brak sygnału – powiedziałam cicho jednocześnie patrząc na czas, piętnaście minut do 19 – Już go mają.
- Nie… - jęknęła Jessica i się rozpłakała – Alex, zrobię wszystko tylko pomóż mi go wyciągnąć z tego bagna – mówiła przez łzy – Powiem mu prawdę, przyznam się, pójdę na policję i złoże zeznania na Paula ale mi pomóż….
Nie znosiłam jej ale wiedziałam, że teraz ma szczere intencje i mówi prawdę. W oczach miałam szklanki.
- Pomogę Ci ten jeden raz – oznajmiłam –Wiesz, gdzie mogli go zabrać? – zapytałam ale dziewczyna zaprzeczyła.
Rozległ się dźwięk mojej komórki.
- Tu Mat. Mają Nathana. Zabrali go do Gloucester, są w lesie, w starej leśniczówce. Przyjedź, a Ci pomogę – usłyszałam zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć i chłopak się rozłączył.
- Już wiem, gdzie jest – powiedziałam do Jess – Zabrali go do leśniczówki na obrzeżach Gloucester.
- Mamy jakiś plan?
- Nie. Po prostu tam pojedziemy, Mat nam pomoże. Uratujemy chłopaków i zakończymy ten koszmar – oznajmiłam.
- Uratujemy naszą czwórkę – poprawiła mnie dziewczyna, a ja na jej słowa delikatnie się uśmiechnęłam.
- Poczeka tu chwilę. Wrócę po coś – powiedziałam i wysiadłam z auta.
Wróciłam na posterunek po broń, paralizator i kajdanki. To było zabronione ale to była sytuacja awaryjna. Jeśli się dowiedzą wylecę. Przemyciłam te rzeczy i z powrotem siedziałam za kierownicą. Napisałam smsa do Chrisa, że nie wracam na noc i odpaliłam silnik.
- No to zaczynamy – powiedziałam do siebie cicho i wyjechałam z parkingu.




Nom, to teraz może być ciekawie :)


8 komentarzy:

  1. ... Z tb sie nie da wytrzymać kobieto ;d
    Każdy kolejny rdz jest lepszy od poprzedniego... Jak tak można? xd
    Jesteś niesamowita :)
    Uu robi sie coraz ciekawiej ^^
    Juz nie mogę doczekać sie kolejnego rdz ;)
    Pisz szybko i weny ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Popłakałam się na początku o.O Nie wiem dlaczego.
    Dlaczego Ty zawsze przerywasz w takich momentach?!
    Uratują go co nie ? :D I Nathan się pogodzi z Alex ? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. może i na bank będzie ;D
    dawaj next ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Może będzie ciekawie? Chyba na pewno! :D
    Super, super, super i jeszcze raz super <3
    dawaj szybko kolejny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski rozdział !!
    I pomyseć ze na kolejny musze czekać cały tydzień to az mi smuto ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Akcja, akcja, chce rozkręcenia akcji <3 już się nie mogę doczekać następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział
    u ciebie zawsze jest tak ciekawie
    dawaj już następny

    OdpowiedzUsuń
  8. o jaa *.* pisz szybko :D

    Budyń ♥

    OdpowiedzUsuń