poniedziałek, 12 listopada 2012

Piątka.

Przez kolejne półtora tygodnia od tego wydarzenia nie działo się nic ciekawego. No może oprócz tego, że wraz z Chrisem zamieszkaliśmy we własnym mieszkaniu. Gdyby nie on i jego pomysł nadal mieszkałabym z rodzicami, co mi wcale nie przeszkadzało. Christopher przekonał mnie, że jeśli się wyprowadzimy rodzice nie będą za bardzo ingerować w nasze życie towarzyskie, ten powód w zupełności mi wystarczył, żeby przystać na jego propozycję. Wynajęliśmy małe mieszkanie w bloku na trzecim piętrze z widokiem na duży park z małym stawem, w którym pływały kaczki i łabędzie karmione przez spacerujących ludzi. Żeby utrzymać owe mieszkanie musieliśmy zacząć zarabiać. Mój brat zatrudnił się w pizzerii. Ja zostałam już oficjalnie przyjęta do policji, nieoficjalnie zostały mi trzy dni do ukończenia szkolenia, czyli otrzymania broni…
Posterunek opuściłam w podskokach i z wielkim uśmiechem na twarzy. Zakończyłam szkolenie i od poniedziałku miałam zacząć pracę, więc dziś postanowiłam się zabawić i zaszaleć. Czym prędzej wróciłam do mieszkania i zaczęłam przygotowania. Najpierw zadzwoniłam do Nialla z zapytaniem, czy nie chciałby ze mną iść. Jego odpowiedź była przecząca, wyjechał wraz z chłopakami gdzieś na koncert. Postanowiłam więc zabawić się sama. Pognałam do łazienki wziąć prysznic. Owinięta w ręczniki wróciłam do pokoju wybrać ubranie. Po dłuższym zastanowieniu na łóżku położyłam małą czarną. Sukienka była na ramiączka, sięgała połowy ud i idealnie podkreślała moje kształty. Do tego wybrałam również czarne, niezbyt wysokie, szpilki. Wróciłam do łazienki umalować się i uczesać, postawiłam na prostotę i rozpuściłam włosy, które lekko falowały. Ponownie wróciłam do pokoju tym razem ubrać się. Do małej torebki wrzuciłam dowód i pieniądze, więcej nie potrzebowałam. Zanim jeszcze opuściłam pokój spryskałam ciało ulubionymi perfumami i przejrzałam się w lustrze. Wszystko było na swoim miejscu, łańcuszek z kluczem również. W salonie spotkałam Chrisa.
- Podrzucisz mnie do klubu? – zapytałam widząc, że siedzi bezczynnie przed telewizorem.
- To weź samochód, mi nie będzie potrzebny – oznajmił.
- Mi też nie, chcę się napić więc i tak nim nie wrócę – poinformowałam go.
- Jej, jakaś Ty marudna… - westchnął, lecz po chwili wyłączył telewizor i podniósł się z kanapy – Dobra, chodź.
- Dziękuję! – zaszczebiotałam i narzuciłam na siebie ciepły płaszcz.
Jakieś dwadzieścia minut później byliśmy na miejscu. Jeszcze raz podziękowałam bliźniakowi i wysiadłam z auta. W szatni zostawiłam płaszcz i zaczęłam przeciskać się pomiędzy tańczącymi zmierzając w stronę baru. Zajęłam wolne miejsce z boku, z którego miałam dobry widok na parkiet. Przede mną zaraz pojawił się barman proponując drinka. Na początek zamówiłam zimne piwo cytrynowe. Barman widząc moją samotność zaproponował, że dotrzyma mi towarzystwa. W sumie, czemu nie. Wydawał się sympatycznym chłopakiem, na oko niewiele starszym ode mnie. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało, co jakiś czas na moją prośbę podsuwał mi kolejne szklanki z alkoholem. Zafascynował mnie do tego stopnia, że, gdy robił drinki innym śledziłam każdy jego ruch. Przyglądałam się, jak szklanki zwinnie przemieszczają się między jego palcami. W pewnym momencie poprosiłam go nawet by ze mną zatańczył. Niestety odmówił wypierając się tym, że jest sam za barem i nie może odejść od posterunku. Obiecał, że innym razem jak najbardziej. Chociaż tym mnie pocieszył. Gdy ponownie odszedł obsłużyć innych ja wróciłam do obserwowania go. Co chwila spoglądał w moją stronę i uśmiechał się. Zaczęłam się zastanawiać, czy mogłoby coś między nami być. Dogadywaliśmy się, pod względem wyglądu też nie był najgorszy, był raczej trochę bardziej niż przeciętnie przystojny…
Jednak w pewnej chwili poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu.
- Zatańczymy, piękna? – usłyszałam szept przy swoim uchu.
Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się chłopak, tym razem dużo starszy ode mnie. Uśmiechał się zawadiacko.
- Czemu nie – oznajmiłam i złapałam jego dłoń.
Jeden taniec z nieznajomym mi nie zaszkodzi, pomyślałam i ruszyłam za nim na parkiet. Jednym zwinnym ruchem przyciągnął mnie do siebie. Jego dłonie znalazły się na moich biodrach, z kolei ja zarzuciłam swoje na jego szyję. Myślałam, że po jednej piosence podziękuje i na tym się skończy. Jednak się przeliczyłam. Świetnie mi się z nim tańczyło, może dlatego, że nie pchał łap tam, gdzie nie trzeba. Dopiero gdzieś po piątej lub szóstej piosence zaproponował, byśmy się czegoś napili. Wróciłam do barmana, kiedy nieznajomy poszedł w swoim kierunku.
Powoli sączyłam zimny napój i odpoczywałam. Rozejrzałam się, mój wzrok przykuła dziewczyna siedząca po mojej prawej stronie. Zdawało mi się, że skądś ją znam. Równie dobrze mogło mi się tylko wydawać, w końcu trochę już wypiłam.
- Dzisiaj sama? – usłyszałam pytanie barmana skierowane właśnie do niej.
- Nie, Nathan spotkał znajomego i gdzieś jest w tłumie – odpowiedziała.
Olśniło mnie. Widziałam ją w Nandos. Niall mi o nie mówił. To dziewczyna Nathana…
Odwróciła wzrok. W jednej chwili nasze oczy skrzyżowały się. Szybko odwróciłam głowę, lecz nadal czułam jej wzrok na sobie.
- Ty jesteś Alex, dziewczyna Nialla? – zagadnęła mnie.
- Tak, i nie dziewczyna, przyjaźnimy się. A Ty zapewne jesteś Lily, dziewczyna słynnego Sykesa – oznajmiłam, nazwisko Nathana wypowiadając z ironią.
- Tak, zgadza się. Jesteś sama, Niall wyjechał, prawda? – dopytywała.
- Tak, masz rację. Ale zastanawia mnie jedno – zaczęłam, bo co ją obchodził Niall, przecież była z Nathem – Dlaczego pytasz o Nialla? Miałaś nadzieję go zobaczyć? A może jeszcze porozmawiać? – w moim głosie słychać było coraz więcej jadu – Miałaś swoją szansę, Niall darzył Cię wielkim uczuciem, a Ty najzwyczajniej w świecie się nim zabawiałaś. Nie masz sumienia? On na to nie zasłużył. Cierpi, gdy widzi Cię z innym. Dobrze Ci radzę, zniknij z jego życia albo zmień to, póki jest ku temu okazja – powiedziałam i z portfela wyjęłam zdjęcie, które blondyn kazał wyrzucić i rzuciłam przed dziewczyną na blat – Przypomnij sobie i się zastanów – zakończyłam i odeszłam od baru widząc zmierzającego w moją stronę nieznajomego.
Bez słowa porozumiewania się ruszyliśmy dalej na parkiet. Procenty szumiały mi w głowie, we krwi czułam narastającą adrenalinę. Cieszyłam się, że miałam okazję powiedzieć co myślę tej dziewczynie, może się wreszcie opamięta. Bo Niall z pewnością nie zasługuje na takie traktowanie, jest zbyt wrażliwy. Z kolei serce podpowiadało mi, że jeśli Lily postanowi walczyć o mojego przyjaciela to zerwie z Nathanem, co oznaczałoby, że Nath będzie wolny, a wtedy ja mogłabym….
Nie, nic nie mogłabym, próbowałam uspokoić szalone myśli. Co ma być to będzie ale na pewno nie mam zamiaru starać się o względy Natha, nie zasłużył na to…
Wskutek nadmiaru emocji, nie wiedzieć czemu, pocałowałam nieznajomego. Potem już pamiętałam tylko, że ubrana w płaszcz i z torebką w ręku opuszczałam klub i wsiadałam do auta owego nieznajomego….



Nie dałam rady dodać rozdziału w weekend... Przepraszam :(
Mam nadzieję, że długość rozdziału Wam to trochę wynagrodzi :)


9 komentarzy:

  1. nie podoba mi się ten gościu
    rozdział świetny
    jak będziesz miała chwilę to zapraszam do siebie
    http://bsb-tw-fictionstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hindus, co ja mam powiedzieć? ani w weekendy, a tym bardziej w tygodniu nie mam czasu dla siebie, co dopiero żeby pisać..? dziś bym napisała, ale nie! BO DURNA PRACA NA PLASTĘ! -,- może za tydzień... moooże.
    a co do rozdziału.. CO TO ZA TYPEK, HĘ?! niech on ją tylko tknie. niech ją tknie. mój bejsbol i pustak czekają.
    to ten, next :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję, że ten typek będzie niezłym zadymiaczem xd
    Czemu urywasz w takim momencie?! :D
    Rozdział super, dawaj szybko kolejny, bo umrę z niecierpliwości! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuu robi sie coraz ciekawiej ^^
    Ale nie będziesz trzymać mnie długo w niepewności, prawda? :)
    Rdz jak zwykle genialny, wiec nie będę rozpisywała się w tym temacie ;p
    Dawaj szybko następny i weny ;*****

    Zapraszam do mnie http://thelastoftw.blogspot.com ;)
    Jestem ciekawa twojej opinii o moim opo ;)
    Może nie będzie aż tak źle ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejuu, musisz tak genialnie pisać?! Robi się ciekawiej ^^
    Zapraszam na mojego, chociaż nie dorastam Ci nawet do pięt : http://staygoldforever-twstorry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ho ho ho ale wygarnela tej calej Lily,lubie to!;)
    Nalezalo sie jej:p
    Ciekawa jestem co ten typek zrobi,moze sie bedzie dobieral do niej ale Nathan jako superman ja uratuje;D
    Awww to by bylo slodkie*.*
    Sie rozmarzylam nie ma co:D
    No nic wracam na ziemie i czekam z niecierpliwoscia na nastepmy;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiłaś mnie ;)
    Bardzo mi się podoba :D
    Tylko żeby ten typ nic jej złego nie zrobił ;p
    Czekam na następny ;)
    http://friendshiporsomethingmore.blogspot.com/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nominowałam Cię ;)
    http://opowiadanie-o-tw-2.blogspot.com/2012/11/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć! Nie wiem czy wiesz, ale pewnie nie, że zostałaś nominowana do Liebster Award! ♥ http://feelthisrainbow.blogspot.com/2012/11/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń