- Cześć Niall! – przywitałam się z chłopakiem.
- Witaj! – usłyszałam po drugiej stronie uradowany głos
blondyna.
- Cieszę się, że dzwonisz – kontynuowałam.
- Mi też miło. Dzwonię w dwóch sprawach – oznajmił i na
chwilę przerwał – Po pierwsze, przepraszam, że nie było mnie na lotnisku.
Ostatnio mamy mnóstwo pracy, nagrywamy nowe piosenki i ciężko mi się wyrwać –
powiedział już znacznie smutniejszym głosem.
- Oh Niall, rozumiem. Naprawdę, nic się nie stało ale mam
nadzieję, że szybko się spotkamy – oznajmiłam.
- Właśnie to jest ta druga sprawa. Masz jutro czas? Nawet
jeśli nie, to sobie załatw, proszę. Chciałbym się z tobą jutro spotkać, to mój
jedyny wolny dzień w tym tygodniu.
- Oczywiście, że mam jutro czas, nawet jeśli dla Ciebie
zawsze go znajdę – powiedziałam z radością – Powiedz tylko gdzie i o której.
- W Nandos o 14? – zapytał.
- Świetnie, na pewno będę – obiecałam.
- A jak Ci minęła podróż? – dopytywał Niall.
- Dobrze, na szczęście obeszło się bez turbulencji… -
przerwałam, gdy zobaczyłam Natha opierającego się o drzewo – Przepraszam ale
muszę kończyć, opowiem Ci wszystko jutro – oznajmiłam.
- Ok, więc do zobaczenia jutro. Pa – pożegnał się chłopak.
Rozłączyłam się, a komórkę z powrotem schowałam do
kieszeni. Podkuliłam nogi objęłam je rękoma, spojrzałam na Nathana. Nasze oczy
spotkały się na chwilę. Chłopak odczekał chwilę i ruszył w moją stronę.
- Masz chwilę? – zapytał.
Kiwnęłam głową jako potwierdzenie. Brunet usiadł obok mnie.
W tym samym czasie do moich nozdrzy wdarł się zapach jego perfum. Moje serce
przyspieszyło swoje bicie. To był odruch bezwarunkowy, nic nie mogłam na to
poradzić. W sposób, w jaki działał na mnie Nath doprowadzał mnie do szaleństwa,
istnego obłędu. W życiu bym nie pomyślała, że mogłabym się zakochać w
najlepszym kumplu z piaskownicy. Prawda jest taka, że gdybym nie namówiła go do
wzięcia udziału w przesłuchaniach do zespołu nigdy by nie wyjechał i nigdy bym
się w nim nie zakochała. Ta odległość, myśl, że go straciłam, wszystko się
zmieniło…
Teraz przez moje myśli kolejno przelatywały obrazy ze
wszystkich wspólnym wieczorów spędzonych w jaskini, ze wszystkich wspólnie
spędzonych nocy. Spotykaliśmy się po kryjomu z dwóch powodów. Pierwszym było
to, że nie chciałam aby jego siostra wiedziała o naszych schadzkach, a po
drugie oboje nie chcieliśmy, by wszystko wyszło na jaw, to była nasza wielka
tajemnica…
- Chciałbym z tobą porozmawiać ale nawet nie wiem, od czego
zacząć – oznajmił chłopak wyrywając mnie z zamyślenia.
Nie odezwałam się, czekałam aż sam zacznie.
- Więc… - zaczął – Mój związek z Lily… Głupio wyszło…
- Nie tłumacz się – przerwałam mu – To twoje życie,
zrobiłeś jak uważałeś.
- To wyszło tak nagle, spontanicznie…
- Nie, widocznie chciałeś tego. Znudziła Ci się zabawa mną
i znalazłeś sobie inną…
- Nie prawda! Zawsze wszystko z mojej strony było szczere –
tym razem Nathan mi przerwał.
- Nie okłamujmy się, nigdy nie traktowałeś mnie poważnie –
kontynuowałam, a w moich oczach zabłysły łzy.
Spojrzałam na niego wzrokiem pełnym bólu i wstałam z
huśtawki.
- Dobrze wiesz, że to nieprawda. Prawdą natomiast jest to,
że między nami nadal coś jest. I nawet jeśli zaprzeczysz będę wiedział, że
kłamiesz…
- To jest teraz nieistotne. Masz dziewczynę, jesteś
szczęśliwy, więc trzymaj się tego, a mnie zostaw w spokoju – oznajmiłam tym
samym kończąc rozmowę.
Odwróciłam się na pięcie i wyszłam za furtkę zostawiając
Nathana samego, pogrążonego we własnych myślach. Wodził za mną wzrokiem, czułam
to, jego wzrok jest bardzo przeszywający, dopóki nie zniknęłam za rogiem ulicy.
Potem puściłam się biegiem do parku niedaleko domu, z moich oczy płynęły łzy.
Nie mogłam ich powstrzymać. Wreszcie usiadłam na pierwszej lepszej ławce.
- Kocham Nathana! Kocham tego kretyna! – krzyczało moje
serce poprzez usta – Zabawił się mną, wykorzystał, a na końcu zranił i teraz
oczekuje cudu?! Zachowuje się jak nastolatek, który sam nie wie, czego chce.
Sława uderzyła mu do głowy… Pieprzony gwiazdor! Muszę o nim zapomnieć, uwolnić
się z tej cholernej miłości… - mówiłam sama do siebie.
Ciągle płakałam. Sądząc po ilości łez po makijażu nie
zostało nic. Mniejsza o to, teraz priorytetem było dla mnie to, by ułożyć sobie
życie tak, by nie było w nim miejsca dla Natha. I tak między nami nic nie
będzie, za bardzo mnie zranił. Sam nawet nie raczył mi powiedzieć, że ma
dziewczynę. Wszystkiego dowiedziałam się z gazet…
Zaczął padać deszcz, z początku tylko kropił, lecz potem
zamienił się w ulewę. Ostanowiłam wrócić do domu. Znów biegłam, w kilka minut
pokonałam drogę do domu. Jak burza wpadłam do środka, zrzuciłam z siebie mokrą
kurtkę, buty i od razu poszłam do swojego pokoju. Goście, pomimo już późnej
pory nadal byli, rodzice i państwo Sykes w najlepsze siedzieli sobie w salonie
popijając wino. Najpierw zahaczyłam o łazienkę zmyć resztki makijażu. Przechodziłam
przy pokoju Chrisa. Drzwi były otwarte i ukradkiem zajrzałam do środka.
Christopher, Nathan i Jessica siedzieli na podłodze i grali w jakąś grę.
- Alex, chcesz z nami zagrać? – zapytał Chris widząc mnie.
I te zielono-niebieskie oczy patrzące wprost na mnie…
- Nie, dzięki. Jestem zmęczona, idę do siebie – odpowiedziałam
pospiesznie i zniknęłam w swoim pokoju.
Rzuciłam się na łóżko. Próbowałam oczyścić umysł ze
wszystkich dręczących mnie myśli, na darmo. Pragnęłam zasnąć, niestety też bez
skutku. Minuty mijały, co jakiś czas przekręcałam się z boku na bok.
Usłyszałam, że drzwi frontowe otwierają się i zamykają. A
chwilę później jakieś głosy za oknem. Podeszłam do niego i przez firankę
obserwowałam sytuację na zewnątrz. Goście żegnali się, Nathan stał oparty o
samochód. Patrzyłam na niego, nie potrafiłam inaczej…
Wszyscy wsiedli do samochodu i odjechali. Po moim policzku
spłynęła jeszcze jedna samotna łza. Wróciłam do łóżka, wreszcie, całkowicie przybita
zasnęłam…
Mało komentujecie :( Może moje opowiadanie się nie podoba? Pewnie tak.
Nie ważne ile osób to czyta i tak dokończę tą historię. Uważam, że jest zbyt ciekawa, by pozostała tylko w mojej wyobraźni :)
Jak może się nie podobać?
OdpowiedzUsuńNo ja się pytam
Rozdział ZAJEBISTY
Zrozum
Czekam na następny
weny
Zgadzam się z Tobą w stu procentach;)
OdpowiedzUsuńTo opowiadanie jest zbyt genialne i było by grzechem zakończyć je w tym momencie:P
Nie rozumiem jak możesz myśleć,że się nie podoba?O.O
Według mnie jest fenomenalne;)
Co więcej śmiem rzec,iż masz naprawde wielki talent!^^
Czekam z niecierpliwością na nastepny:D
Niech już będzie łikend!;D
świetny rozdział!! :) z niecierpilwoscia czekam na next'a.
OdpowiedzUsuńSuper rozdział
OdpowiedzUsuńoczywiście , że podoba się
jak w ogóle śmiesz wątpić w to ?
następny proszę
Boże, ale akcja! O.O
OdpowiedzUsuńdawaj next ♥