Posterunek opuściłam w podskokach i z wielkim uśmiechem na
twarzy. Zakończyłam szkolenie i od poniedziałku miałam zacząć pracę, więc dziś
postanowiłam się zabawić i zaszaleć. Czym prędzej wróciłam do mieszkania i
zaczęłam przygotowania. Najpierw zadzwoniłam do Nialla z zapytaniem, czy nie
chciałby ze mną iść. Jego odpowiedź była przecząca, wyjechał wraz z chłopakami
gdzieś na koncert. Postanowiłam więc zabawić się sama. Pognałam do łazienki
wziąć prysznic. Owinięta w ręczniki wróciłam do pokoju wybrać ubranie. Po
dłuższym zastanowieniu na łóżku położyłam małą czarną. Sukienka była na
ramiączka, sięgała połowy ud i idealnie podkreślała moje kształty. Do tego
wybrałam również czarne, niezbyt wysokie, szpilki. Wróciłam do łazienki
umalować się i uczesać, postawiłam na prostotę i rozpuściłam włosy, które lekko
falowały. Ponownie wróciłam do pokoju tym razem ubrać się. Do małej torebki
wrzuciłam dowód i pieniądze, więcej nie potrzebowałam. Zanim jeszcze opuściłam
pokój spryskałam ciało ulubionymi perfumami i przejrzałam się w lustrze.
Wszystko było na swoim miejscu, łańcuszek z kluczem również. W salonie
spotkałam Chrisa.
- Podrzucisz mnie do klubu? – zapytałam widząc, że siedzi
bezczynnie przed telewizorem.
- To weź samochód, mi nie będzie potrzebny – oznajmił.
- Mi też nie, chcę się napić więc i tak nim nie wrócę –
poinformowałam go.
- Jej, jakaś Ty marudna… - westchnął, lecz po chwili
wyłączył telewizor i podniósł się z kanapy – Dobra, chodź.
- Dziękuję! – zaszczebiotałam i narzuciłam na siebie ciepły
płaszcz.
Jakieś dwadzieścia minut później byliśmy na miejscu.
Jeszcze raz podziękowałam bliźniakowi i wysiadłam z auta. W szatni zostawiłam
płaszcz i zaczęłam przeciskać się pomiędzy tańczącymi zmierzając w stronę baru.
Zajęłam wolne miejsce z boku, z którego miałam dobry widok na parkiet. Przede
mną zaraz pojawił się barman proponując drinka. Na początek zamówiłam zimne
piwo cytrynowe. Barman widząc moją samotność zaproponował, że dotrzyma mi
towarzystwa. W sumie, czemu nie. Wydawał się sympatycznym chłopakiem, na oko
niewiele starszym ode mnie. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało, co jakiś czas
na moją prośbę podsuwał mi kolejne szklanki z alkoholem. Zafascynował mnie do
tego stopnia, że, gdy robił drinki innym śledziłam każdy jego ruch.
Przyglądałam się, jak szklanki zwinnie przemieszczają się między jego palcami.
W pewnym momencie poprosiłam go nawet by ze mną zatańczył. Niestety odmówił
wypierając się tym, że jest sam za barem i nie może odejść od posterunku.
Obiecał, że innym razem jak najbardziej. Chociaż tym mnie pocieszył. Gdy
ponownie odszedł obsłużyć innych ja wróciłam do obserwowania go. Co chwila
spoglądał w moją stronę i uśmiechał się. Zaczęłam się zastanawiać, czy mogłoby
coś między nami być. Dogadywaliśmy się, pod względem wyglądu też nie był
najgorszy, był raczej trochę bardziej niż przeciętnie przystojny…
Jednak w pewnej chwili poczułam jak ktoś obejmuje mnie od
tyłu.
- Zatańczymy, piękna? – usłyszałam szept przy swoim uchu.
Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się chłopak, tym razem
dużo starszy ode mnie. Uśmiechał się zawadiacko.
- Czemu nie – oznajmiłam i złapałam jego dłoń.
Jeden taniec z nieznajomym mi nie zaszkodzi, pomyślałam i
ruszyłam za nim na parkiet. Jednym zwinnym ruchem przyciągnął mnie do siebie.
Jego dłonie znalazły się na moich biodrach, z kolei ja zarzuciłam swoje na jego
szyję. Myślałam, że po jednej piosence podziękuje i na tym się skończy. Jednak
się przeliczyłam. Świetnie mi się z nim tańczyło, może dlatego, że nie pchał
łap tam, gdzie nie trzeba. Dopiero gdzieś po piątej lub szóstej piosence
zaproponował, byśmy się czegoś napili. Wróciłam do barmana, kiedy nieznajomy poszedł
w swoim kierunku.
Powoli sączyłam zimny napój i odpoczywałam. Rozejrzałam
się, mój wzrok przykuła dziewczyna siedząca po mojej prawej stronie. Zdawało mi
się, że skądś ją znam. Równie dobrze mogło mi się tylko wydawać, w końcu trochę
już wypiłam.
- Dzisiaj sama? – usłyszałam pytanie barmana skierowane
właśnie do niej.
- Nie, Nathan spotkał znajomego i gdzieś jest w tłumie –
odpowiedziała.
Olśniło mnie. Widziałam ją w Nandos. Niall mi o nie mówił.
To dziewczyna Nathana…
Odwróciła wzrok. W jednej chwili nasze oczy skrzyżowały
się. Szybko odwróciłam głowę, lecz nadal czułam jej wzrok na sobie.
- Ty jesteś Alex, dziewczyna Nialla? – zagadnęła mnie.
- Tak, i nie dziewczyna, przyjaźnimy się. A Ty zapewne
jesteś Lily, dziewczyna słynnego Sykesa – oznajmiłam, nazwisko Nathana
wypowiadając z ironią.
- Tak, zgadza się. Jesteś sama, Niall wyjechał, prawda? –
dopytywała.
- Tak, masz rację. Ale zastanawia mnie jedno – zaczęłam, bo
co ją obchodził Niall, przecież była z Nathem – Dlaczego pytasz o Nialla?
Miałaś nadzieję go zobaczyć? A może jeszcze porozmawiać? – w moim głosie
słychać było coraz więcej jadu – Miałaś swoją szansę, Niall darzył Cię wielkim
uczuciem, a Ty najzwyczajniej w świecie się nim zabawiałaś. Nie masz sumienia?
On na to nie zasłużył. Cierpi, gdy widzi Cię z innym. Dobrze Ci radzę, zniknij
z jego życia albo zmień to, póki jest ku temu okazja – powiedziałam i z portfela
wyjęłam zdjęcie, które blondyn kazał wyrzucić i rzuciłam przed dziewczyną na
blat – Przypomnij sobie i się zastanów – zakończyłam i odeszłam od baru widząc
zmierzającego w moją stronę nieznajomego.
Bez słowa porozumiewania się ruszyliśmy dalej na parkiet.
Procenty szumiały mi w głowie, we krwi czułam narastającą adrenalinę. Cieszyłam
się, że miałam okazję powiedzieć co myślę tej dziewczynie, może się wreszcie
opamięta. Bo Niall z pewnością nie zasługuje na takie traktowanie, jest zbyt
wrażliwy. Z kolei serce podpowiadało mi, że jeśli Lily postanowi walczyć o mojego
przyjaciela to zerwie z Nathanem, co oznaczałoby, że Nath będzie wolny, a wtedy
ja mogłabym….
Nie, nic nie mogłabym, próbowałam uspokoić szalone myśli.
Co ma być to będzie ale na pewno nie mam zamiaru starać się o względy Natha,
nie zasłużył na to…
Wskutek nadmiaru emocji, nie wiedzieć czemu, pocałowałam
nieznajomego. Potem już pamiętałam tylko, że ubrana w płaszcz i z torebką w
ręku opuszczałam klub i wsiadałam do auta owego nieznajomego….
Nie dałam rady dodać rozdziału w weekend... Przepraszam :(
Mam nadzieję, że długość rozdziału Wam to trochę wynagrodzi :)
nie podoba mi się ten gościu
OdpowiedzUsuńrozdział świetny
jak będziesz miała chwilę to zapraszam do siebie
http://bsb-tw-fictionstory.blogspot.com/
Hindus, co ja mam powiedzieć? ani w weekendy, a tym bardziej w tygodniu nie mam czasu dla siebie, co dopiero żeby pisać..? dziś bym napisała, ale nie! BO DURNA PRACA NA PLASTĘ! -,- może za tydzień... moooże.
OdpowiedzUsuńa co do rozdziału.. CO TO ZA TYPEK, HĘ?! niech on ją tylko tknie. niech ją tknie. mój bejsbol i pustak czekają.
to ten, next :D
Czuję, że ten typek będzie niezłym zadymiaczem xd
OdpowiedzUsuńCzemu urywasz w takim momencie?! :D
Rozdział super, dawaj szybko kolejny, bo umrę z niecierpliwości! ;*
Uuu robi sie coraz ciekawiej ^^
OdpowiedzUsuńAle nie będziesz trzymać mnie długo w niepewności, prawda? :)
Rdz jak zwykle genialny, wiec nie będę rozpisywała się w tym temacie ;p
Dawaj szybko następny i weny ;*****
Zapraszam do mnie http://thelastoftw.blogspot.com ;)
Jestem ciekawa twojej opinii o moim opo ;)
Może nie będzie aż tak źle ;d
Jejuu, musisz tak genialnie pisać?! Robi się ciekawiej ^^
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego, chociaż nie dorastam Ci nawet do pięt : http://staygoldforever-twstorry.blogspot.com/
Ho ho ho ale wygarnela tej calej Lily,lubie to!;)
OdpowiedzUsuńNalezalo sie jej:p
Ciekawa jestem co ten typek zrobi,moze sie bedzie dobieral do niej ale Nathan jako superman ja uratuje;D
Awww to by bylo slodkie*.*
Sie rozmarzylam nie ma co:D
No nic wracam na ziemie i czekam z niecierpliwoscia na nastepmy;)
Zaciekawiłaś mnie ;)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba :D
Tylko żeby ten typ nic jej złego nie zrobił ;p
Czekam na następny ;)
http://friendshiporsomethingmore.blogspot.com/ zapraszam :)
nominowałam Cię ;)
OdpowiedzUsuńhttp://opowiadanie-o-tw-2.blogspot.com/2012/11/liebster-award.html
Cześć! Nie wiem czy wiesz, ale pewnie nie, że zostałaś nominowana do Liebster Award! ♥ http://feelthisrainbow.blogspot.com/2012/11/liebster-award.html
OdpowiedzUsuń