piątek, 2 listopada 2012

Czwórka.

Rano, po orzeźwiającym prysznicu, już całkiem ubrana w luźną koszulkę i dresy i ogarnięta, zeszłam na dół.  W domu panowała grobowa cisza. Obeszłam wszystkie pomieszczenia, nikogo więcej nie było, zostałam sama. W kuchni, na lodówce magnesem była przyklejona karta od mamy.
„Z tatą jesteśmy w pracy, wrócimy wieczorem. A Chris ma dziś zawody w nogę, więc nie mam pojęcia kiedy wróci. Obiad masz w lodówce, przygrzej sobie – Mama” przeczytałam z karteczki. Z tym obiadem mogła sobie darować, nie jestem małą dziewczynką, poradzę sobie.
Na śniadanie zrobiłam sobie kanapki i herbatę. Podczas posiłku obmyśliłam plan na dzisiejsze przedpołudnie. Umyłam naczynia, z których korzystałam i wróciłam do swojego pokoju, gdzie czekały już na mnie walizki. Pierwszym zadaniem było rozpakowanie się i zrobienie prania. Nastawiłam dwie pralki z brudnymi ubraniami, a resztę ułożyłam na półkach. Zajęło mi to lekko ponad godzinę, nie spieszyłam się, nie było powodu. Gdy zakończyłam tą czynność poszłam do łazienki wyjąć pranie, a następnie na poddasze rozwiesić je.
Do spotkania z Horanem miałam jeszcze jakieś cztery godzinki ale musiałam załatwić jeszcze jedną sprawę na mieście, więc postanowiłam wyjść wcześniej. Przebrałam się w jeansowe rurki, biały top oraz koszulę w czarno-niebieską kratę na krótki rękaw, którą zawiązałam pod biustem. Komórkę, teczkę z potrzebnymi dokumentami i portfel wrzuciłam do torby. Zeszłam do przedpokoju, gdzie na nogi wciągnęłam biało-niebieskie Air Maxy. Założyłam ciepłą kurtkę, owinęłam szyję szalikiem, rękawiczki na dłonie, kaptur na głowę, w końcu to początek lutego, a temperatura daje dużo do życzenia. Przewiesiłam torebkę przez ramię i wyszłam na zewnątrz…
Maszerowałam szybkim krokiem ulicami Londynu. Zmierzałam na posterunek policji. Powód? Od niepamiętnych czasów marzy mi się pracować w policji lub w ochronie, najlepiej jakichś znanych osobistości. Dlatego też potrzebne mi było szkolenie, na które pojechałam do Irlandii. Dziś postanowiłam zanieść dokumenty, które zaświadczały o moim uczestnictwie oraz ocenę od prowadzącego grupę. Te wszystkie papiery umożliwią mi starania o pozwolenie na broń oraz o posadę w policji. Ciągle wyobrażam sobie siebie, stojącą w jej szeregach, w mundurze. Mam nadzieję, że ten dzień nadejdzie lada moment…
Ku mojemu zdziwieniu sprawy biurowe załatwiłam w dość szybkim tempie. Teraz miałam tylko czekać na telefon z informacją o rozpoczęciu szkolenia na strzelnicy. Posterunek opuściłam w świetnym humorze i tym razem obrałam kierunek: Nandos. Miałam jeszcze sporo czasu do umówionej godziny, więc szłam spacerkiem. Przechadzałam się również po parku dla zabicia czasu. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że podświadomie przyglądam się pewnej kobiecie i jakiemuś mężczyźnie. Spacerowali trzymając się za ręce. Jednak w pewnym momencie zatrzymali się, stanęli naprzeciw siebie szepcząc słodkie słówka. W efekcie mężczyzna pocałował swoją ukochaną. Na koniec, tym razem objęci, ruszyli dalej. Stałam wodząc za nimi wzrokiem, a w mojej wyobraźni pojawiały się obrazy mnie i Nathana na miejscu tej pary. Moje oczy zaszkliły się od łez. Nie czekając dłużej ani chwili opuściłam park i ruszyłam szybkim krokiem do Nandos. W tym czasie w mojej głowie biły się myśli…
Kretynko, o czym ty marzysz? Nathan jest teraz sławnym piosenkarzem, może mieć dziewczyn na pęczki. Na pewno nie wybierze Ciebie, cichej dziewczyny z Gloucester. Zresztą, on już wybrał. Teraz jest z jakąś Lily. Na pewno jest piękna i bardziej zasługuje na jego miłość. A ja, mimo, że darzę go wielkim uczuciem, bezgraniczną miłością, nie zachowam się jak ostatnia suka niszcząc ich związek, a usunę się w cień dla jego dobra. Miałam Nathana tylko dla siebie przez 10 lat, widocznie wyczerpałam już swój limit i teraz nadeszła pora, by się to zmieniło. Nie dam rady więcej sama się okłamywać… Mimo wszystko kocham go i kochać będę zawsze…
- Alex! – usłyszałam za plecami głos, który jednocześnie wyrwał mnie z zadumy.
Odwróciłam się i ujrzałam Nialla wysiadającego z samochodu. Nawet się nie spostrzegłam, że dotarłam na miejsce.
- Niall! – zawołałam uradowana i rzuciłam się chłopakowi w ramiona – Cieszę się, że Cię widzę. Nawet nie masz pojęcia, jak brakowało mi naszych wspólnych rozmów – oznajmiłam.
- Też tęskniłem – powiedział – Ale dziś mamy całe popołudnie tylko dla siebie i mam nadzieję, że przez ten czas wszystko nadrobimy.
- Z pewnością! – rzekłam i trzymając się za ręce weszliśmy do środka.
Zajęliśmy stolik, który blondyn wcześniej zarezerwował w cichym kącie sali. Zamówiliśmy jedzenie i pogrążyliśmy się w rozmowie. Minuty mijały, za oknami robiło się już ciemno, a my nadal rozmawialiśmy, żartowaliśmy, śmialiśmy się. W duchu dziękowałam Bogu, że poznałam tego wiecznie uśmiechniętego blondyna, dzięki któremu wszystkie troski i zmartwienia schodziły na dalszy plan albo okazywały się śmieszne i banalne. Niall był przyjacielem idealnym, ufałam mu we wszystkim, powierzałam tajemnice, wiedział również o Nathanie. Zawsze słuchał mnie uważnie, nie przerywał i często doradzał, odwdzięczałam mu się tym samym. Wiedziałam jedno, dziewczyna, którą wybierze Niall będzie najszczęśliwszą na świecie, bo nikt nie jest tak czuły i romantyczny jak on…
- Kurwa – usłyszałam przekleństwo przyjaciela, które bardzo mnie zaskoczyło, bo nigdy nie bluźnił.
- Co jest? – zapytałam.
- Nie odwracaj się – ostrzegł mnie – Zgadnij kto przyszedł.
- Nie mam pojęcia, więc oświeć mnie – poprosiłam.
- Nath z Lily.
- Jeszcze ich tu brakowało – oznajmiłam.
Od tej chwili rozmowa nam się nie kleiła, tak jakby każde z nas żyło we własnym świecie. Było to dziwne uczucie, bo jeszcze nigdy nam się to nie zdarzyło, nigdy nie brakowało tematów do rozmowy. Przyjrzałam się uważnie przyjacielowi. Widziałam jak nerwowo bawi się sztućcami lub ukradkiem spogląda gdzieś w głąb pomieszczenia.
- Niall, co się dzieje? – zapytałam.
- Nic.
- Znamy się już jakiś czas, więc widzę, że coś jest grane. Przede mną nie musisz kłamać ani udawać.
Chłopak tak jakby udał, że mnie nie słyszy, a ja nie chciałam na niego naciskać, jeśli będzie chciał to sam mi powie.
- Ehh – westchnął – Niech będzie, powiem Ci – odparł i wyjął z kieszeni swój portfel.
Kolejno z portfela wyjął małą fotografię, którą mi podał. Wzięłam ją w palce i ujrzałam u boku Nialla piękną dziewczynę, brunetkę, z długimi, lekko falującymi włosami. Jej skóra była opalona, a oczy brązowe.  Pomimo wielkich różnic w wyglądzie, a wręcz kontrastu, idealnie do siebie pasowali. Zresztą, po zdjęciu i ich oczach widać było, że coś między nimi jest…
- To jest dziewczyna, w której się zakochałem, lecz ona wybrała innego – oznajmił blondyn – Ma na imię Lily, a jej wybrankiem jest Nathan. Oboje są teraz w Nandos, czego ja nie mogę znieść, więc jak tylko skończę jeść opuszczam ten lokal – poinformował mnie ze złością w głosie.
- Czyli oboje jesteśmy w czarnej dupie, oboje wystawieni i zranieni przez ukochanych nam ludzi…
- Chodźmy stąd, nie chcę na to patrzeć, to za bardzo boli – poprosił Niall z wyraźnym bólem i żalem w oczach.
Zgodziłam się. Zapłaciliśmy za nasze zamówienia i wstaliśmy od stolika.
- Niall, zapomniałeś zdjęcia – powiedziałam zabierając fotografię ze stolika.
- Nie chcę jej, wyrzuć ją – odpowiedział i wyszedł.
Schowałam zdjęcie do kieszeni i również opuściłam lokal po drodze rzucając ukradkowe spojrzenie na Nathana i Lily, którzy nie zauważyli naszej obecności w najlepsze zajęci sobą. Poczułam ukłucie bólu. Ani on, ani ona ani trochę nie zasługiwali na miłość moją i Nialla. Może wspólnymi siłami uda nam się zapomnieć o przeszłości, zapomnieć o tych, którzy nas zranili i ułożyć sobie lepsze życie…



No i jest :)
Dziś mam święto ^^ Właśnie dziś obchodzę rok w #TWFamily <333
Boże, jak ten czas szybko zleciał... Tyle rzeczy się wydarzyło, poznałam tyle świetnych osób... Dziękuję za wszystko ;***

+ Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, podajcie mi swoje nicki na tt :)


5 komentarzy:

  1. świetny
    coraz ciekawiej
    Nathan z byłą Niala
    Nial z byłą Nathana
    oj czuję , że będzie gorąco
    następny proszę

    OdpowiedzUsuń
  2. Już jest łikend trolololo!;D
    O żesz w dupe ale się jaram tym rozdziałem*.*
    Opłacało się czekać tydzień bo jest rewelacyjny<3
    Nathan weź się ogarnij człowieku no!;D
    Mam nadzieję,że ten leniwiec przejrzy wkońcu na oczy^^
    Czekam na następny;)

    P.S.Życzę Ci nastepnego wspaniałego roku w #TWFamily;*

    OdpowiedzUsuń
  3. BO NAJLEPSZE IMPREZY TYLKO U LOVE I HINDUSA :D I DŻOANY TEŻ, LOVE&DŻOANA PARTY <3
    no, poznałaś świetnych ludzi, np mnie :D ale ja skromna uhuhuhu ^^ wybacz odwala mi xd no, wydaję mi się, jakbym wczoraj was wszystkich poznała i dołączyła do #TWFanmily ♥
    eh, czas szybko leci :c
    a co do rozdziału.. i ty mówisz, że ja świetnie piszę?! no chyba nie! przeczytaj sobie swoje opowiadania ty dupo xd
    dawasz next :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kinga, przeczytałam wszystkie rozdziały na jednym tchu (tak, nadrobiłam) i muszę przyznać, że to jest niesamowite! <3
    Kiedy ostatnio czytałam Twoje opowiadanie, pisałaś świetnie, a teraz jest jeszcze lepiej! Ja nie wiem, jak można mieć taki cholerny talent! ;*
    Czy mogłabyś informować mnie na Twitterze o nowych rozdziałach? :3
    A tak przy okazji, na moim nowym blogu jest pierwszy rozdział. Liczę, że wpadniesz: http://theunwantedkind.blogspot.com

    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! ♥

    OdpowiedzUsuń